(Moim zdaniem). Nie da się o tym nie pisać

0
9

Miałem nadzieję, że już nie będę musiał pisać o sprawach Ukrainy. Jednak nad tym, co się dzieje, nie da się tak po prostu przejść do porządku dziennego. „Nie chcem” więc, „ale muszem”, jak mawiał jeden z naszych prezydentów.

„Biały Konwój” który jechał z „pomocą” humanitarną z Rosji na Ukrainę, okazał się jedną, wielką ściemą. Miał po prostu odwracać uwagę od tego, co Rosja robi na granicy ze swoim sąsiadem. Ściema wyszła na jaw, gdy wszystko, co było na 280. TIR-ach, pod nadzorem Czerwonego Krzyża przeładowano i policzono. Zmieściło się to, chyba na 16-tu już tylko ciężarówkach. Reszta najwyraźniej pozostała pusta. Na Ukrainę wjechało więc tylko 16 samochodów z „pomocą”. Szkoda było zapewne wysyłać więcej towarów. Załadowane auta palą więcej paliwa. Wysyłając „pomoc”, Putin może się teraz chwalić przed Dumą, jaki to jest oszczędny.

TIR-ów z „pomocą” było więc tylko 16. Znacznie więcej przez granicę przejechało czołgów, pojazdów opancerzonych, baterii rakiet i żołnierzy. To zapewne też pomoc. Tyle, że nie dla Ukraińców, a dla walczących z nimi Rosjan. Ci ostatni występują pod płaszczykiem zwanym „separatyści”. Tak teraz nazywa się żołnierzy agresora, którzy walczą z mieszkańcami niepodległego, przynajmniej do niedawna, kraju.

Sytuacja się zaostrza. To już nie konflikt, a po prostu wojna. Wojna między Ukrainą a Rosją. Pomimo zdjęć i relacji zachodnich dziennikarzy o przejeżdżających przez granicę rosyjskich oddziałach, Putin z uporem maniaka oświadcza, że to nieprawda. Najwyraźniej wbił sobie do głowy radę starego kieszonkowca który mówił: Jak złapią cię za rękę, mów, że to nie twoja. Mimo więc oczywistych dowodów, wszystkiego się wypiera.

Ukraina woła o pomoc. Europa chowa głowę w piasek. Stać było ją na sankcje. Nie stać na konflikt zbrojny. Co więcej, NATO puszcza również mimo uszu polskie prośby o to, by stacjonowało u nas, choć kilka natowskich brygad. Podobno nie chcą zaostrzać stosunków z Rosją. Tak jakby nie były już dostatecznie ostre. Podobno, ileś lat temu, obiecano Putinowi, że w Polsce i w krajach nadbałtyckich, wojsk NATO nie będzie. Trzeba dotrzymać słowa.

Putin rży zapewne ze śmiechu, jak to słyszy. On też, jak na Ukrainie likwidowano broń atomową, obiecywał, że ich granice są nienaruszalne. Wszyscy wiedzą jak dotrzymał słowa. Szczególnie mieszkańcy Krymu.

Summa summarum, zanosi się na to, że przy milczącej postawie Europy i świata, Putin zrobi swoje. Oderwie od Ukrainy bogaty Donbas. Jak pójdzie mu tak dobrze, to za chwilę będziemy mieli ruskie wojska na naszej granicy z Ukrainą. A za chwilę Rosjanie będą chcieli spełnić słowa Żyrinowskiego, który powiedział, że Polskę i kraje nadbałtyckie trzeba zetrzeć z mapy.

Jeszcze raz potwierdzi się, że liczyć, to my możemy najwyżej na siebie. NATO, w razie czego, pomoże nam tyle, co Anglia i Francja w 1939 roku.

Większość Polaków wierzy mimo wszystko, że konflikt zbrojny nam nie grozi. Celowo użyłem słowa wierzy, bo w rzeczywistości, o wiarę tu chodzi. Po Polsce od ubiegłego tygodnia podróżuje dłoń św. Marii Magdaleny. Nie, nie pomyliłem się. Dłoń świętej Magdaleny to relikwia. Zapakowana w eleganckie pudełko, odziana w rękawiczkę, zaopatrzoną w otwór do całowania. Rzekomo ładnie pachnie i utrzymuje temperaturę ludzkiego ciała. Tłumy ludzi cisną się do tej relikwii, by dłoń ucałować. Zapewne ta prosta czynność może zapewnić im bezpieczeństwo, a zapewne także powodzenie.

Relikwie mają zresztą w Kościele długą historię. Dawniej pomagały Kościołowi organizować życie religijne prostych ludzi. Relikwie działały na wyobraźnię. Jak się okazuje działają również dzisiaj. Niedawno kard. Stanisław Dziwisz wręczył przecież kroplę krwi Jana Pawła II wracającemu do zdrowia Robertowi Kubicy.

Kościół katolicki zakazuje handlu relikwiami. Jednak pełna kontrola tego zjawiska jest praktycznie niemożliwa. Niedługo może się więc okazać, że w stojącym niedaleko kościoła kiosku, można będzie relikwię zakupić. Pierwszego, drugiego, lub trzeciego stopnia. Zależy, na co kogo będzie stać. Wystawienie takowej w oknie spowoduje, że nawet polisy ubezpieczeniowe okażą się  niepotrzebne, a jedna większa relikwia na granicy zapewni jej nienaruszalność.

Po prostu XXI wiek. Wiek internetu, komputerów, telefonów komórkowych i ……………. .

 

belmondo