Niech żyje Polska

0
64

Główna część obchodów Święta Niepodległości odbyła się w centrum miasta. Ich najważniejszymi punktami było nadanie przeprawie przez Bzurę imienia mjr. Feliksa Kozubowskiego, tradycyjne uroczystości na pl. Kościuszki, koncert chóru Filharmonii Narodowej oraz msza za ojczyznę.

Organizatorami wydarzenia byli burmistrz Piotr Osiecki, starosta Jolanta Gonta oraz płk Andrzej Dąbrowski, dowódca 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej.

Od złożenia kwiatów
Jeszcze przed godz. 15.00 przedstawiciele władz miasta, powiatu oraz województwa, rodzina Feliksa Kozubowskiego, a także reprezentacja jednostki wojskowej z Bielic oraz poseł Maciej Małecki złożyli kwiaty na grobie majora oraz Ignacego Włodzimierza Garbolewskiego. Następnie udali się na most, gdzie uroczyście nadano mu imię bohaterskiego obrońcy Sochaczewa. Zanim to nastąpiło, przewodniczący Rady Miejskiej Sylwester Kaczmarek odczytał uchwałę nadającą przeprawie imię mjr. Feliksa Kozubowskiego. Jakub Wojewoda z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą wygłosił krótki rys historyczny sylwetki majora. Przy pl. św. Dominika odsłonięto również tablicę będącą elementem „Traktu Pamięci Bohaterów Bitwy nad Bzurą 1939 roku” – szlaku edukacyjno-historycznego wytyczonego na terenie naszego powiatu.

Następnie uroczystości przeniosły się na pl. Kościuszki. Rozpoczął je apel okolicznościowy oraz wciągnięcie na masz flagi Polski przez poczet flagowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej. W swoim wystąpieniu burmistrz Piotr Osiecki nawiązał do znanych słów Cycerona, w myśl których historia jest najlepszą nauczycielką życia. – Jak to się stało, że państwo które sto lat wcześniej rozbiło pod Wiedniem potęgę Osmańska zniknęło z mapy świata? Jak to się stało, że państwo, które było potęgą o terytorium rozciągającym się od morza do morza, utraciło niepodległość? Mylą się ci którzy winią za to zaborców. Oni tylko, wykorzystując nasza największą słabość, postawili „kropkę nad i”. Prawda dla nas, Polaków jest o wiele bardziej bolesna: to my przyczyniliśmy się do klęski naszej ojczyzny. To nasze działania takie jak liberum veto, wolna elekcja – gdzie niejako w castingu wybieraliśmy przypadkowe osoby jako następców Bolesława Chrobrego czy Władysława Jagiełły. Sprzedajne elity, kupczenie własnym dobrem – to były prawdziwe powody utraty niepodległości. Na szczęście naród w swej przeważającej części nigdy nie pogodził się z utratą niepodległości. Insurekcja Kościuszkowska, Powstanie Listopadowe i Styczniowe to najlepsze tego dowody.

11 listopada 1918 roku spełniło się marzenie polskich patriotów. Abyśmy przetrwali mroku zaborów potrzebna była też działalność polskich poetów, pisarzy i kompozytorów. Ale też potrzebna była też codzienna praca polskich rodzin. To dzięki nim przetrwaliśmy jako naród, przetrwał język ojczysty, nasza historia i kultura. Przetrwało też, przekazywane z pokolenia na pokolenie, pragnienie wolności.

Abyśmy byli w pełni wolni, w 1918 roku kolejny raz musiała w naszą ziemię wsiąknąć polska krew. Przelewali ją żołnierze Józefa Piłsudskiego, Józefa Hallera i wielu innych. Kluczowe znaczenie miała też współpraca przywódców politycznych: Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego, Wincentego Witosa i Wojciecha Korfantego. Wiele ich różniło, ale silniejsze było to co ich łączyło: wolna, silna, niepodległa Polska.

Czego uczy nas, współcześnie żyjących historia? Zawsze gdy w swoich działaniach nie kierowaliśmy się dobrem wspólnym cierpiała Polska. Gdy tylko potrafiliśmy ze sobą współpracować Polska budziła szacunek, nie tylko naszych sąsiadów ale i całego świata. Taka lekcja płynie z naszej historii i w dzisiejszych czasach szczególnie musimy o niej pamiętać. Podziały przebiegają przez nasze miejsca pracy i rodziny. Nie możemy popełnić błędu tych, którzy przyczynili się do upadku Rzeczypospolitej. Musimy wyciągnąć wnioski z historii i zadziwić świat tym, że kolejny raz, ramię w ramię, budujemy silną Polskę. Z tym przekazem musimy iść do naszych dzieci i wnuków. Niech żyje Polska!

Zebrani mogli wysłuchać apelu pamięci zwieńczonego salwą honorową. Obchody na placu zakończyła defilada wojskowa.

W kościele
Mimo niepogody, wielu mieszkańców zdecydowało się na udział w wyjątkowym koncercie, jaki z okazji święta Niepodległości odbył się w sochaczewskiej świątyni. Występ Chóru Filharmonii Narodowej słuchacze przyjęli owacjami na stojąco.

Wprowadzenia do koncertu dokonał Igor Pogorzelski, przypominając, że Chór Filharmonii odwiedził Sochaczew 25 lat temu. Dziękował za zaproszenie burmistrzowi oraz współorganizatorom. Warto w tym miejscu dodać, że zespół mogliśmy usłyszeć dzięki festiwalowi „Mazowsze w Koronie”, którego organizatorem jest Mazowiecki Instytut Kultury.

Chór Filharmonii Narodowej zaprezentował wybrane utwory sakralne z polskim hymnem kanonizacyjnym „Gaude Mater Polonia” na czele, korzystając z dorobku najdawniejszych polskich kompozytorów: Wincentego z Kielczy i Wacława z Szmotuł. W dalszej części usłyszeliśmy m.in. partie chóralne z utworów Vivaldiego oraz Verdiego brawurowo wykonane przez zespół pod kierunkiem Henryka Wojnarowskiego. Maestro dyryguje chórem, pełniąc także funkcję dyrektora od 1978 r.

Ponad godzinny koncert pozostawił ogromny niedosyt. A o tym, jak się podobał świadczą owacje na stojąco oraz bisy, po których burmistrz Piotr Osiecki dziękował artystom za doskonały koncert i zapewniał, że nie pozwoli, aby sochaczewianie na następną wizytę zespołu czekali kolejne 25 lat.

Tuż po koncercie do świątyni przybyły poczty sztandarowe wojska, policji straży pożarnej, kombatantów, szkół a także kompania honorowa z pobliskich Bielic. Mszę św. za Ojczyznę rozpoczęła Bogurodzica w wykonaniu Chóru Towarzystwa Śpiewaczego Ziemi Sochaczewskiej, który przygotował oprawę muzyczną uroczystości.

– Tą wielką pieśnią rozpoczynamy dziękczynienie za wolną Polskę – mówił proboszcz Piotr Żądło, witając ministra Macieja Małeckiego, władze samorządowe wszystkich szczebli, komendantów służb, wojska i przedstawicieli różnych instytucji. – Mamy za co dziękować, ale pamiętajmy, że o nasz kraj musimy się troszczyć każdego dnia. Codziennie, każdy na swój sposób, może być patriotą.

Do rocznicy odzyskania niepodległości wrócił w homilii ks. Zbigniew Żądło, przypominając, że 11 listopada czcimy także patronkę naszej diecezji, św. Victorię.

Obchodząc Święto Niepodległości, myślimy o wszystkich, którzy złożyli ofiarę ze swojego życia, podobnie jak patronka tego dnia, św. Victoria. Wspominamy tych, którzy zginęli na polu walki, ale także tych, którzy walczyli w inny sposób – poprzez literaturę, muzykę, wiarę. To była rzesza ludzi. Bohaterowie, którzy dbali o polską mowę, narodowego ducha i wiarę katolicką. Nie sposób pominąć rodzinnych domów, w których odbywało się patriotyczne wychowanie w poczuciu obowiązku za dobro wspólne. Teraz też musimy myśleć o tym, aby tego ducha narodowego zachować – mówił ks. Zbigniew Żądło.

Także w muzeum
Z okazji Dnia Niepodległości Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą zorganizowało grę miejską. Uczestnicy zabawy podjęli się zbadania wyznaczonych przez organizatora siedmiu punktów miasta. W każdym z nich znajdował się „lampion” z przyczepioną informacją o historii Sochaczewa.

To była bardzo dobra zabawa – powiedział nam jeden z uczestników gry miejskiej. – Mimo, że jest zimno, czuję pewien niedosyt, że na zaliczenie całej trasy wystarczyło zaledwie kilkadziesiąt minut. Mimo to dowiedziałem się kilku ciekawostek. Wcześniej nie wiedziałem na przykład o Wincentym Smoleńskim, uczestniku powstania styczniowego, który wywodził się z okolic Sochaczewa.

Na osoby, które ukończyły trasę, czekały nagrody – stosunkowo niedawno wydany przez muzeum Rocznik Sochaczewski i patriotyczna opaska.

Gra miejska nie była jedynym wydarzeniem, które muzeum zorganizowało dla uczczenia Dnia Niepodległości. Kierownik działu historycznego, Jakob Wojewoda wygłosił otwartą prelekcję na temat sytuacji w Sochaczewie na przełomie XIX i XX w. Ponadto przez cały dzień na chętnych czekało darmowe zwiedzanie ekspozycji stałej muzeum.

 

Filmowa relacja z obchodów na naszym kanale na youtube: https://www.youtube.com/user/UMsochaczew

„Ziemia Sochaczewska”

.