Koniec roku – koniec miasta

2
99

Niedługo Sylwester, więc we wszelakich mediach aż roi się od podsumowań mijającego roku. Jedni narzekają na rząd, inni chwalą sportowców, a ja postaram się przedstawić fakty dotyczące tego, co interesuje mnie najbardziej – rynku nieruchomości w Sochaczewie. Niestety różowo nie jest, a koniec miasta przestaje być tylko terminem rodem z fantastyki.

Na początek warto zauważyć, że rynek ten jest dość skromny. Rynek pierwotny praktycznie nie istnieje. Nowe osiedle przy ulicy Kochanowskiego nie zaspokoi potrzeb wszystkich chętnych na nowe budownictwo, a nawet gdyby i były na to szanse, to wysoka cena za metr kwadratowy skutecznie studzi zapał kupujących. Rynek wtórny ze względu na swój rozmiar nie jest zróżnicowany. Bez względu na to, czy mieszkanie znajduje się na Boryszewie, Gawłowie, czy w Centrum to cena za metr i tak będzie prawie taka sama. Bez znaczenia jest wiek bloku, jak i materiał z którego został wykonany. Nie ma mieszkań, wiec trzeba brać co jest, i za ile jest… Wyjątkiem jest tylko Chodaków, gdzie ceny są nieco niższe, ale i tam zaczyna się robić za mało mieszkań w stosunku do poszukujących. Średnia cena w stosunku do średniej jakości jest zdecydowanie za wysoka. Na jej spadek w krótkiej perspektywie nie ma co liczyć.

Są chętni na mieszkania, ale nie mają oni dużego wyboru wśród znajdujących się na rynku ofert. Jedyną alternatywą wydaje się budowa domu pod miastem. Na nieszczęście miasta alternatywa ta jest coraz tańsza i coraz bardziej dostępna. Rozrastające się w szybkim tempie osiedla na terenie gminy Sochaczew, oraz w takich miejscowościach jak Kozłów Biskupi czy Adamowa Góra, drenują miasto z mieszkańców o zasobniejszym portfelu. Jeśli gminy chwycą wiatr w żagle to właśnie tam powstaną nowe budynki jednorodzinne, które przez lata nie były mile widziane w mieście. Wyraźnie widać, że nowe inwestycje handlowe, czy nawet punkty usługowe często lokowane są poza miastem. Tam właśnie mają swoje siedziby większe firmy spedycyjne, czy nawet drobniejsi rzemieślnicy. Dla miasta pozostaje cały czas duża liczba mieszkańców o średniej zasobności portfela. Niestety owa średnia jest nieco za niska względem potrzeb, co bardzo skutecznie przekłada się na ilość wolnych lokali po sklepach w ciągu ulicy Warszawskiej oraz jej najbliższych okolic. Części Sochaczewian nie stać na zakupy w Sochaczewie. Na miejsce sklepów z biżuterią pojawiają się kolejne sklepy z tanią odzieżą, a to jest bardzo zły prognostyk.

Jeśli mieszkanie w Sochaczewie nie stanie się na powrót bardziej opłacalne, to koniunktura nie ma prawa się odwrócić. Największym problemem w tej sytuacji, jest chyba, nie tyle brak dobrej reakcji ze strony miasta na niekorzystne zmiany, ale brak skutecznych metod aby w ogóle móc zareagować. Centrum miasta byłoby pewnie jeszcze bardziej puste, gdyby nie mieszczące się tutaj siedziby urzędów. Po ich godzinach pracy jedyny ruch (oraz korki) generują samochody przemieszczające się z północy na południe miasta oraz z zachodu na wschód, bo do centrum nie bardzo jest już po co przyjechać. Wszystko co ciekawe zostało skanibalizowane poza miejskie rogatki, lub bardzo blisko nich. Póki co, w zdrowej miejskiej strukturze pojawia się coraz większa dziura, z przyzwyczajenia chyba tylko nazywana „Centrum”.

Krzysiek Derdzikowski
www.strefa.pro

2 KOMENTARZE

  1. Witam.
    Oceniając artykuł jaki został opublikowany przez bardzo znanego i wybitnego specjalistę w dziedzinie obrotu nieruchomości nie sposób nie zauważyć czegoś w rodzaju”zamknięte koło „.
    Opisywane są trudne warunki-jednym słowem bieda,powstawanie dużej ilości”lumpeksów”-dobrze że są bo nawet ci bogaci tam często kupują -i oczywiście najważniejsze do czego autor artykułu zmierza -słabe obroty w handlu nieruchomości a co za tym idzie mizerne zyski agencji nieruchomości.
    Zastanawiam się nad czym tu się głowić i rozpisywać -agencji nieruchomości powstało w naszym powiecie pewnie więcej niż wspomnianych wcześniej „lumpeksów”a każda szanowna agencja chce nieźle zarobić i to nie tylko na utrzymanie biura i spore pensje dla pracujących tam managerów ale również na pokazówki typu-sponsorem dzisiejszego wydażenia jest ta albo inna agencja nieruchomości.
    Kiedyś nie było agencji nieruchomości, ludzie dawali ogłoszenia w prasie albo na „słupie”i kto chciał sprzedać to sprzedał a kto kupić to kupił i to za dużo mniejsze pieniądze niż obecnie korzystając z pomocy agencji nieruchomości.
    Na zakończenie dodać trzeba wspominając słynne sklepy z tanią odzieżą których powstało prawie tak wiele jak agencji nieruchomości że jednak te „lumpeksy są dla wszystkich bo są tanie a Agencje Nieruchomości są tylko dla bogatych.

Comments are closed.