19 września – przemarsz pod pomnik poświęcony bohaterom poległym w II Wojnie Światowej

0
28

Bohaterskiego generała Stanisława Grzmota-Skotnickiego w 1988 roku za patrona obrała sobie Szkoła Podstawowa w Młodzieszynie. Na pamiątkę jego śmierci organizowany jest co rocznie 19 września przemarsz społeczności szkolnej pod pomnik poświęcony bohaterom polskim poległym w II wojnie, znajdujący się w pobliżu Urzędu Gminy w Młodzieszynie.

Nie inaczej było i tym razem; w asyście szkolnego sztandaru, po odśpiewaniu hymnu narodowego, zgromadzeni uczniowie, nauczyciele i przedstawiciele władz gminy wysłuchali krótkiego programu artystycznego w wykonaniu młodzieży z młodzieszyńskiej podstawówki, przygotowanego pod kierownictwem Agnieszki Woźniak i Mirosławy Ptaszek. Oprócz wierszy Władysława Broniewskiego i Leopolda Staffa, zgromadzeni mogli usłyszeć również krótkie noty historyczne o najważniejszych bitwach z udziałem polskich żołnierzy z czasów II wojny. Wspomniano również okoliczności śmierci  gen. Stanisława Grzmota- Skotnickiego i odnalezienia jego mogiły. Istotne jest to, że wszystkie szkoły w gminie mają za swych patronów postacie związane z bitwą nad Bzurą; w Kamionie jest to gen. Franciszek Wład, w Janowie płk Ludwik Głowacki, zaś młodzieszyńskie gimnazjum nosiło nazwę Bohaterów Walk nad Bzurą 1939 roku. Młodzież z tych placówek opiekuje się grobami żołnierskim na licznych w gminie Młodzieszyn nekropoliach z czasów II wojny a szczególnie z tych, na których spoczywają polegli w bitwie nad Bzurą.

Historia gminy Młodzieszyn pełna jest ważnych wydarzeń, które konsekwencjami nie rzutowały jedynie na nią samą ale także na losy całej naszej Ojczyzny.

Z całą pewnością do takich oto wydarzeń można zaliczyć największą bitwę kampanii wrześniowej, czyli bitwę nad Bzurą.  Bitwa ta trwała między 9 a 22 września 1939 roku i swe ostatnie, najbardziej dramatyczne epizody miała właśnie na terenie naszej gminy. To tu polskie wojska przeprawiały się przez Bzurę w rejonie Witkowic 17 września,  w gajówce Januszew z ran zmarł gen. Franciszek Wład w 18 września zaś w rejonie Białej Góry, blisko młodzieszyńskich szkół do niewoli dostał się gen. Władysław Bortnowski, dowódca armii „Pomorze” To zdarzyło się 21 września, a przez badaczy bitwy ten fakt uznawany jest za jej koniec. Także w gminie Młodzieszyn, w rejonie Marysina i Witkowic wojenne losy rzuciły innego polskiego generała, Stanisława Grzmota-Skotnickiego. Ziemia młodzieszyńska miała być ostatnim jego przystankiem przed bohaterską śmiercią. Te dramatyczne wydarzenia znamy min. z kart książki „UŁANI, UŁANI WSPOMNIENIA-GAWĘDY- OPOWIEŚCI” Grzegorza Cudzika. Podaje on taki obraz ostatnich chwil w życiu generała

„Rano 18 września w rejon przeprawy nad Wisłą koło Kamiona podeszły resztki Pomorskiej Brygady Kawalerii i tu doszło do ostatniego spotkania gen. Skotnickiego z brygadą. Dowodzący tym co z niej zostało pułk. Jastrzębski zaproponował by gen. dołączył do brygady i ponownie objął nad nią dowództwo. Gen. Skotnicki odmówił gdyż uznał, że musi czekać na podejście podporządkowanych mu batalionów piechoty, aby dopilnować ich przeprawy. Pułkownik Jastrzębski dostał od generała rozkaz osłony oddziałów armii „Pomorze” i batalionów ON z własnego Zgrupowania, które przygotowywały się do forsowania Bzury. Powoli nadchodziły resztki batalionów ON oraz pododdziałów innych formacji. Gen. Skotnicki na miejscu zbiórki znalazł się wieczorem. Na jego polecenie z dwóch oddziałów piechoty (około 400-500 ludzi) zorganizowano grupę uderzeniową mającą za zadanie przerwanie pierścienia. Gen. Grzmot-Skotnicki postanowił przejść Bzurę na południe od Witkowic, na wysokości Marysina, skąd zamierzał dotrzeć do puszczy. Przeprawa udała się nad spodziewanie dobrze jednak na drugim brzegu Bzury natknięto się na niemieckie placówki. Po pokonaniu ich dwóch linii oddział podszedł do toru kolejki wąskotorowej w rejonie majątku Tułowice. Tam został zatrzymany przez ogień niemieckich karabinów maszynowych. W trakcja natarcia na Stogi skąd był prowadzony ogień, gen. Stanisław Grzmot-Skotnicki biegł w tyralierze razem z żołnierzami, byłem obok niego obok tego ataku i byłem świadkiem jak generał został ciężko i śmiertelnie ranny po otrzymaniu postrzału niemieckiego ciężkiego karabinu maszynowego w pierś i brzuch. Wydał jeszcze rozkaz zastępcy, podpułkownikowi dyplomowanemu Kazimierzowi Maxowi, by ten przejął dowództwo i poprowadził ludzi do puszczy(…)”.

Tekst: M. Orzechowski