Przemysław G. winny zarzucanych mu czynów

0
419

Po dość długo trwającej rozprawie dotyczącej zarzutów jakie postawiono znanemu w powiecie Przemysławowi G. sąd wydał wyrok. Przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Sądu Rejonowego w Sochaczewie, Roman Ochocki, odczytał w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wyrok w sprawie Przemysława G., radnego powiatu sochaczewskiego.

Oskarżony Przemysław G. został uznany winnym przekroczenia uprawnień oraz żądania korzyści majątkowej. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na jeden rok, nałożył też grzywnę w wysokości 10.000 zł oraz karę, polegającą na zakazie pełnienia przez trzy lata funkcji w administracji samorządowej oraz administracji państwowej. Kolejny zarzut stosowania gróźb bezprawnych, w ocenie sądu nie znalazł dostatecznego potwierdzenia.

Zarzuty

Prokuratura przedstawiła Przemysławowi G. zarzut, że w nieustalonym dniu w okresie maj-czerwiec 2013 roku, podczas spotkania w Warszawie z wiceprezesem firmy brokerskiej, współpracującej ze Starostwem Powiatowym w Sochaczewie w zakresie działalności ubezpieczeniowej, zażądał korzyści majątkowej. Miało to warunkować kontynuację współpracy między tą firmą, a Starostwem Powiatowym w Sochaczewie i podległymi mu podmiotami, w tym ze szpitalem. Czyn ten zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. Kolejny zarzut to przekraczanie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Miało to polegać na zmuszaniu osoby pełniącej funkcję publiczną do pewnych, ściśle określonych zachowań, czyli zakończenia współpracy z dotychczasową firmą ubezpieczeniową i zawarcia nowej, ze wskazaną przez oskarżonego. Był też zarzut stosowania gróźb bezprawnych. Za takie wymuszenia grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Same zarzuty i ich wagę precyzują: art. 228 § 4 kk, art. 231 § 1 kk w zbiegu z art. 191 § 1 kk, w związku z art. 11 § 2 kk.

Funkcjonariusz publiczny

O zarzutach korupcyjnych, postawionych Przemysławowi G. zaczęło być głośno w listopadzie 2014 roku, a w styczniu 2015 roku doszły kolejne, dotyczące przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W tym czasie pełnił funkcję etatowego członka Zarządu Rady Powiatu Sochaczewskiego. Był też szefem i jednocześnie sekretarzem sochaczewskiego koła Platformy Obywatelskiej, a także delegatem na jej regionalny zjazd. Jest czerwiec 2016 roku i Przemysław G. nadal pełni funkcje publiczną – jest  bowiem radnym powiatowym.

Mowy końcowe

Ponad rok toczyło się postępowanie sądowe, zebrano wiele zeznań świadków. W wielu przewijał się wątek autorytarnych zachowań oskarżonego, jego prób wpływania na decyzje dyrekcji sochaczewskiego szpitala, ingerowania w sprawy, które nie należały do jego kompetencji. Odbyło się kilka posiedzeń sądu, ostatnie przed ogłoszeniem wyroku, miało miejsce 7 czerwca 2016 roku. Przedstawicielem dyrekcji Szpitala Powiatowego w Sochaczewie był profesor Piotr Kruszyński, występowała też adwokat Agata Dębowska. Podczas ostatniej rozprawy wygłoszonych zostało aż pięć mów końcowych, w tym kilkustronicowe wyjaśnienia oskarżonego. Przemysław G. kolejny raz próbował przekonywać, że zarzuty przeciwko niemu były nieprawdziwe, a duży udział w tym miała zarówno policja, jak i ówczesna Prokurator Rejonowa Beata Sobieraj-Skonieczna. Zarzucił jej, że mimo braku dostatecznych dowodów tak działała, by przygotować akt oskarżenia. Oskarżony twierdził, że powodem działań skierowanych przeciw niemu były jakieś „korzyści ekonomiczne”. W swych wyjaśnieniach poszedł jeszcze dalej, mówiąc o bezprawnych działaniach sochaczewskiej prokuratury, kierowanej wtedy przez „osobę, której mąż jest pracownikiem dyrektora szpitala, Piotra Szenka”. Cały wywód Przemysława G. obracał się wokół twierdzeń, że „ktoś się na niego uparł i chciał go zniszczyć”.

Prokurator Rejonowa Joanna Szymaniak nie chciała specjalnie rozwodzić się nad insynuacjami oskarżonego. Stwierdziła, ze prokuratura działa na jasnych zasadach, które nie mają nic wspólnego z teorią spiskową Przemysława G. Powiedziała też, że „zebrany materiał dowodowy jest spójny, a świadkowie, których zeznania go obciążają, jak najbardziej wiarygodni”.

Oskarżony nadal próbował przekonywać sąd, że prokuratura go niszczy zarówno w sferze życia publicznego, jak i prywatnego. Niespójne zdawały się też momentami słowa oskarżonego i jego obrońcy, jak choćby te dotyczące roli Przemysława G. w starostwie i Radzie Powiatu. Adwokat umniejszał zdecydowanie znaczenie swego klienta we władzach starostwa, gdy ten z kolei mówił np. o wpływie na zatrudnienie dyrektora szpitala.

Dziwnym wydać się też mogła dygresja oskarżonego na temat jego osobistej pomocy ciężko choremu dziecku w okresie kampanii wyborczej. – Nie chwaliłem się tym, nie poszedłem do mediów, nie było o tym wzmianki – mówił. Z naszych ustaleń wynika jednak, że nie miał nic wspólnego z żadnymi darowiznami czy inną pomocą dla chłopca. Ta informacja nie wydaje się jednak mieć żadnego znaczenia dla sprawy, a być może miała jedynie stanowić próbę ocieplenia wizerunku.

Wyjątkowo obszerne ustne uzasadnienie wyroku przedstawiła sędzia Agnieszka Warchoł, stwierdzając również, że Sąd zastosował najniższy wymiar kary przy jednym zarzucie, a przy drugim dodatkowo go obniżył. Sędzia wyraziła też nadzieję, że roczny okres próby da Przemysławowi G. możliwość zastanowienia się nad konsekwencjami nadużywania uprawnień i traktowania jak własny folwark podmiotów, do których zarządzania nie miał legitymacji.

Sam Przemysław G. z lekkim niedowierzaniem odniósł się do wyroku, twierdząc, że jest on dla niego krzywdzący i niesprawiedliwy. Wyrok nie jest prawomocny.

Monika Gadzińska

DSCF7817 DSCF7800 3 1