Dotrzeć do młodej, wrażliwej duszy

0
29

1 września stanowisko dyrektora Państwowej Szkoły Muzycznej objął Ludwik Skrzypek. Wieloletni nauczyciel, pedagog, akordeonista, dyrygent Sochaczewskiej Orkiestry Akordeonowej, współtwórca Festiwalu Akordeonowego Harmonia Espressiva opowiedział nam o swojej wizji funkcjonowania szkoły w najbliższych latach.

Ile trwa kadencja dyrektora szkoły muzycznej?
Pięć lat.

Na pewno wizję tylu lat pracy trudno zawrzeć w kilku zdaniach.
To prawda, ale najważniejsze jest, że żaden dyrektor nie działa w próżni, sam nic nie osiągnie, dlatego tworząc wizję działania szkoły w latach 2020-2025 miałem na myśli zadania stojące przed całą kadrą. Znam ją od prawie trzydziestu lat, jest kreatywna, twórcza, otwarta na nowości, i wiem, że mogę na nią liczyć.

Co konkretnie ma Pan na myśli?
Wraz z kolegami i koleżankami chciałbym bardziej postawić na indywidualizację kształcenia, bo każdy uczeń jest inny, wymaga szczególnego podejścia, wsparcia w innym obszarze. Jeden rozwija artystyczne skrzydła na początku edukacji, drugi po kilku latach i trzeba znaleźć odpowiedni klucz, by dotrzeć do tej młodej, wrażliwej duszy. Chciałbym utworzyć w szkole sekcję teorii, a wybitnie uzdolnionym uczniom zapewnić finansowanie kursów mistrzowskich. A gdy tylko sytuacja związana z covid na to pozwoli, organizować letnie i zimowe kursy muzyczne oraz zagraniczne wyjazdy naszych zespołów. W dalszej kolejności myślę o stworzeniu dziecięcego zespołu ludowego, wakacyjnych półkoloniach instrumentalnych, kameralnych i orkiestrowych dla dzieci, które nigdy nie miały bliskiego kontaktu z muzyką. Planów jest mnóstwo, żeby tylko wystarczyło nam sił i czasu, by je wdrożyć.

W szkole uczy się około 300 dzieci. Placówka musi zabiegać o kandydatów?
Jeśli chcemy się rozwijać, mieć big-band, orkiestrę, rozbudowane sekcje instrumentalne, móc realizować duże projekty muzyczne czy wokalne, to oczywiście tak. Trzeba zabiegać o uczniów, szukać talentów już wśród kilkulatków, dlatego warto organizować konsultacje dla kandydatów z nauczycielami poszczególnych instrumentów, kursy przygotowawcze dla kandydatów, a od jesieni do wiosny interaktywne poranki muzyczne w przedszkolach i szkołach. Bardzo ważne jest, byśmy pokazywali się tam, skąd czerpiemy naszych uczniów i np. raz w miesiącu, od października do maja odwiedzali przedszkolaki, proponowali najmłodszym interaktywne koncerty, których wykonawcami będą nasi uczniowie. Niestety na razie będziemy musieli ograniczyć się do nagrań wideo, przynajmniej do chwili poprawy sytuacji epidemicznej w kraju.

Ale przecież szkoła była i jest widoczna w lokalnym środowisku.
To prawda, ale zawsze może być lepiej. Jesteśmy Szkołą Odkrywców Talentów, a nasze dzieci mają ogromny potencjał. Są też wybitnie pracowite. Uczą się w dwóch szkołach, ale mają w sobie jeszcze mnóstwo energii, pasji i chętnie wezmą udział w imprezach kulturalnych, akcjach charytatywnych, konkursach i uroczystościach organizowanych na terenie miasta czy powiatu. Możemy współpracować z placówkami oświatowymi i kulturalnymi, organizować wspólne projekty artystyczne, edukacyjne i kulturalne. Rozmawiałem z dyrektorem SCK Arturem Komorowskim i mamy już pierwsze pomysły na współpracę z prowadzoną przez niego orkiestrą kameralną Camerata Mazovia. Bez wątpienia mamy potencjał i chęć do pracy, a dzięki wszystkim poprzednim dyrektorom mogę dziś prowadzić szkołę ze znakomitymi tradycjami, organizującą rocznie kilkanaście konkursów i festiwali, niektórych o międzynarodowej randze.

Obecna sytuacja w kraju niestety nie sprzyja organizacji festiwali.
To prawda, nie wiemy w jakiej formie ostatecznie będą się odbywać, ale przygotowujemy się na każdą ewentualność. Wiemy już, że najbliższy, zaplanowany na grudzień, festiwal pianistyczny przeprowadzimy w formule online. Musimy określić wiele standardów, przede wszystkim technicznych dotyczących nadsyłanych przez uczestników nagrań, by ich jakość nie wpływała na decyzje jurorów. Jesteśmy po pierwszych konsultacjach technicznych, rozsyłamy broszurę informacyjną o warunkach przeprowadzenia festiwalu i skupiamy się na przystosowaniu szkoły, sali koncertowej i kameralnej, do przeprowadzenia takiego wydarzenia online. Chodzi o uruchomienie w budynku odpowiednio szybkiej łączności WiFi. Musimy też unowocześnić sprzęt komputerowy, którym dysponuje placówka. W tej sprawie pomoc zadeklarował współorganizator festiwalu burmistrz Piotr Osiecki.

Czy szkoła w związku z tym planuje więcej wydarzeń w plenerze? Jak wiadomo są one objęte mniejszymi restrykcjami.
Oczywiście, że tak. W tej formie planowana była inauguracja roku kulturalnego w PSM. Co prawda pogoda nie pozwoliła na koncert plenerowy i wydarzenie odbyło się w sali koncertowej, ale pokazuje to pewien kierunek naszych działań. Od wiosny do jesieni chcemy zorganizować serię koncertów w parku, gdzie mamy wspaniałą scenę plenerową. A to tylko jeden z przykładów wyjścia z ofertą w przestrzeń publiczną. Pojawimy się na pewno na każdym dużym wydarzeniu, od Dni Sochaczewa po Miejski Dzień Dziecka.

Wprowadził Pan jakieś zmiany kadrowe?
Objęcie funkcji wicedyrektorów zaproponowałem Maricie Uhlig oraz Justynie Piątkowskiej-Duraj. Po pani profesor Uhlig kierownictwo sekcji smyczkowej przejęła Jolanta Kamińska. Naszą kadrę zasiliły też trzy niezmiernie ciekawe osobowości. To Mariusz Kielan, który od wielu lat gra w orkiestrach, występował m.in. z Orkiestrą Polskiego Radia. Z kolei skrzypek Jan Pietkiewicz właśnie ukończył akademię muzyczną. To wyśmienity instrumentalista, laureat krajowych i zagranicznych konkursów muzycznych. Zajęcia z naszymi uczniami, występującymi w orkiestrze kameralnej, rozpoczął wybitny dyrygent Zbigniew Graca. Wystarczy tylko powiedzieć, że był etatowym dyrygentem Opery Królewskiej w Kopenhadze, potem na długie lata związał się z Warszawską Operą Kameralną, występował niemal we wszystkich krajach Europy, w USA i Japonii. W Polsce występuje m.in. z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach i Sinfonią Varsovią.

– A co z Sochaczewską Orkiestrą Akordeonową, którą Pan prowadzi? W natłoku nowych obowiązków nie zabraknie na nią czasu?
Zrobię wszystko, żeby znaleźć czas na orkiestrę, która wpisała się już w przestrzeń sochaczewskiej kultury, cieszy przychylnością słuchaczy i zbiera dobre recenzje. Mimo pandemii pracujemy nad nowym programem. Zaaranżowałem już utwory, które zaprezentujemy na najbliższym koncercie i mam nadzieję, że wkrótce uda nam się spotkać znów na żywo w pełnym składzie.

– 1 września przejął pan budynek PSM tuż po gruntownej termomodernizacji. Widzi pan potrzebę wprowadzenia w nim jeszcze jakichś zmian?
Termomodernizacja zakończyła się sukcesem i muszę powiedzieć, że ma on dwie matki – Joannę Niewiadomską-Kocik, która jako dyrektor PSM rozpoczęła starania o pieniądze na przeprowadzenie tych prac oraz moją poprzedniczkę Annę Wróblewską, która przedsięwzięcie przeprowadziła. Teraz cała tzw. nowa część szkoły jest ocieplona, dysponujemy nowoczesnym i ekologicznym systemem grzewczym. Ale zmiany i remonty to proces ciągły. Na pewno przydałyby się szafki dla uczniów, by mogli zostawiać w nich nie tylko rzeczy osobiste, ale i instrumenty. Rozbudowy wymaga parking i to jak najszybciej. Pamiętając o projektach rozpoczętych przez poprzednich dyrektorów, chciałbym wrócić do rozmów o budowie sali koncertowej i dalszej rewitalizacji parku Garbolewskiego, jego części leżącej na tyłach PSM. Tu liczę na ścisłe współdziałanie z władzami miasta oraz panią starostą, bo tak dużych projektów sami nie udźwigniemy. Nie raz jako szkoła mogliśmy liczyć na życzliwość ze strony ratusza i powiatu, i wierzę, że tak będzie nadal.

Rozmawiał Sebastian Stępień