Szlakiem żołnierskich mogił

0
124

Generalnie wyremontowany wojenny cmentarz 300 żołnierzy WP w Leontynowie, dwanaście nekropolii i kwater WP oznaczonych specjalnymi masztami i obeliskami, to efekt projektów zrealizowanych przez Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą oraz Stowarzyszenie Muzealna Grupa Historyczna II bat. 18 pp. W sobotę 18 listopada uroczyście poświęcono odrestaurowaną nekropolię w Leontynowie.

W ubiegłym roku, po raz pierwszy, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło konkurs dla organizacji pozarządowych i samorządowych instytucji kultury – opiekunów miejsc pamięci narodowej. Skwapliwie skorzystało z tego sochaczewskie muzeum i działające przy nim Stowarzyszenie Muzealna Grupa Historyczna im. II/18 pp. Złożyli dwa wnioski – muzeum na generalny remont cmentarza wojennego w Leontynowie w gminie Młodzieszyn, a stowarzyszenie na ustawienie na cmentarzach lub w kwaterach żołnierskich granitowych tablic informujących o tym, co to za nekropolia, z jakiego okresu pochodzi, kto został na niej pochowany, a także sześciometrowych masztów, na których cały czas mają powiewać biało-czerwone flagi. Oba projekty pilotował kustosz sochaczewskiego muzeum, a jednocześnie prezes SMGH, Jakub Wojewoda i oba zostały zakończone przed Świętem Niepodległości.

Mieszkańcy pamiętają
Renowacja cmentarza w Leontynowie to koszt ponad 70 tys. zł. Pochowano tam 300 żołnierzy, którzy zginęli walcząc o ten rejon. Na terenie gminy Młodzieszyn znajduje się wyjątkowo dużo cmentarzy, a wiąże się to ze zmasowanym bombardowaniem terenu 17 września 1939 r. Z kolei po 19 września Niemcy zamknęli przeprawy przez Bzurę, a więc polscy żołnierze nie mieli już szansy, aby przedrzeć się przez Puszczę Kampinoską do Warszawy. Wiele oddziałów cofało się na teren lasów młodzieszyńskich. Bronili się tu do końca. Ostatnia znana nam data śmierci to 6 października. Nie wiemy, czy ten żołnierz zginął dokładnie tego dnia, czy może jego ciało zostało wtedy odnalezione. Mamy także udokumentowane daty śmierci między 22 a 27 września, a więc kilka dni po zakończeniu Bitwy nad Bzurą – mówi Jakub Wojewoda.

Wyjątkową pracę wykonali mieszkańcy wsi położonych na terenach walk, którzy zbierali ciała poległych, chowali je w leśnych mogiłach, a potem przenosili na wspólne cmentarze, również ukryte w lasach.

Chowanie poległych to nie było jednorazowe działanie. Trwało ono do wiosny 1940 r., kiedy topniejący śnieg i lód odsłaniały kolejne ciała lub ich fragmenty – opowiada Jakub Wojewoda. – To był straszny widok, o czym mówili mieszkańcy, a dziś ich potomkowie, którzy nadal mieszkają w tym rejonie. Ciała lub ich fragmenty zdejmowano z drzew, wyławiano z Bzury i trzeba je było pogrzebać. Było to nie tylko dramatyczne przeżycie, ale również niebezpieczne zajęcie. Niemcy, z uwagi na ogromne straty poniesione na tym terenie, nie wydali zgody (tak jak np. w gminie Brochów) na zorganizowanie choćby jednego cmentarza. Mieszkańcy robili to więc z narażeniem życia. Bywały też takie sytuacje, jak np. w Budach Starych, gdzie Niemcy kazali Polakom zaorać cmentarz. Ci jednak, zanim to zrobili, oznaczyli go kamieniami w sobie tylko wiadomy sposób. Dzięki temu po wojnie odtworzyli tę nekropolię. To naprawdę wielka zasługa mieszkańców. To oni tworzyli te leśne cmentarzyki, dbali o nie, sami wykonywali krzyże, ogrodzenia. Nie pozwolili, aby zarosły trawą i drzewami. Zwłaszcza, że powojenne lata PRL też nie sprzyjały pamięci o takich miejscach – dodaje kustosz muzeum.

Mamo, przyjdź po mnie
Wiele cennych informacji przekazał muzealnikom śp. Ludwik Orliński ze wsi Budy Stare, który zmarł trzy tygodnie temu. W 1939 r. był małym chłopcem, ale pamiętał pochówki żołnierskie. Wielu rzeczy rekonstruktorzy dowiadują się także podczas prac porządkowych na cmentarzach. Przychodzą do nich ludzie zainteresowani tym, co robią i opowiadają historie zasłyszane od rodziców czy dziadków.

Na podstawie tych relacji odtwarzamy historie miejsc i ludzi, wykonujemy mapki, nanosimy na nie istotne informacje, spisujemy wspomnienia. Jedną z najbardziej wstrząsających opowieści była ta z lasów młodzieszyńskich, w których po ostrzale artyleryjskim pozostało mnóstwo ciężko rannych żołnierzy. Byli to głównie młodzi chłopcy, którzy w bólu nawoływali swoje matki. W tradycji rodziny Winnickich przetrwała opowieść rodziców, którzy po wojnie wspominali okrzyki umierających, młodych żołnierzy: „Mamo, przyjdź po mnie!” – relacjonuje Jakub Wojewoda.

O roli i zaangażowaniu mieszkańców świadczy jeszcze inny fakt. Cmentarz w Leontynowie (położony kilkaset metrów od byłego gospodarstwa agroturystycznego w Kalotówce), znajduje się na prywatnym terenie. Jego właścicielem jest mieszkaniec Młodzieszyna, Tadeusz Żakowski. Kiedyś w tym miejscu, pomiędzy wydmami, znajdowały się pola uprawne, które dzisiaj porasta las. Rodzina Żakowskich oddała część własnego gruntu i nigdy nie wspomniała o jego sprzedaży, a państwo polskie też się o niego nie upomniało. Przez lata właściciele gruntu strzegli tego cmentarza.

Będą następne
Kiedy pytam, ile cmentarzy wymaga remontu, Jakub Wojewoda odpowiada, że wszystkie znajdujące się na terenie podsochaczewskich gmin, czyli ponad 70. W 2009 r. stowarzyszenie wyremontowało cmentarz w Rokicinie, teraz w Leontynowie i w mniejszym zakresie w Budach Starych. Pozostałe czekają na swoją kolej.

To nie znaczy, że wszystkie krzyże czy mogiły się rozsypują. Chodzi o to, aby wyzwolić się z pewnego stereotypu dotyczącego wojennych nekropolii, a więc zarośniętych mogił z betonowym krzyżem i wyblakłą tabliczką – mówi Jakub Wojewoda. – Pamiętam ubiegłoroczny wyjazd naszej grupy rekonstrukcyjnej do Francji i Holandii. Zawieziono nas na miejsce bitwy pod Verdun, potem Arnhem i rozsiane w okolicy cmentarze. Tam zobaczyliśmy, jak inne narody dbają o mogiły swoich żołnierzy. Takie wyjazdy inspirują i pozwalają dobre wzorce przenosić na nasz, polski, grunt. Tak było w przypadku masztów. Mamy nadzieję, że teraz, kiedy je postawiliśmy, łatwiej będzie trafić nie tylko na leśne nekropolie ale też na kwatery wojskowe, ulokowane na cmentarzach parafialnych. Wierzymy, że trafią tam nie tylko odwiedzający, ale także gminne służby, które raz na jakiś czas uprzątną cmentarz z liści i zielska, wymienią flagę, jeśli porwie ją wiatr – dodaje. – Godne naśladowania są tu sochaczewskie służby komunalne, które na bieżąco dbają o trojanowską nekropolię i kwaterę WP na cmentarzu parafialnym przy ul. Traugutta.

Zamysł muzeum i stowarzyszenia jest taki, aby oznaczyć cały teren Bitwy nad Bzurą. Bo tak naprawdę, to wszyscy o nim mówią, ale jak przychodzi do wskazania konkretnych miejsc, to mamy z tym problem. Sochaczewscy historycy uważają, że najlepszą wskazówką są cmentarze wojskowe, bo tam, gdzie ginęli ludzie, tam przebiegał front walk.

Kiedy wszystkie skupiska żołnierskich mogił oznaczymy   sześciometrowymi masztami z flagą państwową i specjalnym obeliskiem, tym samym trwale wyznaczymy pole bitwy nad Bzurą 1939. Od lat zabiegamy o to, aby uzyskało ono status Pomnika Historii. Pole bitwy pod Grunwaldem czy Racławicami ma taki tytuł. A Bitwa nad Bzurą nie może się tego doczekać – mówi szef grupy historycznej.

Na projekt „oflagowania” i oznaczenia wojennych nekropolii stowarzyszenie otrzymało z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego 114 tys. zł i jest to pierwszy etap prac. W tym miesiącu resort ponownie ogłosił konkurs i rekonstruktorzy znowu będą się starać o fundusze. Stowarzyszenie założyło sobie, że jeżeli co roku otrzyma fundusze, za które wykona dwanaście obiektów, to w ciągu kilku lat wszystkie cmentarze z czasów bitwy nad Bzurą zostaną odpowiednio oznaczone.

Korzystając z okazji Stowarzyszenie MGH dziękuje wszystkim, którzy wspierali działania renowacyjne oraz oznaczenie wojennych nekropolii.

Jolanta Sosnowska
jolanta.sosnowska@sochaczew.pl

W tym roku, w ramach ministerialnego projektu wykonano oznakowanie 12 obiektów na terenie powiatu sochaczewskiego. Są to: cmentarz wojenny w Sochaczewie-Trojanowie, kwatera żołnierska na cmentarzu parafialnym w Sochaczewie przy ul. Traugutta, cmentarze w Leontynowie, Budach Starych i Rokicinie w gm. Młodzieszyn, kwatera Wojska Polskiego na cmentarzu parafialnym w Brochowie. W gminie Teresin kwatera wojenna cmentarza parafialnego w Pawłowicach, kwatery wojenne cmentarzy parafialnych w Iłowie, Giżycach i Brzozowie, kwatera żołnierska na cmentarzu parafialnym w Kozłowie Szlacheckim oraz miejsce pamięci narodowej po byłym cmentarzu w Nowym Dębsku.