Promyk Nowa Sucha. Podsumowania: Seniorzy, Orliki, Młodzicy, Trampkarze, Juniorzy

0
103

Własny obiekt nie wystarcza (Seniorzy)

Nowy sezon zbliża się wielkimi krokami, ale zanim do niego dojdzie podsumujmy to co wydarzyło się w rundzie wiosennej. Na pierwszy rzut pójdą Seniorzy, którzy w przeciwieństwie do młodzieży rywalizację rozpoczynali z bagażem doświadczeń z rundy jesiennej i świadomością, że walka o utrzymanie będzie ciężka. O tym co wydarzyło się w pierwszych 15 kolejkach pisaliśmy tutaj, a teraz przejdziemy do spotkań rewanżowych. Śmiało można powiedzieć, że prezentowaliśmy dwa oblicza. Na własnym obiekcie nie obawialiśmy się nikogo, a na wyjazdach seryjnie przegrywaliśmy. Jak się ostatecznie okazało atut własnego boiska to za mało aby utrzymać się w lidze okręgowej.

Wiosenny start przypadł nam na wyjeździe, ale bardzo pragnęliśmy zrewanżować się Przyszłości Włochy za wysoką porażkę z pierwszej kolejki. Z pewnością byliśmy już innym zespołem, ale po pierwszej połowie mogliśmy wrócić do myśli, że rywale w okręgówce są zbyt mocni. Przegrywaliśmy 3:0 i niewiele wskazywało na poprawę. Po obozie w Międzyzdrojach byliśmy jednak dobrze przygotowani kondycyjnie i w ostatnich dziesięciu minutach gospodarze mocno obawiali się o wynik. Ostatecznie skończyło się na jednobramkowej stracie, ale odczuwając duży niedosyt nabraliśmy wiary we własne umiejętności. Tydzień później do Nowej Suchej przyjechał SEMP Ursynów i dowiedzieliśmy się jak wiele dla nas znaczy własny stadion. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry straciliśmy bramkę na 0:2, a mimo to zdołaliśmy to spotkanie zremisować w niewyobrażalnych okolicznościach. Podbudowani pierwszym punktem szukaliśmy kolejnych w Teresinie. Niestety rywale prezentowali się lepiej taktycznie i utrzymali gola przewagi do ostatniego gwizdka. Lepiej poszło nam z Okęciem Warszawa, bo jak wiadomo graliśmy u siebie. Wtedy też rozpoczęła się seria meczy z bezpośrednimi rywalami do utrzymania. Punkty z zamykającą tabelę FC Lesznowolą wydawały się obowiązkiem, ale spisaliśmy się bardzo słabo i wróciliśmy bez punktów. Po trzy oczka sięgnęliśmy dopiero w Nowej Suchej, gdy pokonaliśmy rezerwy Pogoni Grodzisk, ale jeśli wydawało nam się, że gorzej niż w Lesznowoli zagrać nie można to klęskę w Józefowie trudno opisać w jakikolwiek sposób. Na szczęście szybko się odbudowaliśmy i nawet mimo liczebnego osłabienia udało nam się pokonać Świt Warszawa. Kolejne ważne spotkanie rozegraliśmy w Milanówku i niestety po dość kontrowersyjnej decyzji sędziego musieliśmy pogodzić się z porażką. Starta punktów z Milanem oznaczała, że musimy zapunktować z kimś z czołówki, a skoro lepiej szkoło nam na własnym stadionie to szukaliśmy szansy z LKS Chlebnia. Było ciężko, ale zwycięstwo wręcz wyszarpaliśmy strzelając gola z rzutu karnego w ostatniej akcji meczu. Kolejnego spotkania wyjazdowego mogliśmy się obawiać, ale w Piastowie zaprezentowaliśmy się poprawnie i niewiele zabrakło żebyśmy przełamali wyjazdową niemoc. O prawdziwym przełamaniu mogliśmy mówić, gdy do Nowej Suchej przyjechał Ryś Laski. Rywal, który wyjątkowo nam nie leżał w końcu został pokonany, dzięki czemu wiedzieliśmy, że walka o utrzymanie potrwa do samego końca. Niestety mieliśmy bardzo niekorzystny terminarz, ale nie spuszczaliśmy z tego powodu głów. Co prawda zarówno Perła Złotokłos jak i Żyrardowianka Żyrardów nas pokonały, ale w ostatniej kolejce pokonaliśmy Naprzód Brwinów, co w końcowym rozstrzygnięciu dało nam 11 miejsce i możliwość gry w barażach o utrzymanie w Lidze Okręgowej.

Same baraże dały nam dość dziwny obraz. Zarówno Promyk jak i Agape Białołęka zajęły w swoich grupach 11 miejsca, ale dyspozycja jaką zaprezentowali rywale wskazywała jakby po drugiej stronie Wisły zespoły prezentowały trochę wyższy poziom. W takich sytuacjach często decyduje dyspozycja dnia i mecz meczowi nie jest równy, ale krążyły głosy, że w naszej grupie Agape mogłoby powalczyć o coś więcej niż o utrzymanie.

W całym sezonie (nie wliczając baraży) trener Jerzy Podbrożny skorzystał z 27 zawodników:

  • Bartłomiej Dragański – 29 występów
  • Dominik Popławski – 28 występów
  • Marek Simiński – 28 występów, 2 bramki
  • Michał Maciak – 28 występów, 3 bramki
  • Marcin Jaworski – 27 występów, 3 bramki
  • Robert Dąbrowski – 27 występów, 5 bramek
  • Kamil Marcinkowski – 26 występów, 5 bramek
  • Łukasz Piórkowski – 24 występy, 3 bramki
  • Paweł Zienkiewicz – 23 występy, 3 bramki
  • Łukasz Pacholski – 23 występy
  • Sławomir Kuczek – 23 występy, 3 bramki
  • Tomasz Jurczak – 19 występów, 1 bramka
  • Marcin Gajda – 17 występów, 2 bramki
  • Piotr Kamiński – 17 występów, 5 bramek
  • Dawid Stypuła – 14 występów
  • Sylwester Płacheta – 13 występów, 6 bramek
  • Artur Rogala – 12 występów, 2 bramki
  • Maciej Nowicki – 12 występów
  • Marcin Nowak – 11 występów
  • Adrian Chałubek – 8 występów
  • Rafał Dalke – 5 występów
  • Kamil Wróbel – 4 występy
  • Rafał Muras – 2 występy, 1 bramka
  • Karol Drązikowski – 2 występy
  • Mariusz Mikulski – 2 występy
  • Adam Barcikowski – 1 występ
  • Filip Orłowski – 1 występ

Zasadniczo można zauważyć, że mieliśmy problem ze zdobywaniem goli, ale ciekawostką pozostaje fakt, że najlepszym strzelcem został Sylwester Płacheta (6 bramek), który występował tylko w rundzie wiosennej. Nie przeszkodziło mu to jednak w wyjściu na pozycję lidera w zdobywaniu bramek w Promyku.

Na koniec przyjrzymy się „talizmanom”, które gwarantowały nam osiągnięcie sukcesu w minionym sezonie. Po rundzie jesiennej lista była znacznie dłuższa, ale teraz pozostało mocno wyselekcjonowane grono. Miejmy więc świadomość, że Promyk wygrywa jeśli w danym meczu na listę strzelców wpisują się Kamil Marcinkowski lub Artur Rogala.

Dobra postawa Kamila Marcinkowskiego miała zresztą potwierdzenie w wewnętrznym głosowaniu na najlepszego zawodnika sezonu 2016/2017. Głosami zawodników, trenera, działaczy i kibiców „Kazik” otrzymał okazały puchar.

.

.

Zabrakło przełamania (Orliki)

Poprzedni sezon w II Lidze w wykonaniu rocznika 2006 zakończyliśmy na drugim miejscu i właściwie nikomu nie ustępowaliśmy. Co prawda grupa była bardzo wyrównana i o poszczególnych rezultatach decydowały detale to w ostatecznym rozrachunku decydujące bramki bądź zagrania leżały po naszej stronie. W zakończonym sezonie niestety tego piłkarskiego szczęścia zabrakło. Mieliśmy wyrównane mecze, ale przytrafiała nam się słabsza kwarta, w której traciliśmy kilka bramek i marzenia o wygranej musieliśmy odłożyć na kolejny tydzień. Tego odkładania  i czekania na przełamanie było jednak za dużo i zanim się obejrzeliśmy to spadliśmy do III Ligi.

Rywalizację rozpoczęliśmy od pojedynku z rezerwami Legii Warszawa. Wcześniej graliśmy z pierwszą drużyną więc zakładaliśmy, że z „dwójką” pójdzie lepiej. W każdej kwarcie traciliśmy jednak po dwa gole i zrobiła się z tego wysoka porażka. Pojedynek z Pogonią Grodzisk Mazowiecki miał jeszcze ciekawszy przebieg. W pierwszych 15 minutach straciliśmy cztery gole i mecz się właściwie rozstrzygnął. Na nic zdało się, że pozostałe kwarty były wyrównane. Podobnie poszło nam z Unią Boryszew choć tu duże znaczenie miała druga część rywalizacji. Wbrew pozorom dość dobre spotkanie rozegraliśmy ze Zniczem II Pruszków. Mieliśmy trochę braków kadrowych, ale nie daliśmy się tak łatwo pokonać. Wydawało się, że powoli będziemy łapać odpowiedni rytm, ale przydarzyły nam się trzy wysokie porażki z ATP Warszawa, Legią II Warszawa i Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Przesądziły one o naszym spadku, ale jak już nasz zespół zaczął grać bez presji to i przyszły lepsze wyniki. Najpierw zremisowaliśmy z Unią Boryszew, a następnie razem ze Zniczem II Pruszków urządziliśmy sobie wielkie strzelanie. Łącznie padło aż 12 goli, ale o dwa więcej zdobyli rywale. Na pożegnanie z II Ligą przyszło nam się zmierzyć z ATP Warszawa. Przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że przeciwnik podzieli nasz los i w ten sposób podzieliliśmy się też punktami.

W całym sezonie ligowym trener Rafał Muras skorzystał z 16 zawodników, choć trzeba zaznaczyć, że pozostała grupa często rozgrywała wewnętrzne sparingi z rocznikiem 2008.

  • Hubert Chłystek – 10 występów
  • Bartosz Szałaj – 10 występów
  • Wiktor Sot – 10 występów, 3 bramki
  • Mateusz Łukawski – 10 występów, 6 bramek
  • Mateusz Boczkowski – 10 występów, 2 bramki
  • Igor Kowalski – 9 występów
  • Kamil Malara – 9 występów
  • Nikolas Krzemiński – 8 występów, 4 bramki
  • Jacek Wyziński – 8 występów
  • Bartosz Bernaszuk – 7 występów, 1 bramka
  • Dawid Błaszczyk – 7 występów
  • Bartosz Figat – 6 występów, 3 bramki
  • Oliwier Tataj – 3 występy
  • Maciej Kurek – 2 występy
  • Paweł Rozmarynowski – 2 występy
  • Dawid Markus – 1 występ

Najwięcej bramek w sezonie zdobył Mateusz Łukawski, ale podobnie jak u Seniorów widzimy, że nie mieliśmy najlepiej ustawionych celowników. Kilka goli więcej mogłoby odwrócić naszą sytuację i sprawić, że te szczegóły, które decydowały o wygranych przeciwników nagle stałyby się naszym atutem. Teraz czeka nas jednak duża zmiana, gdyż w nadchodzącym sezonie grać będziemy w dziewięcioosobowych składach i w dodatku na spalone. Każda drużyna młodzieżowa w różny sposób adoptuje się do nowych warunków. Jednym idzie to lepiej, innym gorzej i może dojść do różnych przetasowań w hierarchii klubowej. Kto wie czy nie małą podpowiedzią dla nas nie był turniej w Augustowie. Stanęliśmy tam na podium, a nowe zasady już obowiązywały.

.

.

Wyszarpany awans (Młodzicy)

Rocznik 2005 od kiedy zaczął grać w lidze w Promyku idzie jak burza. Zaczynał od VI Ligi, ale w rok zrobił dwa awanse i do rozgrywek przystępował już jako czwartoligowiec. Wiadomo, że z każdym sezonem było trudniej, ale to też pokazywało jak zespół rośnie w siłę. Po trzech pierwszych porażkach mogliśmy przypuszczać, że IV Liga to już taki nasz poziom, ale jak już odnieśliśmy zwycięstwo to do końca rozgrywek nie zeszliśmy pokonani. Zaowocowało to drugim miejsce i awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Zanim jednak przejdziemy do kolejnych nowych wyzwań to sprawdźmy jak graliśmy w minionym półroczu.

Pierwsza kolejka przypadła nam na wyjeździe więc wybraliśmy się do Żyrardowa. Żyrardowianka postanowiła pokazać nam miejsce w szeregu i mimo, że dzielnie walczyliśmy to nie potrafiliśmy się przeciwstawić rywalom. Podobny los spotkał nas z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Zrobiło się trochę nerwowo, a humorów na pewno nie poprawiła nam przegrana z Partyzantem Leszno. Spoglądając w tabelę można było jednak zauważyć, że terminarz ułożył się dla nas tak, ze najsilniejsze ekipy były na początku. Nadarzyła się więc świetna okazja na przełamanie i tak oto pokonaliśmy zarówno Sporting Grodzisk Mazowiecki jak i UKS Łady bez starty choćby jednej bramki. Zespół ponownie w siebie uwierzył i do rewanżów przystąpiliśmy z podniesioną głową. Żyrardowianka już nie potrafiła pokonać naszego bramkarza, ale i my mieliśmy zero po stronie zysków. W świat poszedł jednak sygnał, że drużynom z czołówki już tak łatwo nie będzie. Prawdziwy popis gry daliśmy jednak, gdy do Nowej Suchej przyjechała liderująca Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Zwyciężyliśmy 5:2 nie pozostawiając złudzeń kto tego dnia był lepszy. Trener Krzysztof Kaczor po meczu nieśmiało powiedział, że jak się chce awansować to trzeba wygrywać z liderem. Do takiego celu droga była daleka, ale wszystko się mogło zdarzyć. Tym bardziej, że tydzień później pokonaliśmy Partyzanta Leszno, a pozostałe wyniki zaczęły się korzystnie dla nas układać. Cały trud mogliśmy zmarnować grając ze Sportingiem Grodzisk Mazowiecki. Przegrywaliśmy już 0:3 i 1:4, ale w niebywałych okolicznościach zdołaliśmy wyciągnąć wynik i ostatecznie wygrać 6:4. To była nauczka, że nikogo nie można lekceważyć, dlatego UKS Łady już nie odpuściliśmy i pewnie sięgnęliśmy po trzy punkty. Sama wygrana jeszcze nam nic nie dawała, ale gdy Pogoń Grodzisk ograła Żyrardowiankę to mogliśmy rozpocząć świętowanie, bo trzeci sezon z rzędu kończymy z awansem.

 

W całych rozgrywkach trener Krzysztof Kaczor miał do dyspozycji 20 zawodników:

 

Antoni Siekiera – 10 występów

Jan Kowalik – 10 występów

Patryk Woliński – 10 występów

Bartosz Sokołowski – 10 występów, 2 bramki

Kacper Plichta – 10 występów, 7 bramek

Oliwier Dąbrowski – 10 występów, 5 bramek

Maciej Księżak – 10 występów, 9 bramek

Szymon Kowalski – 9 występów

Bartosz Plichta – 9 występów, 2 bramki

Gracjan Woś – 9 występów

Jakub Szypszak – 8 występów, 1 bramka

Ksawery Pętlak – 8 występów, 6 bramek

Bartłomiej Pytkowski – 8 występów

Piotr Kuran – 8 występów, 1 bramka

Łukasz Rogalski – 7 występów

Krystian Sobczak – 7 występów

Kacper Szychowski – 4 występy

Mateusz Zarzycki – 4 występy

Grzegorz Foks – 1 występ

Oskar Korbień – 1 występ

Najwięcej goli w zespole zdobył Maciej Księżak, ale trzeba przyznać, że siła ataku była u nas rozłożona równomiernie dzięki czemu potrafiliśmy stworzyć zagrożenie z różnych form ataku. Dobra dyspozycja strzelecka z pewnością miała też przełożenie na uzyskiwane wyniki i fakt, że nowy sezon rozpoczniemy w III Lidze.

.

.

Trampkarze utrzymali I Ligę

Kapitan Seniorów Marcin Jaworski o utrzymanie walczył nie tylko jako zawodnik, ale także jako trener. Po awansie do I Ligi czekało nas duże wyzwanie. Pierwsze pojedynki nie wychodziły nam najlepiej, ale potrafiliśmy punktować wtedy kiedy było to najbardziej potrzebne. Zwyciężyliśmy w czterech pojedynkach, ale zdobycz ta okazała się na tyle solidna, że dała utrzymanie. Dzięki temu udowodniliśmy, że awans nie był przypadkowy.

Co ciekawe Trampkarze rozpoczęli ligę podobnie jak Seniorzy. Wysoko przegraliśmy z Mazowszem Miętne i wyruszyliśmy w bardzo trudną drogę. Kolejno ogrywali nas Ożarowianka Ożarów, Delta Warszawa i Błonianka Błonie, a my nie potrafiliśmy zdobyć nawet bramki. Czasu na przełamanie było coraz mniej, bo liga składa się tylko z 14 kolejek. Następne spotkanie z Olimpią Warszawa też nie zapowiadało się najlepiej. Rywale prowadzili już 4:0 i nie zakładaliśmy, że może wydarzyć się coś pozytywnego. Na szczęście Damian Chełmiński rozruszał zespół i sam zdobył dwa gole.  Drużyna się odmieniła i w kolejnych spotkaniach pokazaliśmy się z dużo lepszej strony. Ograliśmy UKS Iwiczna, a z Perłą Złotokłos walczyliśmy jak równy z równym, ale przegraliśmy jedną bramką. Najważniejszy mecz czekał nas jednak w rundzie rewanżowej. Dla przedłużenia szans na utrzymanie potrzebowaliśmy zwycięstwa nad Mazowszem Miętne. Cel został osiągnięty, ale o końcowy sukces drżeliśmy do samego końca. Gdy pokonała nas Błonianka Błonie powoli docierała do nas wiadomość, że zwycięstwa nad słabszymi rywalami mogą nam nie wystarczyć i punktów musimy też szukać wśród czołówki. Na szczęście poszukiwania były dość krótkie. Tydzień później w bardzo dobrym stylu ograliśmy Ożarowiankę Ożarów, a naszą mocną stroną były rzuty rożne. Wtedy zbudowaliśmy trzypunktową przewagę, której nie oddaliśmy do końca. Co prawda przegrywaliśmy z Deltą Warszawa, Olimpią Warszawa i Perłą Złotokłos, ale podobnym bilansem mogło się pochwalić Mazowsze Miętne. Oba zespoły ograły tylko UKS Iwiczna więc różnica punktowa nie uległa zmianie. Skończyliśmy więc na 6 miejscu, ale nasz los zależał także od wyników w ligach wojewódzkich. Wszystko poszło jednak zgodnie z planem i w nowym sezonie znacznie wcześniej będziemy chcieli zapewnić sobie spokojny byt.

W całym sezonie trener Marcin Jaworski skorzystał z 18 zawodników:

  • Michał Regulski – 14 występów
  • Kamil Kościug – 14 występów, 3 bramki
  • Jakub Felczyński – 14 występów
  • Paweł Księżak – 14 występów, 1 bramka
  • Damian Chełmiński – 14 występów, 5 bramek
  • Kacper Drązikowski – 14 występów
  • Mateusz Mycka – 14 występów
  • Sebastian Siekielski – 14 występów, 1 bramka
  • Aleksander Psiuk – 13 występów, 1 bramka
  • Maciej Grochowski – 13 występów, 3 bramki
  • Hubert Kowalski – 12 występów
  • Mateusz Kukieła – 12 występów, 1 bramka
  • Paweł Piotrowski – 11 występów, 3 bramki
  • Hubert Mikulski – 11 występów, 1 bramka
  • Dawid Kowalski – 9 występów
  • Mikołaj Krzemiński – 8 występów
  • Damian Kaczor – 4 występy
  • Wojciech Miedziński – 2 występy

Mamy więc kolejny zespół, który zdobywa mało bramek. Najlepszym strzelcem został Damian Chełmiński z 5 golami. W całokształcie nie liczyła się jednak ilość a jakość, bo w ostatecznym rozrachunku liczą się punkty, a nie trafienia do siatki. Co ciekawe piąta w tabeli Ożarowianka Ożarów zdobyła 21 punktów (dziewięć więcej od Promyka), a goli zdobyła tylko 17 (dwa mniej niż nasz zespół). W tej sytuacji nie patrzmy na gole tylko na punkty, bo to one dały utrzymanie.

.

.

Rocznik 1998 przechodzi do historii (Juniorzy)

Historia to fajna sprawa, a w przypadku naszych Juniorów Starszych możemy odnotować ważny moment w dziejach naszego Klubu. Dawno temu piłka młodzieżowa w Promyku jeszcze raczkowała, ale pełni zapału zabraliśmy się za szkolenie młodzieży. Rocznik 1996 treningi rozpoczął dość późno i po ich pierwotnych wynikach widzieliśmy, że trzeba zaczynać w znacznie młodszym wieku. Tak oto powstała grupa, która jako pierwsza przeszła od Żaka do Juniora Starszego. Z dawnej drużyny (widocznej na zdjęciu) pozostało niewielu. Część gra w potencjalnie lepszych Klubach, inni zaprzestali gry w piłkę. Pozostali się zmieniali dołączając do prowadzonego przez Krzysztofa Kaczora zespołu. Niektórzy mają już za sobą debiut w seniorskiej piłce więc misję szkoleniową można uznać za udaną. Tym bardziej, że do historii przechodzimy jako wicemistrz I Warszawskiej Ligi Juniorów Starszych. Teraz czas, aby to ci zawodnicy stanowili o sile Promyka wraz z doświadczoną już kadrą dotychczas występującą w pierwszej drużynie. Przyjrzyjmy się teraz jak wyglądał miniony sezon w wykonaniu Juniorów Starszych.

Liga ta przechodziła straszne rewolucje. Kolejne zespoły się wycofywały i każdy się zastanawiał kiedy w końcu wystartujemy. Ostatecznie zostały cztery drużyny i to one przystąpiły do walki o mistrzostwo i awans do Ligi Wojewódzkiej. Inauguracja wypadła bardzo dobrze. Czekała nas daleka podróż do Zakroczymia, ale na boisku pokazaliśmy się z dobrej strony i wyszliśmy zwycięsko z pojedynku z Wisłą. Idąc za ciosem nie daliśmy też szans Orłowi Kampinos. Po dwóch wyjazdowych wygranych czuliśmy się dość mocni, gdyż na stadionie w Nowej Suchej zawsze spisywaliśmy się dużo lepiej. Niestety zatraciliśmy atut własnego boiska. Wysoko przegraliśmy z Milanem Milanówek oraz Wisłą Zakroczym i nasze nadzieje na wygranie ligi zostały zmniejszone do minimum. Pozostała jednak walka o drugą lokatę, którą przypieczętowaliśmy ogrywając Orła Kampinos. Jadąc do Milanówka mieliśmy wciąż szanse na mistrzostwo, ale potrzebowaliśmy wygranej. Piłkarze obu drużyn urządzili sobie jednak wielkie strzelanie. W meczu padło 15 goli, ale większość była autorstwa gospodarzy. Pozostało nam się więc cieszyć z wicemistrzostwa.

W całym sezonie trener Krzysztof Kaczor dysponował 21-osobową kadrą:

  • Bartłomiej Siekiera – 6 występów
  • Bartłomiej Stypuła – 6 występów
  • Jarosław Pensiek – 6 występów
  • Bartosz Kaczor – 6 występów, 4 bramki
  • Adrian Centkowski – 6 występów, 1 bramka
  • Dominik Kaczor – 6 występów
  • Michał Kaźmierczak – 5 występów
  • Radosław Sokołowski – 4 występy, 3 bramki
  • Mateusz Piątek – 4 występy, 1 bramka
  • Dawid Grochowski – 3 występy
  • Bartłomiej Sztypok – 3 występy
  • Krystian Centkowski – 3 występy
  • Adam Sieradzki – 3 występy
  • Daniel Białczak – 3 występy
  • Michał Liszewski – 2 występy
  • Konrad Kisiel – 2 występy
  • Mateusz Jaworski – 1 występ
  • Karol Kaźmierczak – 1 występ
  • Andrzej Leszczyński – 1 występ
  • Paweł Piotrowski – 1 występ
  • Dawid Stypuła – 1 występ

Liga była więc bardzo krótka, a najwięcej goli dla Promyka zdobył Bartosz Kaczor. Teraz pozostaje pytanie co będzie dalej. Rozważamy możliwość utworzenia drugiego zespołu tak aby wszyscy młodzi zawodnicy mogli mieć szanse na grę w większym wymiarze czasowym. To czy zostaną utworzone rezerwy zależy więc w głównej mierze od Juniorów Starszych, którzy właśnie przechodzą do historii.

.

.

Karol Drązikowski