(Samo życie) Babskie brzuchy w łapach oszołomów

0
7

Lubię felietony nastrajające optymistycznie. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Bo jak optymistycznie można spoglądać na lekarzy epatujących deklaracjami wiary i wiele innych osób to popierających? No po prostu się nie da. Proponuję też przeczytanie moich słów z należytym zrozumieniem, by potem ktoś nie próbował ich odwracać do góry nogami.

Otóż nie jestem ani wojującą feministką, ani też zwolenniczką aborcji jako spóźnionego środka antykoncepcyjnego. Jednak w pewnych przypadkach jest ona koniecznością. Lekarz, który w skrajnych przypadkach odmawia kobiecie prawa do aborcji, powinien czym prędzej zmienić zawód. Podobnie, jak lekarz, który odmawia przepisania środków antykoncepcyjnych, bo nie pozwala mu na to sumienie. Może tacy medycy zwyczajnie pomylili się z powołaniem? Może powinni zamiast lekarskich kitli przywdziać zakonne habity? Studiując wiele lat na koszt podatników medycynę, wiedzieli chyba czego i po co się uczą? Składali przysięgę Hipokratesa, która, mam niemiłe wrażenie, coraz bardziej traci na znaczeniu. Jakim prawem niejaki Chazan, podobno szanowany lekarz, zmusza pacjentkę do noszenia w swym łonie dziecka z góry skazanego na śmierć. Sam powiedział, że zdeformowany, niezdolny do życia płód, umrze po porodzie, albo pewnie jeszcze wcześniej. Z rozmysłem piszę niejaki Chazan, nie uwzględniając jego tytułów, bo nie jest godzien ich stawiać przed swoim nazwiskiem. Oszołom, który na dokładkę jest dyrektorem państwowego szpitala powinien zejść ludziom z oczu. Dziwią komentarze gadających głów, bardziej i mniej ważnych, chwalące postawę i decyzję Chazana. Nie mylmy może pracy lekarza z etyką i sumieniem. Sumienie nie pozwoliło mu zrobić aborcji choć zezwala na nią prawo. Etyka nakazywała wskazać pacjentce miejsce gdzie tego dokonają.

Etyka lekarska i prawo to wartości, którymi powinien posługiwać się lekarz. Nie mówię tu o wielu przypadkach ciąży nieletnich, w wyniku gwałtu, czy przypadkach nieuleczalnych wad płodu, prowadzących do jego śmierci lub życia w skrajnych warunkach zdrowotnych. Mówię tu i teraz o tym, że Chazan powinien po pierwsze stracić posadę dyrektora państwowego szpitala, po drugie powinien zmienić zawód, po trzecie powinien zostać stosownie ukarany za skazanie kobiety na noszenie w brzuchu śmiertelnie chorego płodu. To piąta ciąża tej pani i piąta, która skończy się źle. Tyle tylko, że jeszcze przez kilka tygodni będzie żyć ze straszliwą świadomością, że kolejny raz jej błogosławiony z nazwy stan nie zakończy się szczęśliwie. Gorzej, bo ze świadomością, że bezduszny oszołom w białym kitlu zmusił ją do tego.

Panie Chazan, a gdyby taka sytuacja dotyczyła pana córki lub wnuczki, to też machałby pan deklaracją wiary i zasłaniał się sumieniem? To samo pytanie kieruję do Adama Hoffmana, Stanisława Pięty i tych wszystkich, których chyba ich prywatny Bóg opuścił, skoro wygadują kompletne bzdury. Jeśli Chazan nie poniesie konsekwencji stawiania się ponad prawem (a przecież sam powiedział, że etyka jest ważniejsza od prawa), to w konsekwencji za chwilę okaże się, że jak ktoś ma krwotok, to kolejny pseudoetyczny lekarz odmówi zatamowania go, bo przecież „widocznie tak miało być”. Chazan powinien co najmniej stracić prawo wykonywania zawodu i ciepłą posadkę dyrektora nie za to, że odmówił wykonania aborcji, ale przede wszystkim za to, że nie wskazał innego lekarza i przeciągał termin zabiegu, aż ten stał się zgodnie z prawem niemożliwy.

Mam nadzieję, że sprawa nie rozmyje się, nie zostanie odsunięta na kiedyś tam, a sprawiedliwości stanie się zadość. Inaczej grozi nam, że co chwilę jakiś Chazan doprowadzi do kolejnego nieszczęścia. Po to by bronić swojego sumienia i deklaracji wiary. Za nic mając prawa pacjenta.     

                                                                                                                                                                                                                                     Nika