(Moim zdaniem). Felieton optymistyczny

0
5

Postanowiłem wreszcie spełnić swoją zachciankę. Wielu by powiedziało, że to dość proste. Niestety w kraju, w którym żyjemy, aż takie proste to nie jest. Gdzie się nie odwrócić, tam wieje chamstwem, korupcją, zaściankowością lub religijnym zacietrzewieniem, o którym pisałem ostatnio. Zawsze więc był powód do tego, by krzywić się na naszą i tak skrzywioną rzeczywistość. Zawsze jednak miałem ochotę napisać coś optymistycznego. Choćby dlatego, by nie popaść w skrajność. Tak dla higieny psychicznej.

Po tym, co zaraz napiszę pewnie wielu z Was uzna mnie za idiotę i wyśle do niewielkiego budynku znajdującego się obok Szpitala Powiatowego. Ja jednak wiem, co piszę i upoważnia mnie do tego niejeden siwy włos na mojej głowie.

Nie urodziłem się w Sochaczewie, ale jestem z nim związany od zawsze. Dawno temu bywałem tu przynajmniej raz na tydzień. W okolicy mieszkała moja najbliższa rodzina i zawsze jadąc do niej, chciałem, czy nie chciałem, przez Sochaczew musiałem przejechać. Siłą rzeczy nie ograniczałem się do przejazdu przez miasto, a zwiedzałem także inne jego zakątki. Zwiedzałem i oglądałem.

Potem, ale te potem to już ponad 30 lat, sam w okolicach Sochaczewa zamieszkałem. Teraz bywałem tu co najmniej kilka czy kilkanaście razy w miesiącu. Bywałem i patrzyłem. Widziałem co się zmienia.

Od kilku lat w Sochaczewie pracuję. Teraz to bywam tu już codziennie. Czasem kilka razy dziennie i patrzę na wszystko. Na to co się zmienia. Na gorsze i na lepsze.

Wiem, że wielu z Was uważa, że Sochaczew to paskudny zaścianek. Jest w pewnych miejscach i tak. Ale nie mówcie mi, że w Sochaczewie nic się nie zmienia. Zmienia się! I to cały czas na lepsze!

Pamiętam, jak miasto wyglądało kiedyś. Dobrym wyznacznikiem tego jest Plac Kościuszki. Na środku był parking wyłożony betonowymi klockami. Nierówny i siermiężny. Obok dworzec autobusowy nie przystający do dzisiejszych wyobrażeń. Trochę zieleni, która nie zawsze była zielona i parę taksówek. Nie wspomnę już przez litość o mizerii znajdujących się obok budynków.

Czy było tak paskudnie? Nie! Takie były czasy. Cała Polska była siermiężna. Ta powiatowa szczególnie. Nikogo to nie raziło, bo tak było wszędzie. Takie były czasy.

Wejdźcie na Plac Kościuszki dzisiaj. Z jednej strony zadbany park. Z drugiej reprezentacyjny budynek kościoła. Z trzeciej i czwartej budynki. Prawie w 100% zadbane. Jest co pokazać przejezdnym nie zapominając o nawierzchni z granitowej kostki, stylowych latarniach, ławeczkach, kwiatach i fontannie. Ładnie, czy nie? O gustach się nie dyskutuje, ale nikt nie powie, że „kościuch” jest zaniedbany.

Zobaczcie, niedawno wyremontowaną, ulicę Warszawską. Zobaczcie supermarkety. Wzgórze zamkowe. Inne ulice i dzielnice. Wszędzie zmienia się na lepsze. Takie teraz mamy czasy. Na lepsze zmienia się nie tylko Sochaczew. Zmienia się cała Polska.

Mimo „afer taśmowych”, smrodu w polityce, przysłowiowej wręcz głupoty sejmu. Cały czas się poprawia. Przybyło autostrad. Rośnie dochód narodowy. Nie jest jeszcze taki, jak byśmy chcieli, ale kiedyś będzie. Doczekamy i tego. Dzięki własnej pracy, dzięki naszym i unijnym pieniądzom. Dzięki wytrwałości. Trzeba tylko zauważyć, ile się wokół nas zmieniło. Na lepsze.

Taki mamy bilans. I oby tak dalej.

 

No i co? Choć raz było optymistycznie.

 

belmondo