Idą zmiany

0
16

Polska przygotowuje się do zmian. Zaczną się już niedługo. O 3.00  w nocy z soboty 24 października na niedzielę 25 października.

Ta zmiana jest nieuchronna. Decyzje zapadły już dawno. Nie mamy tu nic do powiedzenia i czy nam się to podoba, czy nie, czas zostanie zmieniony. Z letniego na zimowy. O 3.00 przestawimy zegarki ma 2.00 i w ten sposób ta jedna doba będzie miała nie 24 a 25 godzin. Robimy tak już dość dawno, bo od 20-lecia  międzywojennego. Z małymi przerwami. Teraz, w zasadzie, już nikt się nie zastanawia, czy ma to jakiś sens. Kiedyś tłumaczono, że w ten sposób oszczędza się prąd. Dziś okazało się, że oszczędności z tego tytułu są iluzoryczne. W niektórych krajach oscylują około 1%, ale są i takie, gdzie zużycie energii wręcz wzrasta. Na pewno jednak zaraz po zmianie czasu wzrasta i to o 10% ryzyko zawału. Szczególnie wtedy, gdy czasu nam ubywa. Z całą pewnością jednak, tak pokazują badania, zaraz po zmianie spada produktywność pracowników.

Tak więc, w zasadzie, trudno znaleźć powody, dla których ok. 70 krajów bawi się w przestawianie zegarków dwa razy do roku. Nie czyni tego Rosja, Japonia i Islandia, nie licząc pozostałej rzeszy mniej znanych krajów. W Islandii i tak jest częściej, niż gdzie indziej,ciemno (jak nie chmury, to wybuch wulkanu), Rosjanie mają to w nosie, a Japończycy z racji konstrukcji oczu (skośne) na wszystko patrzą pod innym kątem. Pozostała reszta tych, co czasu nie zmieniają, pewnie po prostu nie chce się wygłupiać.

Taka zmiana czasu może przecież doprowadzić do nielichych perturbacji. Wyobraźcie sobie na przykład, że w okolicach zmiany czasu rodzą się bliźniaki. Pierwszy o 2.55, drugi dziesięć minut później. Ejże, czy na pewno później? Przecież ten drugi z racji zmiany czasu będzie miał w papierach wpisane, że urodził się o 2.05. No i który był pierwszy? Niezły galimatias.

Zmiany czasu mają wpływ nawet na tych, którzy są w krajach, gdzie czas się nie zmienia. Dowód? Proszę bardzo.

Spotyka się Putin z Miedwiediewem i mówi: – Wiesz Dima, trzeba coś zrobić z tymi różnicami w czasie. No dłużej tak nie może być. Dzwonię do prezydenta Chin, żeby mu złożyć życzenia urodzinowe, a on mi na to, że to dopiero jutro.

A Miedwiediew na to: – To jeszcze nic. Ja dzwonię do Tuska, żeby mu złożyć kondolencje z powodu katastrofy pod Smoleńskiem, a on mówi, że jeszcze nie wylecieli.

Tak więc pierwsza zmiana nie zależy od nas. Czy nam się to podoba, czy nie, czas zostanie zmieniony.

Zupełnie inna sprawa to zmiana numer dwa. Ta może nastąpić w kilkanaście godzin później. To, jak zagłosujemy może, choć nie musi, zmienić bardzo dużo. Tu jednak wszystko zależy od nas. Pamiętajmy więc nie tylko iść na głosowanie. Trzeba jeszcze zagłosować mądrze.

Kto dzisiaj zgadnie, w jakiej Polsce obudzimy się w poniedziałek. Czas będzie inny. A reszta?

PG