(Punkt widzenia) Felieton bardzo lokalny

0
12

ikona felieton mała

     W Sochaczewie mediów mamy zatrzęsienie. Dziennikarzy też sporo. O rzetelności niektórych z nich wstyd nawet pisać. Bo wszystko można zrozumieć, szukanie frapujących tematów, odgrzewanie zapomnianych historii czy inne sposoby zdobywania czytelników. Jednak dobre granice smaku powinny być zachowane. Niestety niektórym najwyraźniej brakuje takiego subtelnego wyczucia i jeżdżą po kim się da i jak się da. No chyba, że ktoś jest związany jakimiś koneksjami, umowami itp. Biada jednak tym, których z danym medium nic nie  łączy. Tu, co poniektórzy dziennikarze pozwalają sobie na wiele. Nawet zbyt wiele. Przekłamują uzyskane informacje, przekłamują zasłyszane treści, konfabulują i oczerniają.

Wiem, wiem – ruszyła przedwyborcza machina i to już jakiś czas temu. Ale rzetelne dziennikarstwo chyba nie polega na opluwaniu innych i dokładaniu formułki, że to tylko krytyka prasowa w znaczeniu ustawy czy jakoś tam. Albo eleganckie wtrącenia typu: być może, prawdopodobnie,  czy… . Demagogia stosowana, a ziarenko niepokoju w czytelnikach zasiane. Szkoda tylko, że ci dziennikarze, którzy podobne zabiegi stosują, nie widzą belki we własnym oku, a szukają źdźbła w cudzym. Wytykają innym „odgrzewanie kotletów” w postaci powracania do tematów sprzed miesięcy, a sami wloką sprawy, odgrzebują stare, zakończone, tyle że w nowszej odsłonie.

Tymczasem te „odgrzewane kotlety” dotyczą np. sprawy DPS w Młodzieszynie, która ciągnie się od stycznia i potrwa zapewne jeszcze długo. W której jest mnóstwo wątków, których wiele mediów sochaczewskich nie dotyka, bo… pewnie są jakieś powody. Nie wnikamy w nie, bo to w zasadzie nie nasza sprawa, ale nie powinno to polegać na chowaniu głowy w piasek.  Paskudny przypadek paskudnych zarzutów stawianych ścisłemu kierownictwu DPS-u w Młodzieszynie powinien być wyjątkowo rzetelnie potraktowany. Wiele osób jednak pyta, dlaczego to się tak wlecze, dlaczego te panie wyszły wcześniej z aresztu, dlaczego i dlaczego… .

Dlaczego trzeba było aż interwencji Elżbiety Jaworowicz i posła Małeckiego, by ludzie zaczęli naprawdę mówić? By przestali się bać pewnych konkretnych osób, jak sami mówili. A to, że temat jest wałkowany tylko przez jedno jedyne sochaczewskie medium? A cóż w tym dziwnego, skoro inne skrzętnie unikają drażnienia lwa? Że tak długo? O to akurat proponuję pytać w prokuraturze okręgowej w Płocku. Wybory tuż, tuż…  Jedni walczą o stołki, inni o ich utrzymanie, a jeszcze inni o to, żeby nie znaleźć zamiast stołka, pryczy za kratkami.

Nika

  1. Powyższy felieton jest krytyką prasową w rozumieniu Prawa Prasowego.