(Moim zdaniem). Sankcje?

0
8

     Sankcje gospodarcze (sankcje ekonomiczne) – kary nałożone na gospodarkę jednego lub kilku krajów przez inne państwa.

Tyle na ten temat Wikipedia. Dodaje jeszcze, że sankcje gospodarcze często są odpowiedzią na konflikty handlowe. Nie ma mowy o tym, by sankcje gospodarcze były ustosunkowaniem się do konfliktów zbrojnych. Inaczej nazywanych po prostu wojną.

Wojna trwa. Na szczęście nie u nas, a na Ukrainie. Dziwna wojna. Na dobrą sprawę nie wiadomo do końca czy jest to wojna domowa, w której walczą Ukraińcy z Ukraińcami, Ukraińcy z Rosjanami mającymi obywatelstwo i ukraińskie i rosyjskie, czy też Ukraińcy z rodowitymi Rosjanami, którzy bądź dekowali się do tej pory na terytorium Ukrainy, bądź przez niepilnowaną granicę do Ukrainy wchodzą jak lis do kurnika. Uff! Długie to zdanie było, ale i konflikt już trwa dość długo.

Tak więc dokładnie nie wiadomo kto kogo leje. Tawariszcz Putin już tak namieszał, żeby nikt dokładnie nie wiedział. Cały świat był dla niego miły. A Putin wyciągnął z tego wniosek, że się go boją. Co najbardziej śmieszne, to ma rację. Może nie boją się go w sensie militarnym. Jak by co do czego przyszło, pewnie dostałby w skórę. Strach jest innego rodzaju. Europa i świat tak bardzo zapomniały o wojnie, że nie bardzo są w stanie ją sobie wyobrazić. No, wiedzą jak wygląda. Media przecież pokazują. Ale nie mogą sobie siebie wyobrazić po którejś z walczących stron. To nie to samo co misje stabilizacyjne ONZ, czy wojenki USA, z których zawsze można było wrócić do domu.

Lepiej więc siedzieć niezbyt głośno, potrząsając tylko szabelką. Może się Putin przestraszy. Jak nie czołgów, to sankcji.

Sankcje, o których mowa, to jednak broń obosieczna. Nikt nie wie, jak przy takich powiązaniach gospodarczych zaszkodzić Rosji i Putinowi, a nie zaszkodzić sobie. Możemy na przykład czegoś im nie sprzedać. Oni nie dostaną, a my nie zarobimy. Często nawet stracimy, bo nikt inny tego od nas nie kupi i trzeba będzie wyrzucić.

Tak może być na przykład z polskimi jabłkami. Pojechali nasi na Majdan. Nasi i nie nasi. Z różnych partii. Gadali. Wspierali. Krótko mówiąc pyskowali. Potem też ciągnęli Ukrainę do Unii. Jakby w tym mieli jakiś interes. No i mają. Ruskie nie chcą już naszych warzyw i owoców. Oficjalnie to one są be. Mają za dużo czegoś tam, czego nie powinny mieć. Ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi. Niet i nie lzia (chyba tak to się pisze normalnymi literami). Wyszło więc na to, że to nie my nakładamy sankcje na Putina, a Putin nakłada je na nas.

My w ramach rewanżu nie kupimy od Rosji ropy naftowej (ponad 95 % kupujemy od nich) albo gazu (80 % płynie do nas z Rosji). Drewna mamy dużo, to kuchnie i samochody można przerobić. W czasie II wojny światowej niektóre niemieckie auta jeździły przecież na drewno, a pod kuchnią to jeszcze moja babcia drewnem paliła. Da się żyć.

Przy okazji dowiemy się także na czym polega solidarność. U nas to słowo już się spłukało i straciło wartość. Unia jednak powinna wiedzieć co to jest. Okaże się, jak dostaniemy rekompensaty za niesprzedane jabłka.

Na razie na temat solidarności wypowiedzieli się Francuzi. Negatywnie. Gdy Europa i świat nakładają embargo na sprzedaż Rosji broni, oni sprzedają im dwa najnowocześniejsze okręty desantowo-śmigłowcowe. Za dużo by stracili, gdyby nie sprzedali. Ich sankcje dla Rosji są takie: róbmy wszystko, byleby nas to nic nie kosztowało. Najlepiej, żebyśmy na tym jeszcze zarobili. Może się więc okazać, że Rosja w podzięce za sprzedaż okrętów kupi od Francuzów jeszcze jabłka. Zamiast polskich.

Teraz jeszcze będzie śmieszniej, jak Putin w ramach podziękowania za sankcje zamknie przestrzeń powietrzną nad Rosją. Wszyscy będą latać naokoło. Trasy się wydłużą i bilety zdrożeją. Im to wsio rawno. I tak co ważniejsi Rosjanie w ramach sankcji mają nie opuszczać Rosji. No to nie opuszczą. Żeby zobaczyć co to znaczy, proponuję popatrzeć na mapę Europy i Azji. Polityczną oczywiście.

Można tak w nieskończoność. Do czego to prowadzi, do końca nie wiadomo. Summa summarum za tę wojnę i te sankcje zapłacimy my. Zwykli obywatele. Rząd, jak to już kiedyś zauważył Urban, się sam wyżywi. Inne rządy też.

Moje dywagacje nie oznaczają oczywiście dezaprobaty dla sankcji wobec putinowskiej Rosji. Jak rozwiązać ten problem tak by wilk był syty i owca cała? Wszystko wskazuje bowiem na to, że rosyjskie retorsje uderzą przede wszystkim w Polskę. My jesteśmy najbliżej i nas najłatwiej kopnąć.

 

belmondo