DKK z Mają Komorowską

0
56

Wrześniowe spotkanie ze znaną aktorką pokazało, jak bardzo potrzebne są takie wizyty w sannickim pałacu. DKK przy Bibliotece Muzyczno-Etnograficznej im. Mateusza Glińskiego działa od kwietnia tego roku. Na niemal każdym spotkaniu, obok mieszkańców Sannik, są z nami dziewczęta z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Załuskowie, Najczęściej odległość ponad 15 km pokonują rowerami pod opieką wychowawczyni Ewy Grzywacz. maja Środę, 28 września wielu zapamięta na długo. Maja Komorowska dosłownie zauroczyła publiczność. Zaczęło się, jak na spotkaniu w rodzinnym gronie i tak trwało do końca. Zaraz po przekroczeniu progów pałacu aktorka miała dla każdej napotkanej osoby ciepłe słowo. A potem zamyślona, w półmroku garderoby czekała na wejście na scenę. Rozmowa, a raczej monolog był taki, jakbyśmy wszyscy znali się od lat, a aktorka wspominała swoje role, dokonania sceniczne. Bardziej jednak skupiła się na wspomnieniach, dość osobistych relacjach z Lucynką, o matce, której wiele zawdzięcza. Książki „31 dni maja” i najnowsza – „Pytania, które się nie kończą” to zapiski mówiące o ludziach, których już nie ma, o rolach granych od 20 lat po dzień dzisiejszy, o życiu wreszcie. Niektórzy pewnie zadumali się nad różnica między deklamowaniem czy recytowaniem poezji a jej „zwyczajnym czytaniem, mówieniem”, wczuwaniem się w myśl poety, a nie jej interpretowaniem ze zbędną często modulacja głosu.

Przez bite półtorej godziny w półmroku sali koncertowej panowała kompletna cisza, z rzadka przerywana westchnieniem czy spontanicznymi brawami. Poezja Herberta, Szymborskiej, księży Twardowskiego i Pasierba brzmiała w ustach Mai Komorowskiej wyjątkowo, jak intymna rozmowa. Każda strofa, każdy gest jej czytaniu towarzyszący, miały uzasadnienie.

Kilkanaście książek, zdobytych dzięki uprzejmości Elżbiety Szymańskiej z Mazowieckiego Centrum Kultury, znalazło nabywców jeszcze przed spektaklem. Po godzinie 19.30 spotkanie trwało jakby nadal, ale to już w kuluarach, przy podpisywaniu egzemplarzy „Pytań, które się nie kończą” i przy zdjęciach, które każdy chciał z Mają Komorowską mieć. Tego dnia już nie starczyło czasu na pokazanie aktorce zabytkowego pałacu i parku.  Następnego poranka jednak oprowadziłam Maję Komorowską po salach wystawowych, umówiłam się  też na rozmowę w późniejszym terminie, jednak już w Warszawie. Krótko po ósmej nasz gość siedział już w samochodzie, by udać się do Warszawy na kolejne spotkanie.

 

Monika Gadzińska

Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Sannikach