Zbędna kanalizacja?

0
116

Problemy związane z systemem zbiorczej kanalizacji sanitarnej wciąż zaprzątają wiele głów. Postanowiliśmy więc o kilka istotnych spraw spytać Prezesa Zarządu sochaczewskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, Stanisława Grażkę.

 Wodociągi i kanalizacja to jedne z ważniejszych arterii miasta?

– Powiem, że to pytanie  z gatunku retorycznych. Można co prawda żyć bez bieżącej wody w kranie i wylewać gdzie popadnie ścieki, ale to nie jest przecież komfortowe.

Niektórym mieszkańcom Sochaczewa zdaje się to jednak nie przeszkadzać…

– Jeśli chodzi o ścieki, to rzeczywiście mam czasem takie wrażenie. „Pachnące” szambo, wywóz nieczystości co jakiś czas i jest ok. Ale co do wody, to nie zgodzę się, że ludzie nie chcą bieżącej w kranie. Tu już każdemu wydaje się, że musi mieć nieograniczony dostęp do wody.

Wodociąg miejski jest i świetnie działa. Niemal całe miasto jest do niego podłączone. System miejskiej kanalizacji również funkcjonuje, oczyszczalnia również. Kolejne projekty, kolejne środki i ponad 96 % gospodarstw podłączonych do kanalizacji. 

– Rzeczywiście tak jest. Zaczęło się tak naprawdę od ogromnego projektu pod nazwą „Poprawa gospodarki wodno-ściekowej miasta Sochaczew – etap I”. Było to wypełnieniem obowiązków Polski przy akcesji do Unii Europejskiej. Potem kolejne inwestycje, może mniejsze, ale nie mniej istotne.

No to powinien Pan się cieszyć. Pan i władze miasta, bo wszystko się w zasadzie udało. Mieszkańcy również powinni być zadowoleni

– Oczywiście, że cieszymy się. Ogromne inwestycje, z wielkim udziałem środków zewnętrznych. Pewnie, ze były jakieś utrudnienia drogowe, ale czasowe. Wszystko zostało przywrócone co najmniej do stanu sprzed robót. A teraz wszyscy mogą korzystać z dobrodziejstw zbiorczego systemu kanalizacji.

Mogą, a czy chcą?

No właśnie, czasami zastanawiam się, po co i dla kogo to wszystko. Na szczęście tylko nieliczni zachowują się, jakby nadal żyli w średniowieczu niemalże. Jest im obojętne, gdzie wyleją szambo, spokojnie palą śmieci, trując nie tylko innych, ale przecież i siebie.

I co można zrobić z takimi, którzy nie chcą wykonać swego odcinka przyłącza kanalizacyjnego czy wodociągowego?

– Jeśli ktoś nie chce bieżącej wody z wodociągu, to jego problem. Jeśli jednak dotyka to kanalizacji, to już grubsza sprawa. To nie tylko to, że konkretny mieszkaniec staje okoniem. Tu chodzi o coś znacznie poważniejszego. O łamanie prawa, o zanieczyszczanie środowiska, o niestosowanie się do wymogów ustawy i prawa unijnego. Tu musimy stanowczo interweniować.

Dochodzi do tego jeszcze działanie na szkodę sąsiada, bo to on w rezultacie ponosi wyższe koszty. Obsługa sieci, oczyszczalni kosztuje. Proste rachunki mówią, że im więcej osób, które płacą za konkretne usługi, tym mogą być one niższe.

Oczywiście. Są pewne stałe koszty, których nie można wyeliminować Im więcej osób, na które można je podzielić, tym niższa jednostkowa cena. Tak więc nie ma się co dziwić, że uczciwie płacący coraz częściej irytują się taką sytuacja. Bo niby dlaczego mają ponosić koszty czyjejś bezmyślności lub wręcz celowego działania.

ZWiK wykonuje stosowne działania, żeby wyeliminować takie nieprawidłowości?

Kontrole przeprowadzaliśmy zawsze, w pewnych okresach może nieco bardziej natężone. Nie może być tak, ze jeden płaci, drugi nie. Nie może też być tak, że ktoś truje środowisko, a cierpią potem wszyscy. Od ubiegłego roku mamy dodatkowy sposób wykrywania oszustw – kamerę termowizyjną.

A jak określiłby Pan rezultaty tych działań kontrolnych?

Dosyć mizerny. Nie chcemy wywoływać mocnych napięć społecznych, ale nie znaczy to, że ktoś dostanie „taryfę ulgową”. Zgodnie z przysłowiem „co się odwlecze, to nie uciecze”, dostosowanie do obowiązującego prawa, a także ogólnie przyjętych norm społecznych, zostanie jedynie przeciągnięte w czasie.

Oczywiście zakład wodociągów nie spoczywa na laurach? Co w planach?

Oczywiście dalsze inwestycje wodno-kanalizacyjne. Najbliżej jest budowa kanalizacji sanitarnej w rejonie ulic: Załamana, ks. Janusza, częściowo Towarowa i dalej, aż do Kopernika.

Chciałam uniknąć standardowego pytania o życzenia, ale jednak spytam: czego Pan, jako szef sochaczewskiej spółki dbającej o jakość wody i prawidłowy odbiór ścieków, życzy sobie na teraz i potem?

Dobrze by było, gdyby jakość oferowanych przez nas usług i prowadzone inwestycje były pozytywnie kojarzone z obecnym zarządem Spółki i włodarzami Sochaczewa. Myślę, że to niewygórowane życzenie.