Śmierć i podatki

0
23

Jeśli istnieje coś, co jest nieuniknione i dopadnie każdego, to właśnie i śmierć, i podatki.

Część pierwsza jest absolutnie demokratyczna. Wobec śmierci wszyscy są równi. Jeszcze się taki nie trafił, nawet najbogatszy na świecie, który potrafiłby jej uniknąć. Przynajmniej na razie. Kiedyś być może.

Z podatkami to już zupełnie „insza inszość”. Tu demokracji nie ma. Nawet wtedy, gdy państwo uważa się za szalenie demokratyczne. Czasem bywa, że ten co ma mniej, zapłaci więcej. Ten co ma więcej, da działkę prawnikom, a oni już wynajdą odpowiednie paragrafy i ulgi. I zapłaci mniej.

Czasami ten, co ma więcej, potrafi wytransferować swoje zyski za granicę, by podatków nie zapłacić. Kiedyś krążyła po kraju taka historia. Jeden z browarów, a wiadomo, że większość jest w rękach firm zachodnich, sprzedawał w Polsce piwo, dajmy na to po 2 złote. Jego fachowcy wykombinowali jak tu nie płacić u nas podatków. Browar, w swojej zresztą macierzystej spółce, zakupił kapsle. Jeden kosztował 2 złote. Zysku w Polsce nie było, a więc i podatku tu też nie trzeba było płacić.

Ciekawym przykładem podatków są też w Polsce paliwa. Wiemy, że większość ich ceny to podatki. Takie są, jakie są, dlatego też przeciętny Amerykanin płaci za litr paliwa mniej od Polaka. Chociaż zarabia więcej. U nas do paliwa dolicza się, co się da. Fiskus tak ma. Procentowo, czyli mnożąc podstawę przez jakiś tam czynnik (czytaj podatek). Załóżmy więc, dla przykładu, że kolejne nakładane podatki wynoszą 20, 50 i 70%. Załóżmy też, że litr surowca kosztuje 2 zł. Z matematyki wynika, że paliwo powinno kosztować 2 x 1,2 x 1,5 x 1,7 = 6,12 zł.

Z tego wyliczenia wynika, że jeśli surowiec stanieje dwukrotnie i będzie kosztował 1 zł za litr, to cena paliwa powinna wynieść 1 x 1,2 x 1,5 x 1,7 = 3,06 zł. Prosta zależność. Surowiec o połowę tańszy, to i cena paliwa o połowę niższa. No, tak różowo może nie jest. Nie uwzględniłem przecież kosztów wytwarzania paliwa. Ale te są naprawdę niskie i ich wpływ na cenę nie jest tak duży.

Jak więc wytłumaczyć fakt, że surowiec jest cztery razy tańszy niż był (baryłka kosztowała jeszcze niedawno ok. 120 $, a dziś kosztuje ok. 30 $), a cena paliwa z niecałych 6 zł spadła tylko do ok. 4 zł, a więc raptem ok. 33%?

To taka zagadka egzystencjalna. Podatkowa iluzja, czy co?

 

Piotr Gadziński

 

PS.: Koszt wyprodukowania 1 l paliwa to podobno 1 – 6 centów lub ew. ok. 25 groszy (znalezione w internecie)

 

Czytaj też: http://sochaczew24.info/komunikat-prasowy-polskiej-izby-paliw-plynnych-w-sprawie-podatku-od-sprzedazy-detalicznej/201650847/

i   http://sochaczew24.info/komunikat-cenowy-polskiej-izby-paliw-plynnych-21/201650910/