Młynarski w TOKu – podsumowanie

0
17

W piątkowy wieczór, 19 maja, sala kameralna Teresińskiego Ośrodka Kultury  rozbrzmiewała piosenkami do tekstów Wojciecha Młynarskiego. O genezie tego koncertu już pisałam więc tylko nadmienię, że zagraliśmy w hołdzie Wielkiemu Artyście dwa miesiące po jego śmierci.

„Idź swoją drogą…” okazało się dla nas ogromnym wyzwaniem. Mało czasu, obowiązki potem trema. Z pewnością nie wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy. Ale publiczność wypełniająca po brzegi salę wyszła, mamy nadzieję, z poczuciem wzruszenia i miło spędzonego czasu. Kto nie był niech żałuje, bo nie wiadomo czy uda nam się kiedyś to powtórzyć. Na zachętę kilka zdjęć do zobaczenia tutaj:

http://tok.e-sochaczew.pl/media/galeria/koncert-w-holdzie-wojciechowi-mlynarskiemu/130/4525

W koncercie udział wzięli:

Małgorzata Szymańska, Anna Kowalczyk, Agata Radkiewicz, Anna Karaś, Sylwia Brzywczy – śpiew, Kamil Gędziarski – piano, Robert Radkiewicz – gitara basowa, Jarosław Jankowski – perkusja, Jakub Kamiński – gitara elektryczna i Joanna Cieśniewska – scenariusz, reżyseria, śpiew, piano.

Ciężko mi, jako pomysłodawczyni, reżyserowi i wykonawcy oceniać to wydarzenie. Niech zatem przemówi publiczność, od której otrzymałam mnóstwo maili, sms-ów czy komentarzy. Po pierwsze cieszy ich ilość, po drugie to, co zostało w ludzkich sercach. Bo o to przede wszystkim nam chodziło. To tylko niektóre opinie, ale wszystkie oznaczają jedno: Jestem tu, gdzie powinnam. Wszystkim serdecznie dziękuję. J – Joanna Cieśniewska

 „Pani Joanno, w ubiegły piątek miałem przyjemność wysłuchać i obejrzeć w Teresińskim Ośrodku Kultury koncert zatytułowany „Idź swoją drogą” – w hołdzie Wojciechowi Młynarskiemu. Ponieważ, w kontekście tego, co chcę napisać, jest to dość istotna informacja, dodam tylko, że w TOK byłem po raz pierwszy, a informację o koncercie znalazłem na fejsbukowym profilu ośrodka.

Każdy kto może nieco więcej niż pobieżnie zgłębił twórczość Wojciecha Młynarskiego, zdaje sobie sprawę, że jakiekolwiek ponowne wykonywanie jego piosenek wiązało się, wiąże i będzie wiązać z dużym ryzykiem i to w wielu wymiarach. Pierwszym z nich jest całkowicie banalne, ale potencjalnie bardzo prawdopodobne zepsucie warsztatowe materiału wyjściowego. Drugim możliwość pretensjonalnego przekombinowania interpretacji tych piosenek i wierszy nieskończenie prostych, a przez to wielkich i absolutnie ponadczasowych. Last but not least napompowanie ich patosem, który Młynarskiemu przez całe życie był całkowicie obcy, a z którym często mamy do czynienia podczas różnego rodzaju hołdów. 

W przypadku teresińskiego koncertu udało się Wam, muzykom, twórcom i (jak się domyślam) Pani osobiście nie tylko ominąć rafy, na które w zasadzie nie sposób było nie wpaść, ale ominęliście je z gracją, wdziękiem i, przepraszam za to naznaczone korporacyjną nowomową słowo, profesjonalizmem. 

Nie chciałbym tu mówić o doborze piosenek i tekstów, bo w przypadku Młynarskiego, czy się tego chce czy nie, można wybrać dowolnie, a sukces tak czy siak będzie gwarantowany. Tym niemniej wybraliście Państwo rozsądnie, łącząc utwory znane wszystkim i te odrobinę mniej znane. Natomiast sposób, w jaki zostały wykonane w połączeniu z oszczędną choreografią koncertu, przeplataną Pani wprowadzeniami do poszczególnych utworów i przywołanymi wierszami, okazały się porywające. 

Ponieważ w TOK byłem po raz pierwszy, przyznaję, że nie znałem żadnego z artystów występujących na scenie, a przyjeżdżając na koncert oczekiwałem czegoś po prostu poprawnego, bo piosenek tych zawsze miło się słucha. Ponieważ podczas koncertu sama posługiwała się Pani takim określeniem, użyję go i ja. Śpiewające „dziewczyny” były fantastyczne, głosy, przygotowanie i interpretacja piosenek również. Uderzające połączenie śpiewania z sercem pod pełną warsztatową kontrolą. Jeśli Pani stoi za tym wszystkim, a tak przypuszczam – wyrazy uznania! 

Gdybym miał cokolwiek zarzucić temu porywającemu i bezpretensjonalnemu spektaklowi, to może o jedynie, że nieco zbyt słabo została w nim wyakcentowana Pani rola. W tym sensie, że jak można się było domyślić z tego, co Pani mówiła, to Pani i Pani praca kryją się za przygotowaniem koncertu. Jeśli coś tłumaczy ten niewielki brak to zapewne Pani skromność i brak na scenie osoby, która przedstawiłaby widzom, szczególnie tym, którzy w TOK byli po raz pierwszy, nieco lepiej Panią jako autorkę koncertu. 

Liczę na to, że ten drobny brak da się wyeliminować następnym razem, bo ten koncert czy spektakl warto powtórzyć w innych miejscach i na innych scenach. Ja mogę jedynie zapewnić, że w miarę możliwości, będę częściej zaglądał na organizowane przez Państwa imprezy. Wszystko wskazuje na to, że w przypadku TOK, mamy do czynienia z małym wielkim miejscem. „ 

„Koncert świetnie przygotowany, na wysokim poziomie artystycznym. Młode wokalistki doskonale poradziły sobie z wykonaniem niekiedy niełatwych utworów, a Pani Joanna świetnie połączyła całość w program słowno-muzyczny. Dziękujemy i czekamy na kolejne koncerty.”

„5 wyjątkowych kobiet na scenie w męskiej oprawie instrumentalnej. Interpretacja, świeżość, różnorodność, klasa i styl. Myślę, że Młynarski zdębiałby chłonąc teresińskie wykonanie swoich piosenek. Nie da się przyjąć tych dojrzałych interpretacji neutralnie – u mnie objawy to bezdech i ciary. Dwie piosenki wyjątkowo mnie dotknęły i pozostały na kolejne dni – do przetrawienia: „La valse du mal” i „Nie opuszczaj mnie”. Opowiedziane tak autentycznie – uwierzyłam, że przytrafiły się wokalistkom naprawdę. Nad wszystkim czułe oko pani Profesor od wokalu – Joanny Cieśniewskiej – z dumą prezentującej walory swoich podopiecznych, kiedyś uczennic. Każda jedyna w swoim rodzaju. Z troską, łezką w oku i podziwem obserwowała kolejne wykonania z konferansjerskiego krzesełka. Każdy utwór okraszony ciekawym motywem i dobrany ze starannością. Całość pozostanie ze mną na długo – moje wewnętrzne struny niewyciszone. I jak tu normalnie funkcjonować po wyjściu z TOK-u…? „Róbmy swoje” na finał i nie mam więcej pytań. Dziękuję za tę ucztę!”

„Ciężko opisać emocje, które wywołał Wasz koncert, a już na pewno te obudzone. Obudzone bo w pędzie dzisiejszego życia zapominamy o takich emocjach – jakże potrzebnych. Ten koncert był bardzo potrzebny – ABSOLUTNIE !!!  Jak tylko usłyszałam o koncercie w hołdzie Wojciechowi Młynarskiemu, pomyślałam, że to wspaniale i muszę na nim być bo odkąd pamiętam kochałam Młynarskiego. Udało się, byłam! Byłam z czternastoletnią córką, której wiele razy starałam się przekazać to co towarzyszyło mi od wielu lat, chciałam żeby czuła, a nie tylko wiedziała skąd się wzięło ” Nie ma jak u mamy…”, ” Róbmy swoje…”, „Jeszcze w zielone gramy…”, „Jesteśmy na wczasach…” i wiele innych cytowanych w zwykłej codzienności. Jestem pewna, tak czuję, że właśnie ten koncert wyjaśnił mojemu dziecku wszystko. Dawno nie widziałam, żeby tak mocno biła brawo, a kiedy zapytałam czy jej się podobało, odpowiedziała, że BARDZO!. Cieszę się, że po latach wróciły niesamowite dziewczyny i zechciały dla nas zaśpiewać, cieszę się, że pamiętamy, cieszę się, że mogłam być i jeszcze wiele więcej mnie cieszy z powodu koncertu „Idź swoją drogą”. Bardzo Wam dziękuję i mam wielką nadzieję, że ja jeszcze nie raz będę tak się cieszyć, a młodzi będą iść w Wasze ślady.”

„Koncert w wykonaniu grupy był niedużym lecz jednocześnie wielkim wydarzeniem kulturowym. Ponadczasowa twórczość Wojciecha Młynarskiego bawiła i wzruszała widzów z różnych grup wiekowych, tych którzy znali utwory jako hity swoich czasów, oraz tych którzy mogli dopiero odkryć co tak naprawdę omijało ich do tej pory. Artystki, które śpiewały piosenki z tekstami Młynarskiego, zaprezentowały znakomity wachlarz głosów, mocy i tonacji . Ciche, kojące słowa następowały naprzemiennie z mocnymi, wbijającymi w fotel partiami, opowiadając o miłości, smutkach, podróżach i szeroko pojętym życiu. Przynoszące nadzieję i zasadzające ziarnko optymizmu treści skłaniały do refleksji, bo chociaż każdy z nas  boryka się z problemami, to nie skłamię, że po nocy jest świt, a po burzy zawsze świeci słońce. Tak chyba podsumowałbym przesłanie tekstów zmarłego już mistrza. Myślę, że każdy z obecnych mógł znaleźć coś dla siebie, czy to podczas solowych występów, czy chóralnych. Występ utrzymany w poważnej i pełnej szacunku dla W. Młynarskiego atmosferze został przez prowadzącą ubarwiony historiami z życia artysty, z życia zespołu, który po prawie dekadzie miał okazję znów zebrać się i pokazać, że warto było czekać na takie przedstawienie. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych występów i zastanawiamy się, czym jeszcze zaskoczą nas dziewczyny.”

 

„Pierwszy raz miałem przyjemność być Waszym gościem. Jako widz i „wmurowany w krzesło” słuchacz po prostu serdecznie dziękuję. Pełny profesjonalizm i doskonali wykonawcy stworzyli (przełamując tremę) niesamowity koncert i widowisko. Gratulując niecierpliwie czekam na dalsze okazje do uczestniczenia w życiu kulturalnym (i nie tylko) w Teresinie.”

„Joanna Cieśniewska, dziękuję za Twoją pasję, profesjonalizm i zaangażowanie. Efekty tego wszystkiego są absolutnie zachwycające ! „

 

Teresiński Ośrodek Kultury