Brawo Camerata!

0
96

Trochę opery, operetki, nieco muzyki pop i kilka muzycznych niespodzianek. Taki był doroczny koncert orkiestry kameralnej Camerata Mazovia pod batutą Artura Komorowskiego. Występ odbył się 13 stycznia, w wypełnionej do ostatniego siedzącego i stojącego miejsca, sali widowiskowej SCK w Boryszewie. Tym koncertem orkiestra uczciła swoje 15 urodziny.

Wydarzenie z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem. W niedzielę pierwsi widzowie zasiedli w sali widowiskowej na dwie godziny przed występem. Mając na uwadze zainteresowanie poprzednimi koncertami, organizatorzy zrobili co w ich mocy, by każda z przybyłych osób mogła wziąć udział w koncercie. Ci, którzy nie zmieścili się w sali widowiskowej, oglądali artystów na ustawionym w holu ekranie.

Zebranych przywitali burmistrz Piotr Osiecki i przewodniczący rady miasta Sylwester Kaczmarek. Na scenie przecięli symboliczną wstęgę oddając tym samym do użytku nowy balkon. Dzięki niemu w boryszewskim SCK na widowni przybyło ok. 40 miejsc.

Na scenie, jak zwykle, pojawili się muzyczni goście. Śpiewacy: Anna Jeremus-Lewandowska – sopran, która dodatkowo prowadziła niedzielny koncert, Marta Księżak – sopran koloraturowy oraz Paweł Wolski – tenor. Wykonawcy, mimo wymagającego w odbiorze repertuaru, porwali publiczność. Ze sceny popłynęły doskonale znane utwory, jak „Usta milczą” z operetki Wesoła wdówka, „Nad pięknym modrym Dunajem” J. Straussa, „Przetańczyć całą noc”, „Brunetki, blondynki” czy „Champs Elysées” z repertuaru Joe Dassina. Już pierwszy utwór, „Sroka złodziejka” Giovanni Rossiniego poruszył publiczność, a artyści zebrali gromkie brawa. Z każdym kolejnym wykonaniem było tylko lepiej. Gdy na scenę wyszedł francuski wokalista Eric Follie, zaśpiewał „La vie en rose” i „Savoir aimer”, emocje sięgnęły zenitu. Jednak największą niespodzianką wieczoru był występ… zastępcy burmistrza Marka Fergińskiego, który zaśpiewał doskonale znaną piosenkę „Speedy Gonzalez”. Wiele utworów publiczność odśpiewała razem z wykonawcami. Niemal po każdym domagała się choćby krótkiego bisu.

Koncert noworoczny był szczególny z jeszcze jednego powodu. To jego dziesiąta, jubileuszowa edycja, a dodatkowo Camerata niedzielnym występem rozpoczęła serię urodzinowych koncertów, bo w tym roku przypada piętnasta rocznica jej artystycznej działalności.

Bez wątpienia mamy w Sochaczewie profesjonalny zespół muzyków, który potrafi w jednej chwili przenieść słuchaczy z epoki do epoki, z Paryża do Sewilli, świetnie czuje się w repertuarze klasycznym jak i popularnym. Słuchając Cameraty grającej przebój Champs Elysées miało się wrażenie, że to playback, podkład z płyty zarejestrowany w profesjonalnym studiu nagrań. I to chyba wystarczająca rekomendacja dla naszych muzyków.

Zdarza się, że w relacjach z ważnych wydarzeń artystycznych, nieco zachęcając lokalnych twórców, piszemy – kto nie był, niech żałuje. Tym razem to nie są słowa na wyrost, bo Camerata to profesjonalny zespół, nasza duma, diament. Zatem, kto nie był, niech żałuje, bo warto było stać dwie godziny, by wziąć udział w tej pełnej humoru muzycznej uczcie. Brawo Camerata!

(seb & daw)

.