Do Sochaczewa w poszukiwaniu tożsamości

0
102

Coraz częściej potomkowie dawnych sochaczewskich rodzin szukają w naszym mieście swoich korzeni. Ostatnio ratusz i muzeum odwiedziła rodzina pierwszego powojennego burmistrza Pawła Weinberga.

Aliza Arbeli od lat szuka informacji o losach bliskich. Kobieta urodziła się w gettcie 11 września 1940 roku. Jej celem jest uzyskania aktu urodzenia oraz polskiego obywatelstwa. Od kilkunastu lat odwiedza nasz kraj i, jak sama mówi, jest nim oczarowana. Każda kolejna wizyta motywowała ją, by dowiedzieć się czegoś więcej o swojej rodzinie. Niestety, aby uregulować sprawy formalne, musi przestawić w sądzie świadków, którzy potwierdzić mogą, że jest córką Pawła Weinberga. Jedną taką osobę udało się już znaleźć. Niestety, świadków musi być minimum dwóch. W tym miejscu w imieniu pani Arbeli apelujemy do naszych czytelników: może któryś z nich pamięta tamte lata i jest w stanie pomóc rodzinie? Podajmy bezpośredni telefon kontaktowy: +972-50-44-144-47 oraz mail – zohar.oren@avnet.eu . Informacje przekazywać można też bezpośrednio do naszej redakcji. Wsparcia obiecał udzielić również zastępca burmistrza Marek Fergiński, choć wstępnie w archiwum naszego USC nie udało się odnaleźć dokumentów dotyczących Weinbergów.

Paweł Weinberg został zastrzelony przez nieustalonych sprawców 20 maja 1945 r. Jak mówi jego córka, ona sama pamięta ten dzień jak przez mgłę. Po śmierci ojca opuściła z matką Sochaczew. Przeprowadziły się do Izraela. Tam pani Arbeli skończyła studia (przez całe życie pracowała jako dziennikarka) oraz wyszła za mąż.

Podróż do Sochaczewa była dla mnie niesamowitym przeżyciem. Jakiś czas temu natknęłam się na jedną z publikacji w „Ziemi Sochaczewskiej” poświęconą latom powojennym oraz społeczności żydowskiej. Dlatego też w pierwszej kolejności skontaktowałam się z redakcją. Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie. Okazało się, że możemy porozmawiać też z burmistrzem oraz dyrektorem Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Wraz z mężem i córkami zrobiliśmy w ten sposób przełomowy krok w naszych poszukiwaniach, które, jak już wiemy, będą miały ciąg dalszy  – powiedziała nam.
Historia państwa Arbeli to tylko jeden z przykładów na to, jak historia zatacza koło, a ludzie nawet po latach dociekają tego, jak potoczyły się losy ich bliskich. Do sochaczewskiego muzeum regularnie zgłaszają się np. osoby poszukujące swoich przodków, którzy zginęli w Bitwie nad Bzurą. Do działu historii MZSiPnB każdego roku wpływa średnio 200 zapytań od małżonków, rodzeństwa czy potomków zaginionych. Pytający podają szczątkowe dane – datę urodzenia, czasem jednostkę lub relacje innych żołnierzy z ostatniego spotkania podczas walk.

Muzeum to swego rodzaju biuro poszukiwań – mówi Jakub Wojewoda, kierownik działu historii. –  Przez lata utrzymywaliśmy kontakt z mieszkającą w USA rodziną żołnierza pochowanego na cmentarzu  w Trojanowie. Trzy lata temu przyjechała do nas rodzina kapitana Korwin-Kossakowskiego z RPA. Od września 1939 roku nie mieli żadnych wieści o nim.  Kapitan Kossakowski dowódca Batalionu Obrony Narodowej „Jabłonowo” poległ nad Bzurą. Udało się odnaleźć jego grób na cmentarzu w Juliopolu.

Agnieszka Poryszewska

„Ziemia Sochaczewska”

.