(Moim zdaniem). Dlaczego Poczta Polska musi upaść

0
179

sm

Poczta Polska to instytucja starsza od PRL-u. Jej korzenie sięgają XVI wieku. Wydawałoby się, że w tym czasie ta „szacowna” firma powinna się czegoś nauczyć. Okazuje się, że niestety wieki historii raczej ciążą zamiast pomagać.

Od kilku lat Poczta była przez państwo chroniona. Starano się nie dopuścić do tego, by mogła jej zagrozić jakaś konkurencja. Miała się w tym czasie przygotować do „wojny”, która bez wątpienia musiała się odbyć. Wszak od 1989 roku zmienił się w naszym kraju ustrój. Na kapitalistyczny, a więc taki, w którym o klienta trzeba walczyć. Ceną i jakością usług.

Niektóre środki obronne ordynowane przez państwo były wręcz kuriozalne. By poczcie pomóc, wprowadzono na przykład przepis, który wymagał, żeby przesyłka nie przesyłana przez Pocztę (czytaj –  przesyłana przez InPost) musiała mieć pewną określoną, minimalną wagę. Te, co szły prze Pocztę, były od tego zwolnione. Do tej pory mam więc w domu kilka kawałków blachy, którymi główny konkurent Poczty musiał swoje przesyłki dociążać. Tak, by spełniały durny przepis. Pewnie kiedyś przekażę te blachy do muzeum. Muzeum absurdu oczywiście. Choć pewnie zapotrzebowanie na ten gadżet będzie niewielkie, bo huty wyprodukowały tych obciążników dość dużo. Być może były nawet powodem wysokiej ceny złomu w tamtych latach.

Osłona Poczty wreszcie spadła. Konkurencja stała się prawdziwą konkurencją. Było o tym głośno na początku roku. Poczta przegrała przetarg na dostarczanie przesyłek z sądów. Gazety i telewizja aż się gotowały, bo jak to możliwe, by przesyłki, szczególnie tego typu odbierać w kiosku, czy sklepie spożywczym. Coraz to podobno jakieś zawiadomienie o sprawie zginęło i sądy miały przez to stanąć. Szum był ogromny. Poczta dążyła do unieważnienia przegranego przetargu. Nikt tylko nie mówił, ile przesyłek ginęło wcześniej na Poczcie.

Jakoś się wszystko ustatkowało. Widać przesyłki zaczęły trafiać terminowo w ręce adresatów i od pewnego czasu jest na ten temat medialna cisza. Szkoda tylko, że wszyscy zapomnieli, że teraz jest taniej. Poczta nie zapomniała. Tu jest chyba najdrożej i najdłużej.

Myślałem nawet, że rzeczywiście Poczta się poprawiła. Myślałem tak do dzisiaj. Już nie myślę. Teraz wiem, że Poczta Polska musi upaść. Ale ad rem.

Odwiedziła mnie ciotka z Poznania. Wracała do domu w niedzielę. Gdzieś godzinę po jej wyjeździe spostrzegliśmy, że zostawiła portfel ze wszystkimi dokumentami. Strach dalej jechać, choć kontrola na drodze nie zdarza się codziennie. Na dokładkę nie odbierała komórki. O zgubie zorientowała się dopiero na miejscu, w Poznaniu.

Cóż było robić. Trzeba było dokumenty ekstracugiem wysłać do Wielkopolski. Wybór padł na Pocztę. Na miejscu zaproponowali usługę. Express 24. Dla normalnego człowieka oznacza to, że Poczta ma 24 h na dostarczenie przesyłki. Za niewielką paczuszkę kazali sobie słono zapłacić. 34 złote za paczkę o wadze 0,35 kg. Proporcjonalnie licząc, gdyby ważyła 1 kg to wyszłoby pewnie coś koło stówy. Na pytanie kiedy paczka dojdzie, pani z okienka powiedziała, że zaraz jutro rano (paczka została wysłana o 8:12 w poniedziałek). Nikt nam nie wytłumaczył, co znaczy rzeczywiście Expres 24, choć wyraźnie mówiliśmy o co chodzi. Rano we wtorek oczywiście paczki w Poznaniu nie było. To znaczy, jak się później okazało, była rano. Na drugim końcu Poznania. Do adresatki dotarła około 18:00. Poczta z rozbrajającą szczerością wyjaśniła, że Expres 24 to nazwa własna usługi. Durny klient sam sobie winien. Powinien przeczytać regulamin, który zapewne na Poczcie gdzieś jest. Drobnym drukiem.

W ten oto sposób kolejny raz przekonałem się, że zadaniem Poczty jest nie tylko działalność pocztowa. Ciekawsze dla nich jest robienie sobie ……… (wstaw co uważasz za słuszne) z klientów.

Poczta Polska musi upaść!

 

belmondo