Nasz człowiek w rządzie nie zapomina o Sochaczewie

0
86

Z posłem Maciejem Małeckim, sekretarzem stanu w kancelarii premiera rozmawia Robert Małolepszy.

Czy w Polsce naprawdę nastąpiła dobra zmiana?
Ktoś może zarzucić mi brak obiektywizmu, bo przecież  jestem członkiem rządu PiS. Sondaże, które wskazują, że Polacy doceniają naszą „Dobrą zmianę” też można podważać, ale wyników gospodarki już nie. A te są bardzo dobre. Czas od powstania rządu Beaty Szydło jest dla Polski najlepszym po 1989 roku.

Które wyniki ma Pan na myśli?
Praktycznie wszystkie. Zacznę od pracy – bezrobocie jest na poziomie 6,8% – nie było tak niskie od upadku komunizmu. Dzięki skutecznej walce z mafiami paliwowymi i podatkowymi mamy pieniądze na prowadzenie ambitnej polityki gospodarczej i społecznej, w tym programu 500+.

O którym opozycja mówi, że to rozdawnictwo i że prędzej czy później skończą się na niego pieniądze.
To jedno z wielu kłamstw opozycji, zresztą coraz mniej osób w nie wierzy. Dwa lata temu politycy PO przysięgali wręcz, że Polski nie stać na 500+, że budżet nie udźwignie wsparcia dla polskich rodzin. Jak się okazało, udźwignął. My mamy wszystko policzone, to samo dotyczy obniżenia wieku emerytalnego.   Praktycznie zlikwidowaliśmy skrajne ubóstwo wśród dzieci, udowodniliśmy, że to nie jest populizm, a realny program dla Polaków, który będzie realizowany dopóki za kraj będzie odpowiadać PiS.

Skąd wziął się sukces gospodarczy?
Jest wiele przyczyn, ale na pewno bardzo ważną sprawą jest ukrócenie złodziejskich praktyk w wielu sektorach. Patrzymy na ręce tym, którzy chcą oszukiwać nie tylko budżet, ale też innych przedsiębiorców. Gdy wprowadziliśmy tzw. pakiet paliwowy, sprzedaż paliw w legalnym obrocie z miesiąca na miesiąc wzrosła o 20%. Orlen i Lotos notują rekordowe obroty i wpływy. Płocki czempion w zeszłym roku osiągnął 5,4 mld zysku. W tym, po połowie roku, ma na koncie 3,8 mld zysku. Lotos przebił nieosiągalną granicę 1 mld złotych. Tylko te dwa przykłady pokazują, że za naszych poprzedników było po prostu przyzwolenie na okradanie państwa, czyli nas wszystkich.

Powiedział Pan, że w Polsce działała też mafia podatkowa…
A jak inaczej nazwać to, co działo się z podatkiem VAT? Gdy w 2007 roku PiS oddawał władzę, tzw. luka podatkowa – czyli różnica między kwotą z podatku VAT, która powinna wpłynąć do kasy państwa, a rzeczywistymi dochodami wynosiła 7,1 mld złotych. Tyle znikało w tzw. szarej strefie. Za rządów PO-PSL luka skoczyła do ponad 50 mld! Jak inaczej nazwać to, co się działo, jak nie przyzwoleniem rządu Donalda Tuska na działalność mafii VAT-owskiej?

PiS ograniczył jej działalność?
Oczywiście.   Pogoniliśmy mafie podatkowe. Tylko w tym roku wpływy z VAT są większe o 25 mld złotych w porównaniu do poprzedniego. W przyszłym roku chcemy jeszcze skuteczniej ścigać tych, którzy oszukują, a wspierać przedsiębiorców, którzy uczciwie płacą podatki.

Ale supermarketów, które obracają gigantycznymi pieniędzmi, a najczęściej nie płacą  w ogóle podatków, jednak nie udało się wam powstrzymać przed tą praktyką.
Tę zmianę niestety zablokowała Komisja Europejska. Ale my się nie poddajemy. Pracujemy nad przepisami, które wzmocnią pozycję polskich przedsiębiorstw w starciu z wielkimi, zagranicznymi koncernami.

Pan też  ma swoje osiągnięcia w walce o większe wpływy do budżetu, zwłaszcza jeśli chodzi o pakiet paliwowy. Jaką rolę odegrał Pan w tworzeniu  tych przepisów?
Mam tu osobistą satysfakcję, jako poseł prowadzący w sejmie kluczowe zmiany w prawie energetycznym. Współpracowałem z ministrem Piotrem Naimskim i jego zespołem. Prowadziłem projekt ustawy przez wszystkie szczeble pracy sejmu.

Dochodzimy do Pańskiej roli w „Dobrej zmianie”. Te dwa lata były też wielką zmianą dla Pana. Proszę nam opowiedzieć, czym tak naprawdę zajmuje się Pan w rządzie Beaty Szydło?
Najpierw objąłem funkcję wiceministra Skarbu Państwa. Wspierałem ministra Henryka Kowalczyka, który był odpowiedzialny za proces reformy nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa. Przypomnę, że trafiły one do poszczególnych ministrów, zgodnie ze swoim profilem biznesowym. Przez to ich potencjał jest lepiej wykorzystany do rozwoju konkretnych sektorów gospodarki.

Po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa został Pan sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Co to za funkcja?
Odpowiadałem za stworzenie w kancelarii pani premier służb do koordynacji nadzoru nad spółkami i majątkiem oraz za przygotowywanie zaplecza merytorycznego dla pani premier w tych sprawach. Dziś kieruję 50-osobowym Departamentem Skarbu Państwa, wspieram premier oraz ministra Kowalczyka w koordynacji nadzoru właścicielskiego nad wszystkimi spółkami Skarbu Państwa i ścisłe współpracuję z ministrami.

A tak bardziej po ludzku?
Wzmocniliśmy nadzór nad majątkiem   narodowym. Większość spółek na co dzień podlega bezpośrednio ministrom, ale za całość odpowiada prezes rady ministrów. Do tego szereg strategicznych decyzji w 30 spółkach uznanych za istotne dla gospodarki – m.in. PKN Orlen, Lotos, PKO BP, PGE, Grupa Azoty, wymaga akceptacji premier. Te sprawy przechodzą przez mój zespół. Ściśle współpracuję też z Radą ds. Spółek Skarbu Państwa – to eksperckie ciało, m.in. opiniujące kandydatów do rad nadzorczych.

Wygląda na to, że ten nadzór nieźle wychodzi rządowi – większość spółek notuje rekordowe wyniki. O Orlenie i Lotosie już mówiliśmy, ale skąd np. zyski LOT-u,który niedawno był na granicy upadku? (warto w tym momencie wspomnieć, że poseł Maciej Małecki, jeszcze w opozycji, był mocno zaangażowany w ratowanie PLL LOT).
Ekipa PO-PSL doprowadziła LOT na krawędź bankructwa. LOT notował wielomilionowe straty, wyprzedał majątek i tracił rynek. Z przesłuchań świadków w aferze Amber Gold na jaw wychodzą szokujące informacje o planach zniszczenia LOTu i wpychaniu go w ręce aferzysty Marcina P. My uratowaliśmy LOT. Narodowy przewoźnik staje się kluczowym graczem w naszej części Europy. LOT otworzył kilkadziesiąt nowych połączeń. Przez dziewięć miesięcy tego roku przewiózł blisko 5,5 mln pasażerów, a zysk operacyjny z działalności podstawowej na koniec września wyniósł 260 mln zł. Zysk netto za 2016 rok to 303 mln zł.

Ale jak to się udało?
Premier Szydło dobitnie skomentowała nagły wzrost wyników spółek Skarbu Państwa: Wystarczy nie kraść! I ja się z tym zgadzam. Postawiliśmy tamę wyprowadzaniu miliardów złotych do lewych kieszeni. Przez lata wiele spółek było oplecionych siecią firm doradczych, dostawców, osób, kancelarii, które świadczyły dla nich bardzo drogie usługi, ekspertyzy, opinie, mówiąc delikatnie nie zawsze potrzebne. W wielu wypadkach był to sposób na wyprowadzanie gigantycznych pieniędzy. Kilka lat temu alarmowałem, że żona ówczesnego wiceprezesa LOT miała – uwaga! – prywatną linię lotniczą! Ale Minister Skarbu w rządzie PO-PSL nie uważał tego za konflikt interesów! Firma żony Aleksandra Grada – ministra Skarbu Państwa u Donalda Tuska – zarobiła 24 mln zł na kontrakcie od spółki gazowej, która podlegała jej mężowi. My ukróciliśmy te patologie. Spółki Skarbu Państwa mają budować kapitał Polski i Polaków. Dziś prezesi, zarządy i rady nadzorcze spółek mają dbać przede wszystkim o ich rozwój. A tych, którzy nie spełniają standardów, prosimy, żeby szukali innej pracy. Tylko w tym roku wartość spółek Skarbu Państwa notowanych na giełdzie wzrosła o ponad 70 mld złotych. Okazało się, że nawet takie spółki jak PKP Intercity i Przewozy Regionalne, które zawsze były na minusie, dziś przynoszą zyski.

Ile godzin dziennie Pan pracuje?
Minimum 10-12. Ciągle staram się nie zapominać, że jestem też posłem ziemi sochaczewskiej i całego okręgu płocko-ciechanowskiego. Wszędzie tam bywam, wszędzie staram się pomagać, ale w moim sercu zawsze na pierwszym miejscu pozostanie Sochaczew.

Nie wyprowadził się Pan z naszego miasta?
Nie i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał opuszczać ziemi sochaczewskiej.  To moje miejsce na Ziemi.

Kiedy ktoś zajmuje eksponowane stanowisko we władzach centralnych, mieszkańcy zazwyczaj mają tylko jedno pytanie – co zrobił dla miasta. Panu udaje się dość dużo.
To już oczywiście ocenią mieszkańcy. Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że staram się działać w sprawach naszego miasta i całej ziemi sochaczewskiej gdzie tylko się da. Najnowsze sukcesy to choćby rządowe dotacje na odwiert geotermalny (11 mln zł) i renowację parków (prawie 7 mln), wcześniej wsparcie dla remontu stadionu przy Warszawskiej i boiska przy SP 1 i 3 (ponad 3 mln). Do tego można dodać choćby rozpoczęcie budowy komendy policji, remont budynku dla prokuratury, 10 mln na wzmocnienie skarpy nad Bzurą, pieniądze na remont domu kultury w Boryszewie, czy wsparcie remontów ulic z rządowego programu dla dróg gminnych i powiatowych. Wyliczać można naprawdę długo. Chciałbym dodać, że nie byłoby tych dotacji, gdyby nie strategiczna decyzja rządu zmieniająca dotychczasową praktykę wspierania głównie wielkich aglomeracji. Dla Prawa i Sprawiedliwości to właśnie polska lokalna, małe i średnie miasta i powiaty są najważniejsze – to sól naszego kraju. Nie byłoby też tych sukcesów w pozyskiwaniu dotacji, gdyby nie świetna współpraca pomiędzy samorządem miejskim i powiatowym. Bardzo dziękuję za to zarówno radnym, staroście Jolancie Goncie jak i burmistrzowi Piotrowi Osieckiemu. Współpraca to dziś słowo klucz do tego, co dzieje się w naszej małej ojczyźnie.

Jakie ma Pan jeszcze pomysły dla miasta i powiatu?
Pomysłów jest cała masa – choćby ostatni – zbudowanie ścieżki, a w zasadzie pasażu rowerowego wzdłuż torów kolejki wąskotorowej. To moje marzenie od lat. Kiedyś z redaktorami „Expressu Sochaczewskiego” Januszem i Jerzym Szostakami zbieraliśmy nawet podpisy w tej sprawie. Teraz otwiera się realna szansa na realizację tego pomysłu. Wydaje mi się, że namówiłem władze PKP do oddania miastu działek, a z ministrem rozwoju rozmawiam na temat znalezienia źródła finansowania tej wielkiej inwestycji. To tylko jeden z naprawdę wielu projektów, w które się angażuję. Nieustannie np. monitoruję stan kolejowych połączeń na trasie Warszawa-Sochaczew. Udało się utrzymać kilka szybkich połączeń ze stolicy do naszego miasta mimo ograniczeń wynikających z remontów torów na trasie Warszawa-Poznań. Staram się angażować w wiele spraw. Tam gdzie mogę, pomagam.

Czy Sochaczew skorzysta na budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego?
Dla mnie to oczywiste. Przecież teren portu będzie graniczył z powiatem sochaczewskim. To będzie komunikacyjne serce nie tylko Polski ale całej Europy Środkowo-Wschodniej. Zabiegam, byśmy mieli bezpośrednie połączenie kolejowe z lotniskiem. To może dać nam ogromny impuls do rozwoju. Skorzystamy z bliskości portu, nie odczujemy za to negatywnych skutków sąsiedztwa. To idealny układ.

Ostatnia Pańska inicjatywa to deklaracja rady powiatu o chęci przyjęcia na naszym terenie pomnika św. Jana Pawła II, który stoi we francuskim Ploermel i wkrótce może stracić krzyż.
Bardzo dziękuję całej radzie powiatu za wsparcie tej inicjatywy, cieszę się z deklaracji przewodniczącego rady miasta Sylwestra Kaczmarka, że miasto też przyjmie podobne stanowisko. To niesłychane, że francuskie władze chcą okaleczyć pomnik naszego ojca świętego w imię politycznej poprawności. Francja idzie bardzo złą drogą. Zaprzeczenie wartościom chrześcijańskim otwiera drzwi dla radykalnego islamu, którego terroru Francuzi doświadczają już na co dzień. Musimy wszyscy razem bronić krzyża, bronić naszej tożsamości. Naszej, czyli Europejczyków, Polaków. Św. Jan Paweł II mówił do nas „brońcie Krzyża”, „nie wstydźcie się Go”. To nasz obowiązek jako katolików. Jednogłośne stanowisko rady powiatu to mocny dowód, że nasz papież, nawet wyrzucany z innego kraju, zawsze znajdzie schronienie w ojczyźnie.