Pojadą Lublinem do Hiszpanii

0
83

Sochaczewska załoga, dwóch braci Grzegorz i Jacek Michlewscy, weźmie udział w tegorocznej edycji charytatywnego rajdu Złombol. Dwudziestoletnim autem Lublin II wystartują 2 września z Katowic i przez pięć dni będą zmierzać do słonecznej Hiszpanii.

Podróż w jedną stronę liczy około 2500 km. Organizatorzy wyznaczyli dwie trasy. Bracia Michlewscy wybrali tzw. trasę północną, bardziej nastawioną na zwiedzanie. Przejadą przez Paryż, gdzie planują spędzić jeden dzień. Po drodze będą mieli dodatkowe turystyczne bonusy w postaci Drezna, Frankfurtu, Saarbrucken, Reims oraz po zwiedzeniu stolicy Francji piękny Orlean i La Rochelle. Miejscem docelowym jest hiszpańskie miasto Noja. Muszą dotrzeć na metę do 6 września. Powrót będzie się odbywał już dowolną trasą. Sochaczewianie, chcą jechać przez Barcelonę i dalej Lazurowym Wybrzeżem, aby podziwiać piękne widoki.

Akcja podobała mi się już od dawna i chciałem wziąć w niej udział. Kiedyś miałem wysłużoną Nysę i miałem cichą nadzieję, że to nią pojadę. Pomysł na dobre odrodził się jakieś półtora roku temu, gdy wyremontowałem starego Lublina II z 1997 roku. Jestem jego właścicielem od około 10 lat, lecz żeby wystartować w Złombolu musiałem wykonać wiele „przeróbek”. Przeszedł on właściwie kapitalny remont – mówi Grzegorz Michlewski.

Uczestnicy nie mogą liczyć w trasie na żadną pomoc drogową. Wszystkich ewentualnych napraw muszą dokonywać na własną rękę. Jak mówi Grzegorz Michlewski, części zapasowe i inne niezbędne sprzęty trzeba zabrać ze sobą – paski klinowe, wtryskiwacze, żarówki, gumowe węże do chłodnicy, płyny, oleje itd. Sochaczewska załoga będzie współpracować z dwoma ekipami z Teresina, skąd wyruszy jeszcze jeden Lublin oraz Skoda. – Nie można zabrać ze sobą wszystkiego. Przykładowo oni wezmą agregat, a ja prostownik i w razie potrzeby będziemy sobie pomagać – mówi pan Grzegorz.

W XI edycji Złombola wystartuje ponad 500 aut. Wszystkie załogi otrzymują dyplomy i certyfikaty udziału już na starcie, bo jak wiadomo jest duże prawdopodobieństwo, że nie wszystkim uda się dojechać do mety. Rajd nie jest wyścigiem. To typowa impreza charytatywna, w ramach której zbierane są pieniądze na domy dziecka. Liczy się samo uczestnictwo. Bracia Michlewscy zebrali od darczyńców blisko 5 tysięcy złotych. Logotypy partnerów przedsięwzięcia znajdują się na plandece samochodu, a „Ziemia Sochaczewska” jest jednym z nich. Szerszą relację z podróży sochaczewian do Hiszpanii i ich przygodach w drodze, zamieścimy po ich powrocie w jednym z kolejnych wydań naszej gazety. Życzymy szerokiej drogi! (mf)