Interpelacja, której nie było

0
20

Na początku roku Polska żyła tematem szczepień przeciw covid, a do debaty o tym, kto i dlaczego zaszczepił się w grupie „0” przystąpili miejscy radni zrzeszeni w klubach Bezpartyjnych Samorządowców i Koalicji Obywatelskiej. Na jednym z portali opublikowali „interpelację”, w której zażądali od burmistrza odpowiedzi na pytanie, czy poddał się szczepieniu, czy zrobili to jego podwładni, a nawet czy oni sami też mają ten zabieg za sobą.

Zanim zachęcimy do zapoznania się z odpowiedzią burmistrza, warto zauważyć, że radni KO i BS zastosowali innowacyjną procedurę kontaktowania się z ratuszem. Ich pismo najpierw ukazało się na internetowym blogu radnej Koalicji. Opublikowała je 6 stycznia wieczorem, później kopia pisma trafiła mailem do Biura Rady Miejskiej. Co ciekawe sama „interpelacja” datowana jest na 7 stycznia, a wersja papierowa, z podpisami radnych, dotarła do UM dopiero 8 stycznia. Już choćby ta zbitka dat wskazuje, że nie chodziło o rzetelne wyjaśnienie sprawy, ale o wywołanie medialnej burzy i podsycanie podejrzeń, że coś jest na rzeczy i ktoś ważny z ratusza wskoczył do kolejki.

Niestety nie skorzystano też z najszybszej i najbardziej oczywistej drogi. Nikt z radnych KO i BS nie pokusił się o rozmowę telefoniczną z burmistrzem i zapytanie, czy się zaszczepił. Otrzymałby wówczas jednoznaczną odpowiedź, że nie. Piotr Osiecki ogłosił to publicznie, na portalu miasta, już 5 stycznia. Na pytanie mieszkanki, czy jest ziarno prawdy w pogłoskach, że przyjął pierwszą dawkę szczepionki odpisał: „Szanowna Pani Alicjo, proszę nie wierzyć w plotki. Nie skorzystałem jeszcze ze szczepienia. Zapiszę się w kolejce oczekujących, gdy przyjdzie na to czas. Serdecznie pozdrawiam”.

13 stycznia burmistrz pisemnie odpowiedział radnym na złożone pismo. Jak podkreślił na wstępie, nie mamy do czynienia z żadną interpelacją, ponieważ pytania zawarte w piśmie nie dotyczą zadań i kompetencji organów miasta, ponadto brak jest podstaw do gromadzenia danych pozwalających odpowiedzieć na zadane pytania, zaś ich ewentualne udostępnienie wiązałoby się z naruszeniem  przepisów, między innymi z zakresu prawa pracy, ochrony danych osobowych i dóbr osobistych oraz może skutkować odpowiedzialnością prawną. Na koniec zwrócił uwagę na dość oczywisty fakt, że dziewięcioro radnych podpisanych pod pismem (Janusz Bąbała, Alicja Korkosz, Jacek Krzemiński, Jolanta Kulpa – Szczepaniak, Robert Błaszczyk, Zofia Denisiewicz, Adam Kloch, Andrzej Kuśmirek, Teresa Lutyńska) zwraca się z pytaniem do burmistrza, czy oni sami poddali się szczepieniu, tymczasem „odpowiedź na to pytanie nie jest znana burmistrzowi lecz na pewno zainteresowanym radnym – autorom pisma”.

Czy można przejść do porządku dziennego nad praktyką, że najpierw „interpelację” publikuje się w mediach, a dopiero potem przekazuje adresatowi? Z pewnością nie. Można uznać, że osoby pracujące w radzie dwa lata jeszcze się uczą, ale trudno o niewiedzę podejrzewać pełniących mandat sześć, a nawet czternaście lat, a takie osoby też są tam podpisane. Najwyraźniej radni KO i BS nadal nie zapoznali się z podziałem zadań i kompetencji niezależnych od siebie organów władzy publicznej – burmistrza i rady miasta, bo nawet niezbyt pogłębiona analiza przepisów prawa pozwoliłaby dojść do wniosku, że burmistrz nie sprawuje nadzoru nad radnymi, nie ma prawa żądać od nich udzielenia jakichkolwiek informacji, a już na pewno nie o zdrowiu.

(daw)