Stawiam na rowerowy styl życia

0
84

Znane porzekadło mówi: wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia. Przedstawiamy człowieka, którego pasja stała się jego pracą. Dlaczego warto wsiąść na dwa kółka, opowiada biolog, który jest w stanie własnoręcznie naprawić każdy jednoślad. Poznajcie bliżej Roberta Sobieraja.

Jeździ pan bardzo nietypowym rowerem. To własna konstrukcja?
Sam pomysł znany jest od dawna. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale takie rowery powstawały już w latach 20. XX wieku. Nie są one jednak w powszechnym użyciu, ponieważ nie wchodzą do masowej produkcji.

Z jakiego powodu?
Głównym powodem jest to, że mają przedni napęd. Jeździ się na nich trochę inaczej niż na tych zwykłych, w inny sposób np. łapie się równowagę. Trzeba to trochę wyćwiczyć, więc na pewno nie jest tak, że na taki pojazd po prostu się wsiada i rusza w trasę. Ja, w przypadku własnego roweru, skorzystałem z ogólnej koncepcji, a potem wprowadzałem kolejne usprawnienia i elementy już pod własnym kątem.

Uważa Pan, że takie indywidualne podejście do przygotowania sprzętu jest ważne?
Tak, oczywiście. Wszytko zależy od wieku, płci, wagi, częstotliwości jazdy na rowerze. Tych czynników jest naprawdę wiele. Dobrze dobrany sprzęt sprawi, że, nawet jeżeli nie mamy jakiejś  wybitnej kondycji, jazda będzie dla nas przyjemnością. Ja  jeżdżę przez okrągły rok. Obecne technologie np. produkcji opon pozwalają na jazdę nawet po śniegu.

Jest pan prawdziwym pasjonatem. Skąd wzięło się to zainteresowanie rowerami?
Zaczęło się już w dzieciństwie. Jak większość dzieci w latach 70. dostałem swój pierwszy, poważny rower na komunię. W dwa tygodnie kompletnie go rozwaliłem, zjeżdżając m.in. z góry zamkowej. Mój ojciec powiedział, że nie kupi następnego. To był wtedy wielki wydatek – rower kosztował całą pensję. W tej sytuacji sam złożyłem sobie rower z części pochodzących głównie ze złomowiska. Potem miałem oczywiście kolejne egzemplarze, ale każdy z nich przerabiałem samodzielnie pod własnym kątem. Teraz, pomimo że studiowałem biologię, pracuję w serwisie rowerowym. Jakoś nigdy nie widziałem się przy tablicy i ostatecznie pasja stała się moim zawodem.

Co jest największym plusem posiadania roweru?
Pozwala to na dużą swobodę. Kiedyś próbowałem jazdy na motorze, ale moim zdaniem, to nie jest to. Rowerem wjedziemy wszędzie, możemy przemieszczać się po każdym terenie, nawet gdy nie będziemy mogli się gdzieś dostać, po prostu go wniesiemy. Jest to też tani sport. Tańszy jest chyba tylko nordic walking. Wtedy jednak nie możemy pokonywać większych dystansów. Tymczasem nawet przeciętnie sprawna osoba może rowerem odwiedzić pobliskie miejscowości – Wyszogród albo Łowicz. Warto nadmienić, że rower można za darmo przewieźć Kolejami Mazowieckimi. Dzięki temu niewielkim kosztem dostaniemy się w interesujące nas miejsce i tam zwiedzamy, wypróbowujemy lokalne trasy itd.

Z jakim wydatkiem musimy się więc liczyć?
Dobry rower dla kobiety można kupić za tysiąc złotych, dla mężczyzny za półtora tysiąca. Jest to minimalny koszt, jeżeli ktoś planuje weekendową jazdę rekreacyjną. Warto wypróbować kilka rowerów zanim wybierzemy ten, który najbardziej nam odpowiada. W przypadku jazdy wyczynowej lub po ekstremalnym terenie ceny sprzętu zaczynają się od dwóch tysięcy złotych. Jeżeli ktoś chciałby się zacząć ścigać, musi zainwestować cztery tysiące lub więcej. Zakupy warto robić pod koniec sezonu, jesienią.

To jednak dla wielu osób spore kwoty.
Dla większości osób najwłaściwszy będzie pułap 1-1,5 tys. zł, a taki sprzęt posłuży nam przecież parę ładnych lat. Mimo wszystko upieram się przy tym, że rower jest najtańszym środkiem lokomocji. Nie wydajemy przecież pieniędzy na paliwo, wymiana części czy coroczny serwis jest tani. Większość napraw to koszt rzędu kilkudziesięciu złotych. Na pewno nie polecam rowerów z marketów. Każdy rower wymaga skręcenia i wyregulowania, a na tym trzeba się znać. Nie wydaje mi się, by sieciowe sklepy zatrudniały takich fachowców. Druga sprawa jest taka, że część supermarketów, a także sklepów internetowych, sprzedaje rowery w kartonach. Ludzie skręcają je sami, często uszkadzając części. Nie uwzględnia im się potem reklamacji. Więksi producenci zrezygnowali w ogóle ze sprzedaży przez internet, a jeżeli już, to możliwy jest jedynie zakup skręconego roweru.

Niektórzy kupują teraz poprzez np. chińskie strony internetowe.
Może zaryzykowałbym zakup roweru on-line, ale wyłącznie z Polski. Ciężko mi sobie wyobrazić wymianę wadliwego sprzętu. Pewnie trwałoby bardzo długo, a jednak rower kupujemy po to, by zacząć na nim jeździć.

Ile jest pan w stanie przejechać w czasie jednej wyprawy?
Dziennie potrafię przejechać około 100 kilometrów.

Myślę, że dla wielu osób to zaporowy dystans.
Jeżeli ktoś trochę potrenuje, nie sądzę. Na początek bez przeszkód można pokonać 40 km. Dużo zależy od sprzętu. Jeżeli jest on dobrze dobrany, sprawny, jazda sprawia nam przyjemność, nie odczuwamy pokonanej odległości. Rower trzeba dobrać do siebie, jak buty.

Jak można by scharakteryzować sochaczewianina na rowerze? Na co ludzie najbardziej zwracają uwagę?
Decydujące jest nadal kryterium ceny, choć trochę się to zmienia. Jest moda na rowery, dla wielu osób staje się to sport rodzinny, mieszkańcy zapisują się na rajdy. Ludzie nadal często kupują też używane rowery z zagranicy – na giełdach i przez internet. Wielokrotnie zdarza się, że to całkiem niezły sprzęt i jest szansa na to, że trafimy na perełkę. Choć ostatnio sprowadzane rowery są gorszej jakości niż jeszcze kilka lat temu. Niezależnie, czy jest nowy, czy używany, pamiętajmy, że rower to rama. Kupujmy rower znanego producenta i to znanego z tego, że jego rowery się nie psują.

Jak to sprawdzić? Kiedy przeglądamy oferty, w każdej napisane jest, że ten właśnie rower jest świetny.
Wystarczy wejść na serwis typu allegro czy olx i sprawdzić, której marki rowerów jest najwięcej. Tych właśnie nie kupujemy.

Dlaczego?
Jeżeli ludzie się ich masowo pozbywają, oznacza to, że są słabej jakości i nie warto w nie inwestować. Wybierzmy sprzęt producenta, którego ofert widzimy najmniej. Między bajki włóżmy wyjaśnienia o nietrafionych prezentach, niepasującym kolorze, rozmiarze itd. Może jeden procent tych wyjaśnień to prawda. Nawet rowery z drugiej ręki, które mają około 10 lat, a są dobrze wykonane, mogą nam z powodzeniem dalej służyć. Przyjrzyjmy się spawom – czy są dokładne, unikajmy tych rowerów, które mają naklejki. Dobre rowery mają na ramach kalkomanie lub logo wykonane sitodrukiem. Powinny chodzić cicho, nie wydawać żadnych dźwięków. Jeżeli jest inaczej, może to świadczyć o tym, że np. rama jest pęknięta.

Załóżmy, że mamy już dobry rower. Jakie trasy poleca pan na początek?
Zachęcam do odwiedzenia Wyszogrodu. Można tam dojechać omijając duży ruch uliczny. Startując z centrum, przejeżdżamy przez kładkę na Bzurze i kierujemy się w lewo, a zaraz potem skręcamy w prawo, w ulicę Spacerową, którą dojedziemy do asfaltowej drogi. Trafimy na ścieżkę rowerową do Juliopola, gdzie skręcić trzeba w kierunku Młodzieszyna. Dalej kierujemy się do Mistrzewic i prosto do wału nad Wisłą. Droga wiedzie jego dolną częścią do mostu w Wyszogrodzie. To łatwa trasa – około 50 kilometrów w obydwie strony i niezwykle malownicza. Warto też przejechać się do Kurdwanowa, Rokotowa, Białynina, Starego Szymanowa, gdzie można odpocząć w bardzo ładnym parku. Dużo osób jeździ do Kampinosu, Szczytna. Miejsc wartych zobaczenia jest naprawdę wiele. Do tego, w obrębie około 200 km wokół Sochaczewa, teren jest płaski, a więc stworzony do rekreacyjnej jazdy.

Rozmawiała Agnieszka Poryszewska