Wyjątkowy czas pielgrzymek

0
144

Sierpień to miesiąc pielgrzymek. Sochaczewianie wyruszają wtedy do Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Miedniewicach, a kilka dni później na Jasną Górę. Pątnicy wierzą, że ich intencje, w trudzie zanoszone do świętych miejsc, przyniosą potrzebne łaski. Inni chcą podziękować za to, co już otrzymali. I jedni i drudzy mogą przy okazji poznać historię miejsc, do których podróżują.

Pielgrzymka do Miedniewic odbywa się zawsze w dniach 1-2 sierpnia. Po porannej mszy w parafii św. Wawrzyńca pątnicy idą ulicami Traugutta i 15 Sierpnia. Przy kościele w Boryszewie dołączają do nich mieszkańcy tej dzielnicy, po czym wszyscy kierują się do Rokotowa, a dalej do Kurdwanowa. Tutaj miejscowe gospodynie od lat goszczą pielgrzymów przygotowując poczęstunek obok zabytkowej świątyni.

Najpierw św. Rodzina
Warto dodać, że drewniany kościółek w Kurdwanowie pochodzi z Miedniewic, gdzie na przełomie XVII/XVIII w. służył tamtejszym wiernym jako kaplica. Kiedy sanktuarium w Miedniewicach zaczęło odwiedzać coraz więcej pielgrzymów, mała świątynia przestała wystarczać. W 1737 r. przeniesiono ją więc do Kurdwanowa, gdzie wciąż zachwyca swoim wnętrzem i odsłoniętymi niedawno polichromiami.

Z Kurdwanowa pielgrzymi udają się na ostatni odcinek trasy, zdaniem autorki najtrudniejszy, bo wiodący między nasłonecznionymi polami kukurydzy, więc butelka wody i kapelusz bardzo się przydają. Ok. godziny 15.00 grupa dociera do celu podróży. Pielgrzymów wita, widoczne już z daleka Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej, Pani Mazowsza.

Skąd się wziął w Miedniewicach kult Świętej Rodziny? Pojawił się za sprawą odpustowego obrazka, który w 1674 r. kupił i przywiózł do wsi jeden z miejscowych gospodarzy. Powiesił go w stodole i za każdym razem, kiedy w niej pracował, modlił się do wizerunku. Wkrótce w stodole zaczęły się dziać rzeczy nadprzyrodzone (ślady stóp na klepisku, łuna rozświetlająca to miejsce), a mieszkańcy modlący się przed obrazkiem doświadczali cudownych uzdrowień, wstawiennictwa Matki Bożej. Do maleńkich Miedniewic zaczęły więc ściągać tłumy pielgrzymów, a kult tego miejsca coraz bardziej się rozszerzał. Wydarzenia w Miedniewicach za cudowne uznała również specjalna komisja kościelna, co dało początek powstaniu obecnego sanktuarium.

U Pani Mazowsza
Najpierw powstał klasztor ojców reformatów, którym powierzono opiekę nad tym miejscem, a ponieważ cuda nie ustawały, zakonnicy postanowili w miejscu dawnej stodoły postawić murowaną świątynię. Jej budowa trwała 17 lat, do 1748 r. Do dziś, z tyłu ołtarza znajduje się belka, na której umocowany był pierwszy wizerunek Świętej Rodziny.

O tym, jak duże znaczenie sakralne posiadał kościół, świadczy koronacja cudownego obrazu, której w czerwcu 1767 r. dokonał biskup Ignacy Krasicki. W tym roku obchodzimy więc 250 rocznicę jego koronacji. Zapewne 1 i 2 sierpnia, w dzień Matki Bożej Anielskiej, kiedy w Miedniewicach odbywa się odpust, w sanktuarium pojawią się setki, albo i tysiące pielgrzymów przychodzących do świątyni z różnymi intencjami.

Ci, dla których piesza pielgrzymka to zbyt duży trud, mogą się wybrać do Miedniewic rowerem lub samochodem. Z Sochaczewa najlepiej pojechać trasą nr 50 w kierunku Żyrardowa i za Guzowem skręcić w prawo. Wieś leży na skraju Puszczy Bolimowskiej i oprócz zabytkowego kościoła, znajdują się tam klasztor ojców franciszkanów, klasztor klauzurowy sióstr klarysek, zabytkowe krużganki i zabudowania, które kryją zapewne jeszcze niejedną tajemnicę.

Czytelników zachęcamy także do zapoznania się z wydaną ostatnio książką Magdaleny i Bogusława Kwiatkowskich zatytułowaną „Dzieje Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Miedniewicach”. Na prawie 700 stronach autorzy zaprezentowali historię tego miejsca, opatrując wydawnictwo bogatą ikonografią, wieloma dokumentami i własnymi badaniami. Książkę można wypożyczyć w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. 1 Maja.

W drodze do Częstochowy
Pielgrzymka do Miedniewic wielokrotnie bywa spontanicznym odruchem, nagłą potrzebą serca. Sprzyja temu charakter wyprawy, na którą nie musimy się wcześniej zapisywać, wpłacać składek. Wystarczy, że 1 sierpnia stawimy się na miejsce zbiórki przed kościołem, zabierzemy wygodne buty i strój odpowiadający pogodzie.

Inaczej jest w przypadku pielgrzymki na Jasną Górę. Wymaga ona dłuższych przygotowań i lepszej kondycji, bo wyruszamy w drogę na 10 dni. Od 22 lat sochaczewska grupa „błękitna” zaczyna swój marsz 5 sierpnia, kiedy to pokonuje trasę do Łowicza i tam, następnego dnia, wraz z pozostałymi grupami, rozpoczyna pątniczy szlak do największego sanktuarium maryjnego – na Jasną Górę.

Co przyciąga ludzi do Częstochowy? Przede wszystkim słynąca łaskami ikona Matki Boskiej, o której w ostatnim czasie wiele pisaliśmy przy okazji nawiedzenia Sochaczewa przez kopię Cudownego Obrazu. Ale także atmosfera tego miejsca i wiara, że Jasnogórska Pani wysłucha naszych próśb i wstawi się za nami u swego syna. Stali uczestnicy pielgrzymek twierdzą nawet, że jest to niepowtarzalna wyprawa i że nie zrozumie tego ten, kto nigdy w niej nie uczestniczył. Nie przeraża ich palące słońce, deszcz i błoto, pęcherze na nogach i potworne zmęczenie. Mają do przejścia około 300 km, a każdy kolejny dzień przybliża ich do celu. Jest nim dotarcie na Jasną Górę i udział w mszy św. z okazji Wniebowzięcia NMP 15 sierpnia. Po niej autokarami wracają do Sochaczewa.

Tegoroczna pielgrzymka odbywa się pod hasłem „Wstań, idź, głoś”.

Fot: ze strony diecezji łowickiej

.