Nie ma jak u mamy…

0
174

Nie ma jak u mamy i taty. Taka idea przyświecała organizatorom imprezy z okazji Dnia Rodziny. Zaspakajanie emocjonalnego związku z rodziną, umacnianie więzi rodzinnej, stworzenie okazji do spędzania wspólnego, aktywnego czasu rodziców z dziećmi – to tylko niektóre szczegółowe cele programu przygotowanego na Dzień Rodziny w SP w Giżycach.

Uroczystość z tej okazji odbyła się 26 maja, a zatem w terminie, który jest uważany za Dzień Matki. W Szkole Podstawowej w Giżycach to święto potraktowano jednak szerzej i do wspólnych obchodów zaproszono nie tylko uczniów, ich rodziców i rodzeństwo, ale także dziadków.

Dzień Rodziny jest okazją, aby przypomnieć wszystkim, że rodzina jest najważniejsza (…) że to, co ważne mamy na wyciągnięcie ręki – mówiła Beata Drozdowska dyrektork placówki.

Pierwszą z zaplanowanych na tę okazję atrakcji było przedstawienie teatralne pt. „Nie ma jak rodzinka”. Podczas mini spektaklu aktorzy Teatru Profilaktycznego Edukacja i Animacja „Magik” z Białegostoku w ciekawy i zabawny sposób przypomnieli zgromadzonym w placówce widzom: jak ważne są więzi rodzinne. Aktorzy wspólnie z publicznością szukali odpowiedzi na pytanie: jak pielęgnować relacje w rodzinie i jak je umacniać. Spektakl promował zdrowie, aktywność fizyczną oraz wytrwałość w osiąganiu przyjętych celów.

Następnie głos oddano dzieciom, które w krótkim, okolicznościowym programie artystycznym słowem mówionym i piosenką wyraziły wdzięczność swoim rodzicom. Był to także czas życzeń.

Dalsza część programu była realizowana w plenerze: na boisku szkolnym i placu zabaw. Tu na dzieci czekał Park Rozrywki „Dionizos”. Pośród atrakcji, z których skorzystali uczniowie można wymienić: Dmuchaną zjeżdżalnię, skakaniec Tygrysek z kolorowymi piłkami, zawody w „goglach wysokiej gorączki” oraz fotobudka. Wspólny poczęstunek przygotowany przez Radę Rodziców także nie ominął uczestników imprezy.

Dzień Rodziny jako święto, skłania do refleksji nad miejscem rodziny w życiu człowieka. Nie ginący uśmiech na twarzach dzieci będący wyrazem ich zadowolenia świadczy o zasadności takich imprez. Posługując się słownikiem Kubusia Puchatka można chyba powiedzieć, że atrakcje w plenerze zamiast lekcji to jest to, co „tygryski lubią najbardziej”.

.