Mistrzostwa Europy – kolejne Zwycięstwo i ostatnia Walka Wikinga

(Część  I)

Co czyni Człowieka Wybrańcem? Unikalna, charakterystyczna dla niego Droga. Kiedy tylko pójdziesz swoją drogą, odsłonią się przed Tobą wszystkie skarby  świata. Wówczas inni patrzeć będą na Ciebie i dziwić się, jak Ci się to udało. Pozwól sobie na śmiałość zlekceważenia stereotypów. Pozwól sobie na śmiałość uwierzenia w bezgraniczne możliwości swej duszy. Pozwól sobie na śmiałość posiadania prawa do wspaniałej indywidualności. Jeśli umysł pozwoli to dusza znajdzie drogę do urzeczywistnienia marzeń.

Bądź realistą – żądaj NIEMOŻLIWEGO!

Pragnę abyście Państwo Takim mnie zapamiętali. Zwycięski sportowiec na podium. Samotny Wiking wśród morskich fal. Niezłomny wojownik walczący z najlepszymi na świecie. Mistrz Polski. Vice Mistrz Europy i Vice Mistrz Świata.

Właśnie zdobyłem Vice Mistrzostwo Europy. Dokonałem rzeczy Niemożliwej. W wieku 59 lat pokonałem młodych mistrzów sztuk walki najlepszych w Europie i na świecie. Zdobyłem srebrny medal, ale jednocześnie dokonałem wyczynu, jakiego nikt przede mną nie dokonał! To podarunek od Pana Boga. Za moją pracę, cierpienie i trud. I nikt nie może mi już tego odebrać. Tym ogromnym sukcesem odniesionym niespodziewanie u kresu życia kończę występy na mistrzostwach Sztuk Walki. Odchodzę jako Zwycięzca, z Honorem. Szczęśliwy! To ostatnie zwycięstwo dedykuję moim uczniom, przyjaciołom, sympatykom i wrogom…i pragnę abyście Takim mnie zapamiętali.

To była OSTATNIA WALKA WIKINGA!

Wiem, że czytacie moje teksty, śledzicie działalność podróżniczą, artystyczną i sportową. I czekacie na nowości. Często pytacie o wyprawy, o plany, o treningi, o przyszłość. Często wyrażacie szacunek, uznanie a nawet podziw. I przeważnie słyszę, że treningi i wiedza jaką przekazuję ułatwiły Wam życie, pomogły pokonać trudności. Czasami słucham najróżniejsze opowieści o sobie. To tu, to tam pobiłem lub obezwładniłem kilku czy kilkunastu napastników. Że prezentuję jakieś magiczne techniki. Że mam nadzwyczajne umiejętności. I czasami nie wiem już,  które z tych opowieści ubarwione i podkolorowane lub w pełni autentyczne są tak naprawdę prawdziwe. Zwłaszcza, gdy słyszę na powitanie:

Pan to już jest LEGENDĄ!

Wiem, że lubicie czytać moje teksty, bo mają serce i duszę. Piszę inaczej niż inni, a PRAWDA którą przekazuję przetrwa i będzie istnieć nawet kiedy ja już odejdę z pięknej Planety Ziemia.

Klub UKS Wiking obchodzi 40 lecie istnienia, a ja mam prawie 60 lat. Życie szybko minęło i kończy się czas. Treningi, praca, kontuzje, niezagojone rany, zużyty organizm oraz wiek, a także ciągłe niesnaski i kłótnie z rodziną i nieżyczliwym otoczeniem sprawiają, że szybko tracę siły i jestem po prostu zmęczony. Uświadamiam sobie, że życie się kończy i odejdę być może już jutro…. Przydałby się więc jakiś spektakularny SUKCES na zakończenie Trudnej  Drogi  Vikinga.

W moim świecie marzenia spełniły się. Już rankiem 25 czerwca, razem z Radkiem Brodeckim, Arturem Kaźmierskim i Małgosią Burzyńską pędziliśmy czarnym BMW do Częstochowy, miasta symbolu wiary i zwycięstwa. Artur to Człowiek z żelaza. Kilka lat temu ukończył pełny triatlon IRON MAN, jedną z najtrudniejszych konkurencji sportowych. Kiedy przebiegłem pierwszy Maraton Pokoju byłem wykończony, a Artur jeszcze płynął 4 kilometry i przejechał 180 km  na rowerze bez odpoczynku. Fantastyczny wyczyn.

Przed piękną, nowoczesną halą powitały nas plakaty: Otwarte Mistrzostwa Europy. To spotkanie i rywalizacja najlepszych Mistrzów Sztuk Walki z całego świata. Już po raz drugi Polska Unia Taekwondo i Taekwondo International zorganizowały takie zawody w Polsce.

Aby zmierzyć się z najlepszymi potrzeba odwagi, zaufania do siebie i wiary. Waleczności i pragnienia zwycięstwa. Dlatego niewielu decyduje się na start. W mojej konkurencji było tylko trzech Polaków. Pytanie więc gdzie byli inni, bo przecież w każdym mieście jest po kilka lub kilkanaście klubów. Tylko jeden mój zawodnik Radek z Łowicza zdobył się na odwagę, a nawet z przekonaniem jechał po medal. Ja nie mogłem wygrać w klasie seniorów, z młodymi Mistrzami, najlepszymi z Najlepszych. Chciałem tylko poprawnie wykonać Kata i zejść z maty z Honorem.

To pan tu startuje? – usłyszałem jak zwykle zdziwiony głos dziewczyny przy stoliku sędziowskim. Zawsze jestem najstarszym uczestnikiem Mistrzostw w Polsce i na świecie. Moi przeciwnicy rozgrzewali się. Najlepsi z Najlepszych. Anglicy, Irlandczycy, Rosjanie, Niemcy, Skandynawowie, Argentyńczycy i Mistrz Świata 25-letni Marek Czapka, z którym zawsze przegrywałem.

Wszyscy mogli być moimi wnukami. Często mam wyrzuty sumienia, że któremuś z nich odbiorę medal. Ale teraz nie było takiej możliwości. Patrzyłem z zachwytem. Cudowne, prawie pionowe i zatrzymane kopnięcia. Błyskawiczne zwroty i serie uderzeń. Wysokie wyskoki z podwójnymi kopnięciami i obrotami. Perfekcja, siła, sprawność i młodość. Doskonałość i nadludzkie możliwości Człowieka!

Jesteśmy najlepsi, silni, piękni, wspaniali, prawdomówni, szczęśliwi! – tak mawiali o sobie starożytni Aristoi – Szlachetni w antycznej Grecji.

I ja chciałem być takim, dlatego zacząłem ćwiczyć Karate i Taekwondo. Umysł mędrca w ciele atlety. To ideał Człowieka w powieściach Londona. Bohaterowie żyją wolni wśród pięknej przyrody. Przeżywają wspaniałe przygody i cudowne życie.

Mnie od dziecka wpajano, że mam słuchać i wykonywać polecenia innych. Bo oni wiedzą lepiej co jest dla mnie dobre. Mam się uczyć, pracować i służyć dla partii, organizacji, firmy, dla kraju i tylko dla siebie niewiele mi wolno. Zamknięty w więzieniu Karol May staje się Old Schatterhandem. Silny, niezwyciężony i szlachetny przeżywa wspaniałe przygody wśród Indian. Ja zamknięty w socjalistycznym obozie właśnie w sztukach walki ujrzałem szansę dla siebie. To mogła być fascynująca przygoda. Oddech Wolności. Moje miejsce na Ziemi. Moja Droga i Życie. I tak było przez ponad 40 lat.

Pierwszy wystartował Radek w układach tradycyjnych. Był najlepszy, jak stwierdził Niemiecki Mistrz. Ale sędziowie przyznali mu drugie miejsce. Wywalczyliśmy tytuł Vice Mistrza Europy. Łzy radości i satysfakcji spływały mi po policzkach i byłem naprawdę Szczęśliwy. Zrozumie ten kto zna SMAK ZWYCIĘSTWA. Nawet śmierć w takiej chwili nie ma znaczenia.

Wiedzieli o tym starożytni Grecy:

Jakaż sława może być dla człowieka piękniejsza
Niż gdy siłą nóg i ramion przeciwnika zwycięża!

Wychowałem się wśród bohaterów Iliady i Odysei. Moją świadomość ukształtowała literatura, mitologia i filozofia Antycznych Greków, twórców Europejskiej Kultury i Cywilizacji. Złota Epoka Homera, Wspaniały Świat bohaterów i półbogów. Odwaga, Waleczność, Honor. Kult Siły i Mądrości.  Pogarda słabości, pospolitości, tchórzostwa i miernoty.

Tak wyraża to HOMER:

Jesteś tchórzem, nie chcesz brać udziału w walkach
Z tych żeś pewnie co żywot swój wiodą na statkach
Możeś patron okrętu, włóczęga kupczący,
Stróż ładunku, towary sam dozorujący
Groszorób. Wcale miny nie masz na szermierza!

Odysej obrażony na plac boju zmierza:
Nie znam cię, lecz źle mówisz jak młokos zuchwały
Wiedz, że bogi  nie wszystko na raz wszystkim dały,
I choć jesteś tak śliczny, że nawet bogowie
Piękniejszego nie stworzą a pustki masz w głowie.
Głupim słowem aż do dna rozdarłeś mi serce,
Wiedz ,że jam niegdyś z pierwszymi się mierzył,
Pókim mojej młodości i ramionom wierzył.
Dzisiaj troski i starość, cierpiałem zbyt wiele
W bitwach z ludźmi i morskie zjadły mnie topiele.
Lecz i dziś niezłomnego znajdziesz przeciwnika
We mnie. Tak mnie twa mowa boli i dotyka.
Rzekł- i jak był w płaszczu, wstał i wziął do ręki
Dysk ciężki i nabity i nie tak maleńki
Jak te, które Feakom służą do zabawy
Zamłyńcował nim  cisnął mocno z ręki prawej
Aż dysk warknął i aż głowy pochylą Feaki…..
A dysk huczał i daleko poza metę padnie.
I jak widać z wszystkich najdalej on leży”
Zwyciężyłem jak zawsze, kto jeszcze nie wierzy?
Zresztą do każdej walki stanę, nie pogardzę nikim
I zmierzę się na siłę z każdym przeciwnikiem!
Rzekł – oniemieli wszyscy i nastała cisza.

Kręciłem się nerwowo przed startem. Chodzisz w kółko jak tygrys w klatce – stwierdziła  Małgosia. Zawodnicy przede mną dostawali wysokie noty, 9,8 9,9 punktu na 10 możliwych. Nigdy nie widziałem tak wysoko punktujących sędziów.

Sławnego Odysa zawsze wspiera w walce bogini Atena:

Odysei tymczasem
Zrzucił stare łachmany okręcone pasem
Odsłaniając potężne uda,  bark szeroki
Pierś, ramiona żylaste – gdy lekkimi kroki
Zbiegła ku niemu Atena i postać mu całą
Zolbrzymiła. W podziwie wszystko nań patrzało
Aż niejeden się zwrócił mówiąc do sąsiada
Iros walkę już przegrał, oj będzie mu biada!

Bohaterowie Homera często proszą bogów, aby przywrócili im choć na chwilę siły młodości. I siwowłosy  Idomeneus biegnąc w pełnej zbroi dogania pędzący rydwan i zabija wroga. Ale ja nie chciałem trudzić bogów prosząc o coś, co jest niemożliwe. Mogłem liczyć tylko na umiejętności fizjoterapeuty Maćka Komosy oraz na kolorowe światełka migoczące za oparami lodowatej mgły unoszącej się w kriokomorze, gdzie próbowałem zregenerować zniszczony organizm – choć na chwilę.

Japońscy samuraje mawiali:

Jeśli chcesz zwyciężyć, żyj tak jakbyś już umarł!

Wyszedłem na matę i ukłoniłem się, oddając cześć Wielkim Mistrzom i dziękując za przekazanie nam techniki i taktyki walki zakodowanej w KATA. Zdobyliśmy vice Mistrzostwo Europy. Byłem szczęśliwy. Uśmiechnąłem się. Byłem rozluźniony i spokojny jak nigdy.

Przez ostatni rok pracowałem w ochronie Firmy HELIO w Brochowie. I tutaj podczas nocnych obchodów powtarzałem Kata SUPARINPEI, które miałem teraz zaprezentować. Obchody wykonywane o godz. 19.00, 21,00, 23,00, 1,00, 3,00 i 5,00 rano były dobrą okazją, aby wypróbować metodę dawnych samurajów polegającą na nieustannej czujności i gotowości do walki.

Suparinpej to ostatnie Kata w Goju-Ryu. Doskonalili je przez setki lat Legendarni Wojownicy. W Chinach nazywane Pechurin. Jest połączeniem twardości i miękkości, posiada wiele ukrytych technik. Jesteś w nim silnym Czarnym Tygrysem i lekkim Białym Żurawiem, gdyż na podstawie tych dwóch stylów Kung-Fu zostało zaprojektowane. Nazwa oznacza 108. Suparinpej to moje ulubione KATA. Jest symboliczną walką z wieloma przeciwnikami. Byłem więc w nim SOBĄ, gdy przez całe życie musiałem walczyć ze wszystkimi dookoła, aby realizować swoje plany, prowadzić w spokoju Klub, trenować sztuki walki i żyć z Godnością i HONOREM. Uczyłem się i doskonaliłem to Kata przez wiele lat i zawsze chciałem je poprawnie wykonać – zwłaszcza na zawodach tak prestiżowych jak Mistrzostwa Europy. Nie zachwiałem się wykonując wysokie finałowe kopnięcie z obrotem, a kiedy wydałem okrzyk przy ostatnim uderzeniu odetchnąłem z ulgą. Obróciłem się spokojnie do ostatniej gardy Psa i uśmiechnąłem się. Zakończyłem występ kolistym ruchem rąk symbolizującym OKRĄG i biegnący CZAS od narodzin do śmierci. To było moje najlepsze wykonanie. Byłem zadowolony, a nawet szczęśliwy. Krąg mojego życia zamykał się!!!

Ze zdumieniem patrzyłem na sędziego głównego, który pokazał 9,9 punktu! Układy Taekwondo to doskonałość techniczna, siła, sprawność, szybkość. Nie do powtórzenia przez karateków czy normalnego człowieka, ale brakuje tu DUCHA. Są jak gimnastyka artystyczna. KATA Karate to Kontemplacja i Medytacja. To Legenda Starożytności. Tajemniczość i Mistycyzm. Doskonałość, Porządek i Odwieczna Zagadka Wszechświata! Kopać i uderzać może każdy – mawiał Mistrz Gogen Yamaguchi. Ale nie każdy może wykonywać KATA! Być może sędziowie dostrzegli w moim wykonaniu zakodowane Przesłanie Legendarnych Mistrzów, Nieokiełznane siły Natury budujące Świat i Wszechświat lub walczącego Czarnego Tygrysa i Białego Żurawia, a być może dostrzegli we mnie  ostatniego „Legendarnego Wojownika…”

Widziałem na ich twarzach zaciekawienie, zdziwienie, uśmiechy, zadumę…Drugi sędzia i trzeci pokazali 9,8 punktu. Zdobyłem brązowy medal. Niby byłem zadowolony, duży sukces, ale nie tego pragnąłem. Miałem już brązowy medal. Moim marzenie było zdobycie Vice Mistrzostwa Europy i takie też pragnienie wysyłałem do „Kosmosu” czekając na dekorację. Okazało się ,że Anglik wykonał nieregulaminowy wolny układ i sam Prezydent Federacji musiał go zdyskwalifikować. KOSMOS jak Złota Rybka lub Dżin wypuszczony z butelki, szybko spełnił Moje Życzenie. Byłem VICE MISTRZEM EUROPY!.

To mój Życiowy SUKCES!

Jak mawiają Japońscy Mistrzowie: W Karate NIC nie jest NIEMOŻLIWE! – I tak się stało! W wieku 59 lat, dokonałem Wyczynu, którego NIKT nie dokonał!

Wracałem SZCZĘŚLIWY, ale cholernie zmęczony. Byłem na Granicy wytrzymałości nerwowej, psychicznej, fizycznej, duchowej. Teraz chciałem ODPOCZĄĆ! Trochę pomieszkać – jak mówi Sławny polarnik Marek Kamiński. Ale czy w tym Kraju pozwolą mi na TO? Czy dożyję spokojnej starości? Mojemu koledze Sławkowi nie pozwolili! Umierał długo w bólu i cierpieniach! Nie miałem złudzeń. Polska nigdy nie była Życzliwym Krajem!

Wojownik nie umiera w męczarniach i strachu, ale sam wybiera Miejsce i Czas! – pisał Carlos Castaneda i na zakończenie Nauk Don Juana sam skoczył w przepaść!

Mam już 60 lat. Jestem wojownikiem prowincji Harima – pisał najsławniejszy Samurai Miyamoto Musashi. Teraz wspinam się na górę Iwato HIGO, aby uklęknąć w pokorze, pomodlić się do Boga i złożyć Hołd Niebu w podziękowaniu za Wszystko czym życie mnie obdarowało. A także w ciszy i medytacji odnaleźć  OSTATECZNĄ  PRAWDĘ! W słynnej powieści PSY WOJNY  Najemnicy też wybierają Miejsce i Czas:

Niech nie dowie się o mojej śmierci ani nie nosi po mnie żałoby.  I niech nie grzebią mnie w ziemi poświęconej. I niech za moją trumną nikt nie kroczy. I niech nie bije dla mnie cmentarny dzwon. I niech nie sadzą kwiatów na mym grobie. I niechaj wszyscy o MNIE ZAPOMNĄ. To moja OSTATNIA  WOLA!

Dojeżdżaliśmy do Sochaczewa. Zniknął Wspaniały Świat. Znów stałem na brudnej ulicy koło śmietnika, pod  blokiem, który nie był dla mnie  nigdy przyjaznym DOMEM!

To była Ostatnia Walka Wikinga! Jestem cholernie zmęczony. Czy będę miał jeszcze tyle SIŁ i ODWAGI, aby  WYBRAĆ moje MIEJSCE I CZAS…?

Wielkie Podziękowania dla Maćka Komosy, fizjoterapeuty którego umiejętności pomogły mi osiągnąć Sukces.

Serdeczne Podziękowania dla Łukasza Popowskiego i Stowarzyszenia „Nasz Zamek” za wieloletnią współpracę.

Zapraszam do lektury II części artykułu:

CHCIAŁEM ŻYĆ POŚRÓD BOHATERÓW!

 

Krzysztof Buczyński

Uczniowski Klub Sportowy Taekwondo i Karate Goju – Ryu „Wiking”