0
16

Na pomoc walczącej Warszawie 1944 r.

Sochaczewski batalion Armii Krajowej pod dowództwem mjr. Władysława Starzyka ps. Korwin, po rozpoczęciu powstania warszawskiego, w pierwszych dniach sierpnia wymaszerował z ziemi sochaczewskiej i dotarł na teren Puszczy Kampinoskiej. W sierpniu i wrześniu Batalion „Korwina” liczący 481 żołnierzy, wziął udział w działaniach Grupy AK Kampinos, nad którymi początkowo dowództwo KG AK powierzyła kpt. Józefowi Krzyczkowskiemu ps. „Szymon”. Zachodnia część puszczy należała do obwodu „Skowronek”, stąd też w zgrupowaniu znaleźli się żołnierze z batalionu sochaczewskiego.

Zgrupowanie Kampinos, liczące blisko 3000 żołnierzy, przez cały okres powstania warszawskiego prowadziło walki z Niemcami na terenie puszczy. Oddziały kampinoskie kilkakrotnie próbowały połączyć się z powstańcami w stolicy, zaś po nieudanych, krwawych atakach na Dworzec Gdański prowadziły działania odciążające, zaopatrując jednocześnie powstanie w broń i amunicję.

Oddajmy głos świadkom tamtych czasów korzystając z wybranych fragmentów książki Henryka Zaczkowskiego oraz Stanisława Janickiego, „Armia Krajowa na Ziemi Sochaczewskiej”, Sochaczew 1991:

(…) Armia Krajowa zapisała chlubną kartę w historii Ziemi Sochaczewskiej. Jako główna siła oporu wobec okupanta hitlerowskiego na tym terenie przeprowadziła wiele akcji bojowych, dywersyjnych, sabotażowych i propagandowych.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego w Puszczy Kampinoskiej ześrodkowało się Zgrupowanie AK „Kampinos” (…).

Trzy grupy „Skowronka”, miały swoją koncentrację w różnych miejscowościach. Oddział pod dowództwem kpt. Wilhelma Kosińskiego – „Mścisława” wyruszył z miejscowości Dachowa na zachodniej stronie Bzury. Koncentrację wyznaczono na 5 sierpnia. Przybyło około 60 ludzi z różnych stron, jak: Mistrzewice, Młodzieszyn, Chodaków i Sochaczew. Po sformowaniu się oddział pomaszerował przez Ruszki, Młodzieszyn. Po przejściu granicy pomiędzy Generalną Gubernią i Rzeszą dołączyły do oddziału dwa plutony z obwodu „Skowronek”, dowodzone przez ppor. Tadeusza Dudzińskiego „Zawieję” oraz ppor. Jana Groneckiego – „Nawrota”. Oddział „Nawrota” zebrał się na koncentrację w Brochowie, gdzie przybyło około 60 ludzi, i pomaszerował w kierunku Wyszogrodu, dołączając do kpt. „Mścisława” koło wsi Przęsławice. Ppor. „Zawieja” przebył trasę marszu poruszając się po terenach przyłączonych do Rzeszy. Grupa przyprowadzona przez kpt. „Mścisława” spod Sochaczewa była nieźle uzbrojona. Obok broni indywidualnej, przyniesionej przez poszczególnych żołnierzy, oddział został wyposażony w broń pochodzącą ze zrzutów, w tym 8 pistoletów maszynowych „Sten”, 2 karabiny maszynowe typu „Bren”, 1 rusznica ppanc. „Piat” z odpowiednia ilością nabojów i pocisków.

(…)

Po połączeniu się grup oddział kpt. „Mścisława” miał łącznie około 150 ludzi. Uzupełniwszy zapasy żywności i paszy dla koni, oddział skierował się na Wyszogród, zamierzając przeprawić się mostem na Bzurze.

Ponieważ most na Bzurze był strzeżony, zaszła konieczność sforsowania rzeki wpław. (…) Przeprawa była ubezpieczana od strony mostu koło Wyszogrodu, skąd mogło zagrażać największe niebezpieczeństwo. Poza tym, przed rozpoczęciem przeprawy, dowódca wysłał na drugi brzeg patrol rozpoznawczy pod dowództwem ppor. „Zawiei” w celu spenetrowania okolicy. Patrol stwierdził, że most jest strzeżony przez Niemców, wywiązała się strzelanina i wkrótce patrol wrócił.

Zgodnie z przyjętym planem dalszego marszu, wyruszono z Przęsławic przez wsie Łasice, Hilarów, Myszory i 7 sierpnia osiągnięto wieś Famułki Królewskie na skraju Puszczy Kampinoskiej. W dniu 9 sierpnia, po ominięciu Kampinosu i połączeniu się oddziału kpt. ”Mścisława” z oddziałem mjr. Władysława Starzyka „Korwina”, pomaszerowano w kierunku Zamczyska. W międzyczasie wzięto do niewoli dwóch Niemców. W dniu 11 sierpnia osiągnięto wieś Wiersze (…)

Dalszy przemarsz oddziału do puszczy tak wspomina kpt. „Mścisław”:

„Dokonawszy przeprawy, sformowałem na nowo oddział i marszem ubezpieczonym podążyłem do puszczy. Przed nami stała wolna droga w głąb puszczy. Marsz odbywał się niemal w romantycznej scenerii. Noc była piękna, księżycowa, nad czarną połyskującą wodą sine, rozświetlone poświatą księżyca opary. Niebo gwieździste, tu i ówdzie mknęła po nim chmura, księżyc w pełni. Las szumiał. Na wzniesieniach to opadających, to wspinających się w górę, sylwetki żołnierzy z ubezpieczeń bocznych. Pod stopami szelest liści i zapachy jesieni. O świcie pięknym, słonecznym, orzeźwiającym rosą dotarliśmy do pierwszej osady.

Opaski biało-czerwone na rękach żołnierzy. Ludność wsi wyległa z chat, witając nas radośnie aż do łez.

Poczuliśmy wszyscy, że jesteśmy wolni. To uczucie rozpierało nas ogromną radością. I tak już było do końca naszego pobytu w puszczy. Tam była cząstka Ojczyzny wolnej, swobodnej. Obszar puszczy zajmowany przez nasze wojska, to była rzeczywiście Wolna Rzeczpospolita Polska”.

11 sierpnia w Truskawcu nastąpiło spotkanie z wszystkimi oddziałami.

Obszar działania grupy AK „Kampinos” stał się bazą zaopatrzenia i uzupełnień walczącej Warszawy. Oddziały grupy „Kampinos” dwukrotnie brały udział w atakach na lotnisko bielańskie, dwukrotnie również spieszyły na pomoc walczącej Warszawie, biorąc między innymi udział w ataku na Dworzec Gdański. Tu przyjmowano zrzuty broni oraz mobilizowano i uzbrajano nowe oddziały. Przeprowadzane akcje-wypady na oddziały hitlerowskie mocno paraliżowały wroga w jego dążeniach do stłumienia powstania warszawskiego.

Po nieudanych, krwawych natarciach na Dworzec Gdański część oddziałów wraz z ówczesnym dowódcą Zgrupowania Kampinos majorem Alfonsem Kotowskim ps. „Okoń”, wróciła do puszczy, pozostawiając powstańcom Żoliborza broń i amunicję. Wielu jednak pozostało w  Warszawie i walczyło do końca powstania w różnych oddziałach na Żoliborzu, Starówce, Mokotowie i  Czerniakowie.

Na Żoliborzu przez kilka dni istniało, składające się z  partyzantów „Grupy Kampinos”, samodzielne zgrupowanie „Żaba”, pod dowództwem por. Witolda Pełczyńskiego „Dźwiga”, które po paru dniach zostało włączone do Zgrupowania „Żaglowiec”.

Partyzanci „Grupy Kampinos” między innymi bronili wraz z  powstańcami warszawskimi jednego z głównych bastionów obronnych Żoliborza, gmachu gimnazjum im. księcia J. Poniatowskiego tzw. „Poniatówki”, gdzie walczono krwawo aż do kapitulacji Żoliborza.

Chłopcy z lasu”, w większości kompletnie umundurowani według przedwojennych regulaminów i dobrze uzbrojeni byli przez warszawiaków przyjęci z radością i nadzieją.

Pisał o nich anonimowy poeta:

(…) Po mchu miękkim nawykli stąpać, ·W skok zastygli, czujni jak zwierzę, ·Las ich w chłodnym strumieniu wykąpał, ·Leśni chłopcy – zieloni żołnierze.
Oczy światłem ślepną i  płoną, ·Strzałą godzą we wroga pierścień, ·Ruszają na Warszawę – i koniec, ·Na swych barkach złoty niosą sierpień.

My przyjmujemy was jasnym okrzykiem, ·Dzwon najstarszy na alarm uderzy, ·Gdy za swoim wejdziecie porucznikiem – Miastu w serce, zieloni żołnierze.(…)

Dowództwo zgrupowania „Kampinos” przewidywało wcześniej, że zbliża się chwila generalnego natarcia niemieckiego na Puszczę Kampinoską. Ówczesny dowódca zgrupowania mjr ”Okoń” zarządził odprawę dowódców i podał do wiadomości, że w nocy z 27 na 28 września nastąpi szybkie wycofanie się zgrupowania „Kampinos” do (…) Puszczy Mariańskiej, aby w następnym okresie przedostać się do Gór Świętokrzyskich.  (…)

Grupa sochaczewska z majorem „Korwinem” na czele opowiedziała się zdecydowanie za demobilizacją żołnierzy i ponownym przejściem do konspiracji. Podobne stanowisko zajęli jeszcze inni dowódcy.

Major „Korwin” zebrał cały swój batalion i oznajmił powstańcom, że zgrupowanie „Kampinos” zakończyło boje w tym rejonie, uchylając się przed śmiertelnymi ciosami przeważających sił wroga. (…)

Oddział majora „Korwina” podzielono na dwie grupy: jedna pod jego dowództwem udała się w kierunku Sochaczewa przez Krzywą Górę, Famułki, Tułowice. (…)

Drugą grupą dowodził ppor. „Mazur”, udała się ona na południe przez Kampinos i Szymanów.

Dopełniając historię powstańczego zrywu, warto podkreślić, że gdyby nie decyzja majora Władysława Starzyka i kapitana Kosińskiego o ponownym przejściu do konspiracji po zakończeniu walk Zgrupowania Kampinos, batalion sochaczewski najprawdopodobniej uległby zagładzie w dramatycznej Bitwie pod Jaktorowem, stoczonej 29 września 1944 r. Nasi dowódcy pragnęli ocalić sochaczewian, którzy już wcześniej złożyli ogromną daninę krwi podczas walk w puszczy i w dwóch bitwach o Dworzec Gdański w Warszawie. Z pewnością warto upamiętnić i zachować nazwiska dowódców Obwodu „Skowronek” we wdzięcznej pamięci przyszłych pokoleń sochaczewian.

Jakub Wojewoda

.

Obchody inne niż zwykle

W tym roku również będziemy wspominać rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Obchody będą miały odmienną, naukową formułę.

W sobotę 1 sierpnia Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą zaprasza wszystkich zainteresowanych na wykłady pracowników poświęcone zarówno tematyce samego powstania, jak i ostatnim znaleziskom, istotnie związanym z wydarzeniami sprzed 76 lat.

O godz. 16.00 Michał Górny opowie „O broni Powstańców Warszawskich – wykład i prezentacja”. Pół godziny później Mariusz Samborski  wygłosi wykład „Tablice gubernatora dystryktu warszawskiego GG odkryte w Sochaczewie”.

A o 17.00 spotykamy się na placu Kościuszki…