Jedzenioholizm?- cz.4 poradnika mądrego rodzica

0
35

Walczymy z drożdżówkami w szkołach, z cukrem w coli, z solą w chipsach. Właściwie to z chipsami samymi walczymy wierząc, że nasze dzieci będą się zdrowo odżywiać jeśli tę walkę wygramy. Aha, na pewno. Rodzicu drogi zapomniałeś już, jak dawałeś lizaka na pocieszenie, kiedy malec ryczał z powodu bolesnego upadku? A pamiętasz mamo, jak za grzeczność w przedszkolu   było jajko niespodzianka? A jak Zosia nudziła się w drodze nad morze – duża paka laysów? A paluszki przed telewizorem? A batonik za zjedzony obiad? A babcia która kojarzy się z pysznym jedzeniem? A każda wycieczka szkolna z happy endem w pewnej znanej sieci i zestawem frytki plus? A pierwsze pytanie po wyjściu z przedszkola? – a co było na obiadek? Zjadłeś/zjadłaś wszystko?

To my dorośli nauczyliśmy  nasze dzieci, że jedzenie może być pocieszeniem, może zabawiać, odwracać uwagę od problemów,że jedzenie uspokaja, łagodzi, odpręża, odstresowuje, daje komfort i poczucie bezpieczeństwa. Nie nauczyliśmy ich pokonywać trudności, mierzyć się z wyzwaniami,  radzić sobie z nudą i przeżywać emocje (nie tylko trudne, bo na radość też najlepszy jest baton) – nasze dzieci zostały wychowane za pomocą przekąsek i dań właściwych. Teraz jako nastolatki  już nie słuchają, nie muszą, same wiedzą co jest najlepsze na chandrę, co do kina, co po trudnej klasówce. Znają to uczucie, kiedy w panice buszują po szafkach,- musi być w tym domu coś słodkiegoNo dobra, jak nie ma nic słodkiego to jem co popadnie.

Zaburzenia odżywiania?

Zaburzenia odżywiania kojarzą nam się z bulimią albo anoreksją, nie widzimy naszego i naszych dzieci codziennego objadania się. Wiele nastolatków żyje w stanie permanentnego przejedzenia. Uczucie głodu nie pojawia się nigdy, bo jest zastąpione przez głód emocji – a ten jest zaspakajany na bieżąco. Jedzą automatycznie w reakcji na smutek, stres, napięcie, nudę. Dorosłym to trochę na rękę, bo dziecko już samowystarczalne, nie trzeba latać z łyżką: – no zjedz za mamusię, wystarczy dać piątaka i problem z głowy. Rzeczywiście z głowy, ale przychodzi taki czas, że trzeba reagować, bo córka izoluje się od otoczenia z powodu otyłości, bo syn trzeci raz złamał nogę – z powodu nadwagi, bo nie chcą chodzić (codzienne wożenie do szkoły autem – nawet jeśli  to kwestia 500 m), nie chcą jeździć rowerem, nie chcą diety…  Albo inaczej głód to stan, w którym nasz organizm domaga się pożywienia dla prawidłowego funkcjonowania i rozwoju. Apetyt to alarm zmysłów, który mózg może oszukać. Odczuwanie apetytu może być nawykiem, a  chęć jedzenia może być wyuczoną reakcją na stres. Kiedy jesteśmy zdenerwowani, zamiast identyfikować to uczucie ze stresem, mylimy je z głodem. I co robimy? Jemy.W ten sam sposób „zajadać” można również lęk.

Co to jest „emocjonale jedzenie?”

Emocjonalne jedzenie to problem większości osób otyłych – dotyczy 60-90% polega na sięganiu do lodówki za każdym razem, kiedy poczujemy się niekomfortowo. Powodów może być wiele: nuda, obniżony nastrój, zmęczenie, doświadczanie bólu, napięcia czy strachu. Im bardziej przykre emocje przeżywamy, tym bardziej jesteśmy głodni. Największą potrzebę jedzenia generuje gniew oraz silny strach.

Kiedy możemy mówić o uzależnieniu od jedzenia:

Tak jak w każdym uzależnieniu – kiedy tracimy kontrolę nad ilością, częstotliwością i rodzajem przyjmowanego jedzenia. Jakie są objawy  uzależnienia od jedzenia:

 poczucie przymusu jedzenia (trudność powstrzymania się od jedzenia produktów wysokokalorycznych),

– upośledzona kontrola nad zachowaniem jedzeniowym (objawia się tym, że trudno nam skończyć posiłek, ustalić ilość spożywanego jedzenia),

– objawy abstynencyjne podczas prób ograniczania jedzenia (lęki, rozdrażnienie, depresja, silny głód, bóle żołądka),

– zwiększanie się tolerancji (większa częstotliwość napadów żarłocznych, większa ilość zjadanego jednorazowo jedzenia),

– koncentracja na czynnościach jedzeniowych kosztem innych działań (gromadzenie zapasów, planowanie posiłków, ciągłe rozmyślanie o jedzeniu)

– kontynuowanie jedzeniowych zachowań mimo szkodliwych następstw (nadmierne jedzenie mimo otyłości, problemów somatycznych oraz psychicznych).

Co robić, kiedy podejrzewamy, że nasze dziecko ma problem?

Problem uzależnienia od jedzenia jest bardzo złożony, każda osoba to inna historia, dlatego nie damy tutaj recepty na jedzenioholizm. Chcemy pokazać, że problem istnieje, że wymaga pomocy specjalisty, że nie wystarczy dziecku powiedzieć – od jutra weź się za siebie. Bardzo wiele zależy od naszej postawy. Tylko wspólnie działając możemy zwyciężyć. Tak samo jak w rodzinie alkoholika – wszyscy rezygnują z alkoholu, tak pomagając dziecku uzależnionemu od jedzenia – pozbywamy się wszystkiego co mu szkodzi i przede wszystkim zmieniamy dietę całej rodzinie. Niech wspólny posiłek będzie naprawdę wspólny (oczami wyobraźni widzę taką sytuację kiedy cała rodzina zasiada do obiadu, wszyscy nakładają jedzenie z półmisków, tu ziemniaczki, tam mięsko, sosik itd.,  wszyscy oprócz Jasia – który ma na talerzu warzywa na parze, bez soli i smętny wzrok, jedz Jasiu, jesteś gruby masz dietę, jak schudniesz – będziesz jadł to co my). Dziecko tylko wtedy nie zje batonika – kiedy go w domu nie znajdzie. Razem z Jasiem uczymy się nowego podejścia do jedzenia i do życia:

– uczymy się przeżywać i nazywać emocje

– uczymy się organizować czas

– uczymy się radzić sobie ze stresem

– zmieniamy nasz stosunek do jedzenia

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Kiedy w grę wchodzi uzależnienie od jedzenia korzystamy z pomocy przede wszystkim terapeuty uzależnień, dietetyk może pomóc w ustaleniu właściwej diety, ale nie pomoże wyjść z uzależnienia.

Jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko je kompulsywnie, nie wiesz co z tym zrobić? Zapraszamy do nas: Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie (Zespół Interwencji Kryzysowej i Wsparcia), ul. Piłsudskiego 65 (budynek Starostwa Powiatowego), pierwsze piętro, pokój 112, tel.:(46) 864 18 63, lub   e-mail: zik.pcpr@powiatsochaczew.pl

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie