(Punkt widzenia) Szkolne dzienniczki

0
8

Temat wyjątkowo to ciekawy. Nauczyciele często przechodzą samych siebie w pomysłowości, jeśli chodzi o naganne uwagi. Pewnie, że i te młodsze, i te starsze dzieciaki mogą nieźle uprzykrzyć życie w szkole. Szczególnie jak ktoś jest mało odporny psychicznie albo brutalnie mówiąc, mało kumaty. A to niestety się zdarza. Większość (chyba?) nauczycieli jest w porządku, lubią swoją pracę, dzieci i siebie. Bo jak się trafi sfrustrowany osobnik, to kiepska sprawa. Znam wielu nauczycieli z pasją, którym się chce pracować, którzy potrafią zachęcić dzieciaki nie tylko do nauki, ale i dodatkowych zajęć, potrafią nauczyć życia, empatii itd.

Ale są też tacy, którzy niszczą najdrobniejsze przejawy kreatywności, tłumią pęd do wiedzy. Nikt nie wie wszystkiego, jeśli tak twierdzi, to jest głupcem. Dzieci zadają mnóstwo pytań, dzięki temu uczą się i rozwijają. Mądry nauczyciel, podobnie, jak mądry rodzic, jak nie zna odpowiedzi, to powie, że sprawdzi. Kiepski każe nie zawracać głowy, a do kompletu może wpisać uwagę do dzienniczka. Kiedyś podobno taki mały zeszycik stanowił cenną korespondencję między szkołą a domem. Teraz często wygląda, jak kiepska książka skarg i zażaleń rodem z PRL- u. Zdarzyło mi się zajrzeć jakiś czas temu do dzienniczków. Wpisy tam zamieszczone wręcz zwalają z nóg.

„Karol zadaje głupie pytania i oczekuje na nie odpowiedzi”, „Ola uśmiecha się do mnie na lekcji i nie wiem o co jej chodzi”, „Sebastian nie potrafi śpiewać i okropnie fałszuje, kiedy go do tego zmuszam”, „Artur pierdzi na lekcji, a koledzy się z tego śmieją”, „Wszystkie dzieci piły na przerwie mleko, ale Kasia odmówiła, bo powiedziała, że mleko śmierdzi”, „Adaś często mówi, że musi iść do ubikacji i nie wiem, czy mu na to pozwalać”. To tylko kilka wyjątkowo „konstruktywnych” uwag nauczycieli.

Są też wyjątkowe „egzemplarze” ciała pedagogicznego, które obrażają uczniów. Czynią to osobiście, albo poprzez przyzwolenie na dokuczanie kolegom. Nie widzą nic złego w mówieniu: ty debilu, będę się dzisiaj ciebie czepiać, bo taki mam humor, śmierdzisz, jak świnia, jak ty wyglądasz, ty grubasie i tak dalej. Mogłabym personalnie wskazać takich nauczycieli, ale może dam im szansę. Rok szkolny dopiero się zaczął, wakatów w szkołach nie ma, a wręcz przeciwnie, kolejka chętnych do pracy długa. Może więc niektórzy powinni zmienić profesję?

Nika