Potrzeba 300 tys. zł żeby żyć !!!

1
380

Alicja jest sochaczewianką i walczy o życie. Jej ostatnią szansą jest podjęcie leczenia w Chipsa Hospital w Meksyku. Alicja tak pisze o swojej chorobie: …dzisiaj żyję na środkach przeciwbólowych, chemioterapia decyzją lekarzy jest wstrzymana – czuję się po niej bardzo źle, a guzy i tak rosną… Najbardziej boję się, że umrę sama. Guzy w płucach duszą, a te w szyi sprawiają, że tracę czucie w nogach. Proszę, pomóżcie mi wykorzystać ostatnią szansę, jaką jest leczenie w Meksyku. Nie mam innej możliwości, a tak bardzo chcę żyć…

Zbiórkę pieniędzy na leczenie prowadzi fundacja Siepomaga. Przekazanie wpłaty zajmuje kilka sekund…

https://www.siepomaga.pl/zycie-alicji

 

Walka nie jest jeszcze przegrana

Mam 26 lat a nowotwór mnie zabija. To dramatyczne wyznanie Alicji Młynarczyk pojawiło się w mediach społecznościowych w poniedziałek 16 października. Wtedy okazało się, że jest dla niej nadzieja, światło w tunelu, że to jeszcze nie koniec. Żeby ta próba się powiodła, potrzebne są pieniądze. Apelujemy więc do naszych czytelników o pomoc dla Alicji.

Alicja chce podjąć jeszcze jedną próbę. Jest nią terapia w Chipsa Hospital w Meksyku. Jak mówi, jest to winna swoim bliskim. – Patrzę w oczy mojej mamy i siostry, mojego chłopaka. Oni tak o mnie walczą, tak  bardzo nie chcą, by śmierć mnie zabrała…

Wszystko zaczęło się dwa lata temu. Alicja odczuwała coraz silniejszy ból karku, ale wszystko zrzucała na pracę. Jest kosmetyczką, często pracuje z pochyloną głową, więc to wytłumaczenie wydawało się logiczne. Kiedy leczenie ortopedyczne nie pomogło,  dostała skierowanie na rezonans. Badanie wykazało, że ma zmianę w kręgosłupie szyjnym, ale nie było wiadomo, co to jest. Lekarze podjęli decyzję o operacji, wycięli guza a ból ustąpił. Alicja myślała, że teraz wszystko będzie dobrze, przez myśl jej nie przeszło, że to dopiero początek drogi.

Szok przeżyła trzy tygodnie później, kiedy przyszedł wynik badania guza. Diagnoza – nowotwór złośliwy zakończeń nerwowych (MPNST). – Dowiedziałam się, że mam raka, niezwykle groźnego, śmiertelnego. Mój świat się zawalił. Nie wiedziałam, jak mam powiedzieć o tym bliskim. Miałam tyle marzeń, planów… Guz w kręgosłupie odrósł w dwa miesiące. Znowu ucisk i ból nie do opisania, a do tego niewysłowiony strach i rozpacz, która paraliżuje od środka… Nie mogłam uwierzyć, że mam raka – wspomina Alicja.

Przeszła kolejną operację i naświetlanie, które powstrzymało nowotwór. Kobieta chciała wierzyć, że  teraz będzie już zdrowa, że koszmar choroby zostawiła daleko za sobą. I rzeczywiście dostała chwilę oddechu, rok przerwy, podczas którego nowotwór nie dawał żadnych objawów.

Kiedy na początku tego roku ból powrócił, był uporczywy, zwalający z nóg. – Lekarz przekonywał, że to powikłanie po operacji wycięcia guza, zapisał mi leki na epilepsję. Cierpienie nie miało końca, zwijałam się z bólu, nawet noc nie przynosiła ukojenia. Rezonans kontrolny nic nie wykazał, więc odesłano mnie do domu, chociaż ból nie ustępował. Po kolejnych dwóch miesiącach gehenny ponowny rezonans. Gdy szłam po wynik, spodziewałam się usłyszeć, że to coś z kręgami i rehabilitacja pomoże – opowiada Alicja. – Tymczasem lekarz spojrzał mi w oczy i powiedział, że guz odrósł, zaatakował kręgosłup i płuca. Przerzuty w przypadku MPNST nie dają dobrych rokowań. Mięsak to paskudna choroba – nieustanny ból i małe szanse na wyleczenie.  Śmierć zajrzała mi głęboko w oczy. Została tylko chemia, ale bez wielkich nadziei. Przeszłam sześć ciężkich cykli, trafiłam dwa razy do szpitala w wyniku powikłań. Traciłam sens życia, wszelką nadzieję – dodaje.

Standardowa medycyna nie ma nic więcej do zaoferowania. Do Alicji dotarła świadomość, że już nic nie da się zrobić, że powinna po prostu leżeć i czekać na śmierć. I właśnie wtedy, gdy wydawało się, że to już koniec, jej bliscy trafili na kobietę, która pokonała raka. Pomogła jej terapia w Chipsa Hospital w Meksyku.

W Alicję wstąpiła nowa nadzieja. Wysłała dokumenty, jest po konsultacji i została zakwalifikowana do terapii. Jak mówi, to jej ostatnia szansa. W Chipsa Hospital prowadzili już skuteczną terapię w kierunku mięsaków. Potrzeba na nią 300 tys. złotych.

Tak bardzo chcę wykorzystać tę szansę. Dzisiaj żyję na środkach przeciwbólowych, chemioterapia, decyzją lekarzy, została wstrzymana – czuję się po niej bardzo źle. Guzy w płucach duszą, a te w szyi sprawiają, że tracę czucie w nogach. Błagam, pomóżcie mi wykorzystać ostatnią szansę, dajcie nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Że walka nie jest jeszcze przegrana – prosi Alicja.

Ta prośba, skierowana do każdego z nas, chwyta za serce, nie pozwala zapomnieć. Mieszkańcy Sochaczewa pomagali już Alicji. W czerwcu i lipcu tego roku odbyły się charytatywne imprezy, zbiórki pieniędzy, licytacje. Teraz znowu nasza pomoc jest potrzebna, bo to nie jest wydumana historia, tu chodzi o ludzkie życie.

Wszystkim, którzy chcą jeszcze pomóc, podajemy link do strony poświęconej Alicji w fundacji Siepomaga: https://www.siepomaga.pl/zycie-alicji.

Bezpośrednio z tej strony można wykonać przelew na dowolną, nawet niewielką kwotę. Trwa to dosłownie chwilę. Warunek – trzeba mieć dostęp do bankowości internetowej.

Osobom, które dokonują wpłat w  tradycyjny sposób, podajemy niezbędne dane: Odbiorca Fundacja Siepomaga, ul. Za Bramką 1, 61-842 Poznań. Numer w Alior Banku: 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425. Tytułem 7404 Alicja Młynarczyk darowizna.

Wsparcia można także udzielić wysyłając sms pod numer: 72365 o  treści – S7404. Koszt sms to 2,46 brutto.

Ziemia Sochaczewska

1 KOMENTARZ

Comments are closed.