17 osób oskarżonych po pięciu latach śledztwa

0
121

Do Sądu Okręgowego w Płocku 18 grudnia ubiegłego roku trafił drugi akt oskarżenia w głośnej sprawie nazywanej aferą w DPS. Jest to efekt trwającego prawie pięć lat dochodzenia. Tym razem zarzuty, m.in. przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, postawiono 17 osobom, w tym byłemu kierownictwu ośrodka i byłemu wicestaroście.

Przypomnijmy – 21 stycznia 2014 r. opinią publiczną w Sochaczewie i w całym kraju wstrząsnęły wydarzenia w DPS w Młodzieszynie.  Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej w Radomiu wraz z policjantami z naszego miasta dokonali zatrzymania pięciu osób – pracowników Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. W kolejnych dniach jedną z tych osób zwolniono, a na jaw zaczęły wychodzić zdumiewające i oburzające ustalenia prokuratury w tej sprawie. W toku policyjnych działań przeszukano pomieszczenia biurowe ośrodka, zabezpieczając dokumentację jednostki, a także mieszkania zatrzymanych osób, gdzie znaleziono odzież i żywność pochodzące z przestępstwa.

Pięcioletnie śledztwo
Od tamtych wydarzeń minęło już prawie pięć lat, w trakcie których płocka prokuratura badała i dokumentowała wykryte w DPS nieprawidłowości. Efektem tej pracy jest liczący 1090 stron akt oskarżenia, a o skali wykrytych nadużyć świadczyć może wypowiedź płockiej prokurator Iwony Śmigielskiej-Kowalskiej.

Skierowanym obecnie do sądu aktem oskarżenia objęto 17 osób, w tym byłego dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie – Justynę N., dwóch członków kadry zarządzającej DPS, byłego dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie Barbarę B. oraz byłego wicestarostę sochaczewskiego Janusza C. – powiedziała nam prokurator.

Wśród oskarżonych znalazł się też mąż byłej dyrektor DPS, Jarosław S., jednocześnie były dyrektor jednego z wydziałów w starostwie. Prokuratura zarzuca mu, że pobierał od DPS wynagrodzenie za usługi, których tak naprawdę nie świadczył. S. jest przy tym jedną z ośmiu osób, które przyznały się do winy i chcą dobrowolnie poddać się karze. Nie ma w tym gronie innych osób publicznych, jak np. dawne kierownictwo DPS, była dyrektor PCPR, czy były wicestarosta.

Zarzuty, jakie znalazły się w akcie oskarżenia, dotyczą pogwałcenia siedmiu artykułów Kodeksu Karnego w odniesieniu do blisko 20 paragrafów i, w zależności do jakiego przestępstwa się odnoszą, zostały pogrupowane w sześciu punktach: poświadczanie nieprawdy w dokumentacji dotyczącej zajęć wyrównawczych i pobieranie wynagrodzenia z tytułu nieodbytych faktycznie zajęć; przywłaszczanie środków pieniężnych placówki poprzez nabycie za nie towarów na własne potrzeby; przywłaszczanie umieszczonych w depozytach środków pieniężnych należących do pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie; zatrudnianie w placówce swoich krewnych, którzy, nie świadcząc pracy, pobierali nienależne im wynagrodzenie; pobieranie pieniędzy na poczet delegacji służbowych, które faktycznie nie miały miejsca; korzystanie ze środków DPS przeznaczonych na kulturę dla pensjonariuszy i pracowników przez osoby nieuprawnione.

W toku śledztwa prokuratura ustaliła wielu pokrzywdzonych działaniami oskarżonych i jej zdaniem są to: pensjonariusze Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, Starostwo Powiatowe w Sochaczewie, Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie. Jednocześnie prokurator na poczet kar i ewentualnego obowiązku naprawienia szkody zabezpieczył majątek oskarżonych w kwocie około 2 mln złotych.

Podejrzani szukali winnych
W pierwszych latach trwania śledztwa nie próżnowała dwójka z obecnie oskarżonych. Najbardziej aktywna była przy tym Justyna N. Przed różnymi sądami wytoczyła procesy o naruszenie dóbr osobistych osobom, które o nieprawidłowościach w prowadzonej przez nią placówce poinformowały organa ścigania oraz media. Chodzi o Annę Krukowską, Eustachiusza Zientarę i Mirosława Szymańskiego. We wszystkich trzech przypadkach sąd oddalił powództwo N., uznając, że pozwani nie naruszyli swoimi działaniami dóbr osobistych byłej przełożonej. Kilka spraw oskarżona wytoczyła także naszej redakcji. Podnosiła przy tym, że to nasze publikacje „zniszczyły ją” w jej rodzinnym mieście, bo jest niewinna i nie ma sobie nic do zarzucenia. Roszczenia Justyny N. w stosunku do redakcji i jej pracowników opiewały na kwotę ponad 100 tys. zł. Sąd jednak nie dał wiary większości stawianych nam zarzutów, a prokuratura w akcie oskarżenia potwierdziła opisywane przez „ZS” zdarzenia.

Postawa oskarżonej podczas trwających ponad dwa lata rozpraw przeciwko naszej redakcji bardzo kontrastowała z tym, co zobaczyli i usłyszeli zgromadzeni na sali rozpraw we wrześniu ubiegłego roku. Była dyrektor DPS odpowiadała wtedy przed sądem w ramach wyłączonego z „afery DPS” wątku przywłaszczenia należnych pracownikom premii i nagród. Podsądna nie tylko przyznała się do zarzucanych jej czynów, ale gorąco przeprosiła, mówiąc: „Nie ma takich słów, które by wyraziły to, co państwu zrobiłam. Bardzo przepraszam. Wstydzę się mojego postępowania i, proszę mi wierzyć, ja z tym do końca życia będę żyła i nigdy sobie tego nie wybaczę”.

Były wicestarosta Janusz C. pozwał z kolei naszą redakcyjną koleżankę Jolantę Śmielak-Sosnowską, w tym czasie redaktor naczelną „ZS”, twierdząc m.in., że opublikowane przez nią artykuły, oparte na nieprawdziwych i niesprawdzonych informacjach, naruszyły jego godność osobistą, skompromitowały i poniżyły w oczach rodziny, współpracowników i wyborców. Janusz C. zażądał przy tym zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

Sąd nie dopatrzył się jednak żadnych nieścisłości w ukazujących się na naszych łamach materiałach i roszczenia byłego wicestarosty w całości oddalił. Dziś, jak poinformowała nas prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska, prokuratura dysponuje materiałem dowodowym, który pozwolił postawić Januszowi C. jedenaście zarzutów. Sześć dotyczy poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu przywłaszczenia środków pieniężnych, jeden przywłaszczania mienia DPS, a cztery odnoszą się do głośnej sprawy rozliczenia unijnego programu „Czas na samodzielność”, przy okazji którego, zdaniem prokuratury, były wicestarosta wykorzystał swoją pozycję służbową, by za pośrednictwem PCPR przywłaszczyć 40.000 zł. C. ma zatrzymany paszport, zakaz opuszczania granic kraju oraz musiał wpłacić poręczenie majątkowe w wysokości 10.000 zł.

Pierwszy prawomocny wyrok już jest
Rok temu, 25 stycznia 2018, Prokuratura Okręgowa w Płocku skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko trzem podejrzanym: byłej dyrektor DPS w Młodzieszynie Justynie N., byłej głównej księgowej tej placówki, Elżbiecie G. oraz byłej kasjerce Barbarze P. Był to efekt wyłączenia z prowadzonego śledztwa tylko jednego wątku – przywłaszczenia premii i nagród pracowników DPS. W tamtej sprawie wszystkie trzy oskarżone już na początku procesu przyznały się do winy, a sąd wydał względem nich złagodzone wyroki: skazał byłą dyrektor DPS, byłą księgową oraz byłą kasjerkę tego ośrodka na karę jednego roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Każda ze skazanych ma także zapłacić grzywnę w wysokości 100 stawek dziennych po 30 zł. Wyrok objął również solidarne naprawienie szkody na kwotę blisko 300.000 zł (jest to suma premii i nagród, które skazane przywłaszczyły od pracowników DPS). Kobietom zasądzono także pięcioletni zakaz świadczenia pracy na rzecz instytucji pomocy społecznej. Tamten wyrok jest już prawomocny.

Wszystko wskazuje na to, że skazane, już niedługo, tym razem w większym gronie, zasiądą na ławie oskarżonych, by wysłuchać kolejnych zarzutów. Niektórym z oskarżonych w tej sprawie grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności. Sąd nie ustalił jeszcze terminu pierwszej rozprawy.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl