Jeśli będzie trzeba, zrobimy tam demonstrację

0
40

58040

Nie można dopuścić, by przy al. 600-lecia, niemal tuż pod oknami mieszkań, w środku osiedla powstała stacja benzynowa. Prace budowalne są prowadzone, przerywane, ekipy ponowie wracają, pod osłoną nocy na plac wwożone są cysterny, kilka dni później zabierane. Działania inwestora od początku budzą, najdelikatniej mówiąc, poważne wątpliwości wielu służb, inspekcji i instytucji.

28 października w ratuszu odbyło się spotkanie poświęcone tej inwestycji. Wzięli w nim udział burmistrz Piotr Osiecki, starosta Jolanta Gonta, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, komendanci policji i straży pożarnej, naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury UM. Burmistrz Piotr Osiecki zapytany po spotkaniu, jakie zapadły decyzje i ustalenia odpowiedział, że w tej chwili nie ma nawet jednego argumentu, który działałby na korzyść inwestora, pozwalał mieć choć cień nadziei, że spółka nie wie co robi.

– Wszystko wskazuje na to, że ktoś buduje stację paliw i ma pełną świadomość, że robi to z naruszeniem długiej listy przepisów. Inwestycja jest niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego, nie ma pozwolenia na budowę. Swoich planów inwestor nie zgłaszał, nie konsultował ani z Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowalnego, ani miejskim wydziałem architektury. Firma weszła, ogrodziła teren i zaczęła prace. W samorządzie pracuję od ponad 20 lat i pierwszy raz spotykam się z sytuacją, że ktoś ignoruje prawo na taką skalę. Trzeba zatrzymać tę budowę wszelkimi sposobami, zatem jeśli będzie trzeba, zrobimy tam demonstrację, zaprosimy ogólnopolskie media – podkreśla burmistrz.

Plan nie dopuszcza uciążliwych usług

Na początku warto wyjaśnić, że inwestycja jest niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego, zatem nawet przy usilnych staraniach właścicieli jako samowola budowlana nigdy nie zostanie zalegalizowana. Na legalizację budowli powstałych z naruszeniem prawa mają szansę tylko te projekty, które są zgodne z planem albo decyzją o warunkach zabudowy, a stacja przy 600-lecia nie spełnia żadnego z tych warunków. Plan zagospodarowania przestrzennego dla trzech działek objętych inwestycją uchwalano w 1999, 2001 i 2002 roku. Co istotne, prace nad planami bacznie obserwowali właściciele gruntu, zatem nie mogą się tłumaczyć, że nie wiedzieli, nie mieli świadomości jakie jest jego przeznaczenie, ustanowione ograniczenia itd. Na części tego terenu można ulokować usługi nieuciążliwe, na drugiej części nieuciążliwe usługi i budownictwo mieszkaniowe. Plan nie dopuszcza uciążliwych usług, a za takie uznaje się stacje paliw.

Pominięty konserwator zabytków

Gdyby inwestor zajrzał do planu zagospodarowania natrafiłby na kolejny wymóg – do każdego wykopu na omawianych działkach musi zajrzeć archeolog wskazany przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, oddział w Płocku. To teren objęty ochroną, być może pod ziemią znajdują się obiekty archeologiczne, stąd konieczność uzyskania decyzji od konserwatora. Płocki oddział urzędu ochrony zabytków nie wydawał żadnej zgody, nikt z jego pracownikami nie konsultował zakresu czy terminu prac.

Nielegalna stacja na kołach

W ostatnim czasie mieszkańcy pobliskich bloków zauważyli, że na ogrodzony teren wjechała mobilna stacja paliw z cysternami na kołach. Miałoby to zwiastować rychłe rozpoczęcie sprzedaży, tymczasem prawo jasno mówi, że z kontenerowej stacji paliw nie można prowadzić detalicznej sprzedaży benzyny. Z tymczasowych, przenośnych stacji może korzystać wojsko, policja, straż, lotniska, porty, kolej, ale nie detaliści. Przepisy te weszły w życie nie wczoraj, ale…9 lat temu.

Nielegalny wjazd

Inwestor przebudował wjazd na posesję, tj. indywidulany do dawnego prywatnego domu przerobił na utwardzony i znacznie szerszy zjazd publiczny. Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich zarządzający al. 600-lecia nie uzgadniał tych prac, nie został o nich poinformowany, a nawet gdyby ktoś wystąpił o zezwolenie, nie otrzymałby zgody. Na wysokości spornej działki aleja 600-lecia przebiega łagodnym łukiem, dlatego muszą być zachowane odpowiednie warunki bezpieczeństwa, dobra widoczność i stąd m.in. linia ciągła zabraniająca kierowcom wyprzedzania innych pojazdów.

Monitorowanie budowy

W sprawdzanie legalności prowadzonych prac zaangażowały się wszystkie miejskie i powiatowe służby. Policja asystowała Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego w czasie kontroli, swoją inspekcję przeprowadziła straż pożarna, sprawę bada prokuratura. Postępowanie prowadzi też policja.

– Jeszcze raz pragnę podziękować wszystkim służbom za wsparcie. Prosiłem już pracowników monitoringu, by kamera przed sklepem Kaufland na bieżąco śledziła to, co dzieje się na działce. O to samo proszę mieszkańców pobliskich bloków, by patrzyli w dzień i po zmroku, czy jakiś ciężki sprzęt tam nie wjeżdża, ktoś nie zabiera się za montaż zbiorników. W ratuszu działa całodobowy telefon interwencyjny, a jego numer to 862-36-82. Wszelkimi sposobami trzeba zablokować tę inwestycję. Chodzeniem po pasach sochaczewianie zmusili GDDKiA do budowy obwodnicy. Jeśli trzeba, skrzykniemy się jeszcze raz i zablokujemy wjazd na teren stacji. Gdy procedury prawne nie skutkują, trzeba skorzystać z innych, sprawdzonych metod nacisku – apeluje burmistrz.  

Stacja powstaje na terenie dzierżawionym od kilku prywatnych właścicieli, którzy są mieszkańcami Sochaczewa. Burmistrz zdecydował, że zaprosi ich do ratusza na rozmowę.

 

Urząd Miasta Sochaczew

 

Od redakcji:

Zupełnie nie rozumiemy o co ta cała zadyma. Jeśli na budowę stacji benzynowej nie zezwalają przepisy, to zbudowanie jej bez stosownych zezwoleń jest samowolą budowlaną i powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wyda nakaz jej rozbiórki. Poza tym żadna ze służb nie wyda zezwoleń na jej użytkowanie. Znane są przypadki stacji benzynowych nie otwieranych (po zakończeniu budowy) przez całe lata. Mimo, że wydawało się, że w dokumentacji wszystko jest w porządku. Jeśli inwestor ryzykuje prywatne pieniądze wiedząc, że może je stracić to jego sprawa.

A może po prostu trzeba zacząć od rozmowy z inwestorem i sprawdzenia posiadanych przez niego zezwoleń?