(Moim zdaniem). Świat się zmienia

0
6

Po napisaniu tego tytułu stwierdziłem, że nie jest to zbyt odkrywcze stwierdzenie. Wszyscy o tym wiedzą. Pewne fakty jednak chyba wielu umykają. Bo odpowiedź na pytanie, czy świat zmienia się na lepsze, czy na gorsze nie jest już taka prosta. Pewnie często zależy to od punktu widzenia. A ten jak wiadomo zależy z kolei od punktu siedzenia. A więc ad rem.

Bardzo chcieliśmy dostać się do Unii. Po 1989 roku stało się to wręcz priorytetem. Trzeba było zacisnąć pasa, zmienić wiele rzeczy, żeby wreszcie na końcu, do tego upragnionego kojca wejść. Radość panowała przeogromna, choć blisko jedna czwarta z nas wcale tego nie chciała. Tak czy siak, od maja 2004 w Unii jesteśmy. Dobrze, czy źle?

Zaczęły do Polski wpływać unijne fundusze. Pamiętajmy jednak, że tylko jeszcze przez jakiś czas, to co wpływa do kraju jest wyższe od składki, którą płacimy za przynależność. Na razie jesteśmy na plusie. Już niedługo. Podobno nawet jesteśmy bardzo dobrzy w wydawaniu tych pieniędzy. Pytanie brzmi tylko, czy tak jest naprawdę?

Zaczęto w Polsce program budowy autostrad. Większość z nich jest już ukończona. Lada chwila plan zostanie wykonany. Powinno być wspaniale, bo przecież autostrady buduje się po to, by podróżować szybciej i lepiej. Już niekoniecznie taniej. Tego nikt nie obiecywał, choć tak być powinno. Niestety, rzeczywistość skrzeczy.

Jest dużo drożej. Nasze autostrady są jednymi z najdroższych w Europie. I pod względem wykonania, i pod względem kosztów podróżowania nimi. Po pierwsze – co chwilę to jakiś remont. Po drugie i najśmieszniejsze z tego wszystkiego jest to, że aby na autostradę wjechać, trzeba przejechać przez bramkę i zapłacić. I …….. żeby dojechać do bramki, trzeba odstać w kolejce godzinę, albo i kilka. Doszło do tego, że stacje radiowe zalecają objazdy lokalnymi drogami. Hi, hi, hi. Objechać autostradę, żeby było szybciej! Paranoja! Na jednym z kanałów Polsatu leci czasem program: Takie rzeczy! Tylko w Rosji! i pokazują różne kretynizmy. Po co szukać tak daleko?

Mamy więc możliwość przejazdu autostradami. Drożej i dłużej. Na dokładkę widoki nieciekawe. W wielu miejscach, dodajmy niepotrzebnych, postawiono bowiem ekrany dźwiękochłonne. Zające i myszy są pewnie bardzo zadowolone. Ludzie niekoniecznie, bo za wielu ekranami po prostu nikt nie mieszka.

Przykład jest także na naszym podwórku. Nie autostrada, ale jednak. Kto wyjeżdża z Sochaczewa przez Kąty i skręca na obwodnicę w prawo, po jakiś stu metrach widzi przezroczysty ekran. Za nim szczere pole. Chwasty pewnie lepiej rosną, jak jest ciszej. Producenci herbicydów kiedyś zarobią. Producenci ekranów już zarobili. Społeczeństwo dołożyło do interesu.

Czy z tego punktu widzenia przynależność do Unii wyszła nam na dobre? Oceńcie Państwo sami.

Fundusze na drogi prawie wykorzystaliśmy. Nie możemy jakoś wykorzystać tych na kolej. Szyn w kraju coraz mniej, za to kupiliśmy sobie Wahadełko (po włosku Pendolino), które nie ma gdzie jeździć. Po pierwsze nie ma torów dostosowanych do prędkości, które rozwija. Po drugie nie mieści się na niektórych peronach i trasach. Do Warszawy na przykład, pociąg wjeżdżał z podniesionym nosem, bo inaczej pozrywałby umieszczone przy torach kolejowe urządzenia. No i po trzecie: na próbach w Polsce było Pendolino z tak zwanymi wychylnymi pudłami wagonów, które mimo niewielkich średnic łuków mogły przejeżdżać je z dużą prędkością. Ono przeszło testy. Po zakupie, okazało się, że mamy wersję sztywną, dla której łuki muszą mieć większe średnice ……. lub musi jeździć wolniej. Ktoś oszczędził parę euro. Takie rzeczy tylko w Polsce!

Gdzie nie spojrzeć, wszędzie widać podobne rzeczy. Rolnicy dostali dopłaty. Na wsi miało być wspaniale. Zanim ta kasa na wieś dopłynęła, od razu zdrożały nawozy, środki ochrony roślin, ciągniki i maszyny. I po dopłatach. Poprawiło się głównie tym, co sprzedają te wymienione rzeczy. No może jeszcze paru rolnikom z Marszałkowskiej. Na dopłatach i kredytach preferencyjnych skorzystało tylko parę procent rolników. Reszta żyje tak, jak żyła. Sorry, kanałów telewizyjnych jest więcej. Takie rzeczy tylko w Polsce! Producent za czarną porzeczkę dostawał podobno 80 gr za kilo. Za czerwoną, podobno 35 gr. Kto nie uprawiał, ten nie wie, ile trzeba włożyć, by ją wyhodować. Jeśli przemysł nie potrzebuje, to nie kupuje. Tak, to po prostu kradzież. Aha, wszystkie duże przetwórnie są w rękach firm zachodnich. Takie rzeczy tylko w Polsce!

Świat się zmienia. Na dobre, czy na złe? Odpowiedzcie sami.

 

belmondo