Cóż tam, panie w polityce?

0
8

ikona-list

Już mistrz Wyspiański przewidział, że będzie to jedno z najważniejszych pytań naszych czasów. Co więcej, Wyspiański przewidział także kto na to pytanie odpowie (dziennikarz), a także z grubsza biorąc odpowiedź. Była ona wprawdzie zawarta w pytaniu (Chińcyki trzymają się mocno!?) ale przecież mimo upływu czasu na pytania o politykę odpowiadają przeważnie dziennikarze, a teza zawarta w pytaniu Czepca coraz bardziej znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Mistrz pisał Wesele na przełomie XIX i XX wieku. Ukraina była wtedy tylko krainą geograficzną, a Rosja państwem w którym rządził car. Ukraina zamieniła się przez ten czas w państwo, ale Rosją nadal rządzi car. Po Mikołaju II, który abdykował w 1917 roku, rządzi teraz Putin I. Po rozpadzie ZSRR facet dość długo zbierał siły, aż wreszcie doszedł do wniosku, że Rosji (czytaj ZSRR) należy się wszystko to, co wcześniej leżało w granicach tego komunistycznego (taki miał być) molocha. Putin I zaczął od Krymu, a teraz dobiera się do Ukrainy. Pardon! Nie on. Separatyści. Separatyści, którzy dziwnym trafem posługują się ruską bronią, korzystają z ruskiego paliwa i sprzętu, a na dokładkę wielu z nich nie tylko legitymuje się ruskimi paszportami, ale nawet ma na szyi zawieszone ruskie, wojskowe blachy. Tak zwane nieśmiertelniki.

To wszystko przez przypadek, spowodowany nieszczelnością granicy pomiędzy Ukrainą i Rosją. Niektóre ruskie oddziały przekraczają ją przez przypadek. Mapy mają pewnie jeszcze sprzed 1989 roku, a w ogóle w ruskiej armii zawsze był bałagan, to i nie ma się co dziwić. To samo można powiedzieć o dostawach paliw i sprzętu. Przy takim bałaganie na pewno w Rosji nie mogą się w magazynach doliczyć, czy czegoś im nie brakuje.

W każdym razie na pewno Putinowi I nic o tym nie mówili, bo chłopina cały czas twierdzi, że o niczym nie wie. No i jak tu nie wierzyć, jak się patrzy na szczerą, otwartą twarz rosyjskiego władcy.

Trudno więc zrozumieć upór Europy i USA, które coraz bardziej zaciskają kleszcze sankcji na tym miłującym pokój państwie. Trzeba chyba dużo czasu, by wreszcie zrozumieli niewłaściwość swego postępowania.

Tymczasem nasza miejscowa, powiatowa polityka, ma się coraz lepiej. Po ostatnich wyborach samorządowych upłynęło już tyle czasu, że można się pokusić o pewne podsumowania.

I w mieście, i w powiecie panuje błoga cisza i spokój. To nie znaczy oczywiście, że nic się nie dzieje. Dzieje się to, co dziać się powinno. Ucichły kłótnie i spory, a za to widać wreszcie, że przysłowie „zgoda buduje, niezgoda rujnuje” ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

W efekcie, już niedługo będziemy mogli zobaczyć rozpoczynający się remont ulicy Staszica, który od trzech lat nie mógł dojść do skutku z powodu, nazwijmy to delikatnie, braku porozumienia. Teraz wreszcie, w zgodzie, udało się ustalić co, kto, ile i za co, by sprawa znalazła swój szczęśliwy finał. Swój finał znalazła też bulwersująca wszystkich sprawa opłat na szpitalnym parkingu. Poprzednia ekipa uznała ją za nierozwiązywalną. Decyzji podobno nie można było cofnąć. Okazało się, że były to po prostu kłamstwa, które szybko zostały zweryfikowane przez nowe władze Starostwa. I ….. . Oby tak dalej, bo przypominam, że jeszcze cztery lata przed nami. W tym składzie, rzecz jasna.

Byłoby może trochę milej i spokojniej gdyby nie to, że z oddali słychać naszczekiwania tych, którym obecny skład się nie podoba. Nie podoba się, bo:

a) sami chcieliby w nim być, ale się nie załapali,

b) byli w poprzednim składzie, ale się nie załapali

c) są z gatunku tych, którzy wiecznie są niezadowoleni

Tym wszystkim nie należy się przejmować. Psy szczekają! Karawana idzie dalej!

 

Piotr Gadziński