Szczęście w nieszczęściu?

0
185

Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. Niestety jest to prawda, a boleśnie przekonał się o niej nasz bohater. Najpierw w niewyjaśnionych okolicznościach utracił dom. Czy wyszedł z Panem na długi spacer i się zagubił? Czy Pan wyjechał na wakacje, a jego zostawił gdzieś po drodze? Nie wiemy i raczej się nie dowiemy. Pewne jest, że tęsknił i uparcie zagubionego właściciela szukał. Chodził od domu do domu, po łąkach, polach i drogach. Nie przeszkadzał mu upał, nie zniechęcało zmęczenie. Poszukiwania przerwał szybko jadący samochód, który uderzył w psa. Zajęła się nim dobra Pani Weterynarz. Obrażenia okazały się jednak bardzo poważne i wymagały interwencji chirurga specjalisty. Operacja się udała, złamana łapa się goi i pies zaczyna na niej stawać. Jest młodym, pięknym i bardzo sympatycznym stworzeniem. Potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji i zapracować na swoje utrzymanie. Będąc w początkowym okresie rekonwalescencji dorabiał sobie w gabinecie weterynaryjnym jako recepcjonista. Łatwo nawiązywał kontakty, witał wszystkich radośnie merdając ogonem i był baaardzo wyszczekany. Miał jedynie niewielkie kłopoty z obsługą komputera i odbieraniem telefonów.

Obecnie pies wraca do zdrowia, a my się z tego bardzo cieszymy. Wierzymy, że naszego bohatera od teraz będą spotykały tylko same szczęścia. Szczęściem będzie Pan (mile widziana również Pani), który stworzy dla tego psa prawdziwy dom, dzięki któremu zapomni o całym złu, które go do tej pory spotkało. Osoby o wrażliwym sercu zapraszamy do kontaktu, telefon 22 725 70 03, wew. 224

.