Jubileusz w trudnych czasach

0
29

MOSiR to miejska jednostka organizacyjna, która w Sochaczewie chyba najbardziej ucierpiała wskutek pandemii. Obowiązujące obostrzenia w znaczący sposób ograniczyły dostęp do oferty ośrodka obchodzącego w tym roku jubileusz 20-lecia istnienia. Z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji – Mieczysławem Głuchowskim rozmawia Maciej Frankowski.

Ośrodek musi utrzymywać obiekty sportowe, jednak ze względu na wprowadzone obostrzenia nie może obsługiwać klientów indywidualnych. Generuje to koszty przy jednoczesnym braku wpływów. Najlepszym przykładem jest pływalnia „Orka”. Jak MOSiR sobie z tym radzi?

Tam, gdzie tylko możemy, staramy się minimalizować wydatki. W ostatnich tygodniach, kiedy nikt nie korzystał z basenu, obniżyliśmy temperaturę powietrza w budynku oraz wody w nieckach do ok. 22 stopni. Dzięki zmniejszeniu zużycia energii elektrycznej i gazu potrzebnego do ogrzewania obiektu, udaje się osiągać znaczące oszczędności. Czas przestoju staramy się wykorzystywać na realizację innych zadań. Część pracowników zatrudnionych na co dzień na pływalni, została przekierowana do bieżących prac przy pozostałych obiektach MOSiR, np. na targowisko miejskie.

Jeśli będzie sygnał, że wolno otwierać baseny, długo potrwa uruchomienie pływalni?

Nie. Gdy tylko ukażą się stosowne przepisy, będziemy na to gotowi – dzisiaj mamy pozwolenie, jutro otwieramy. Już teraz mogę zapewnić, że nie będzie, jak co roku w czerwcu, trzytygodniowego przestoju technologicznego. Przerwa będzie krótsza i potrwa tylko dwa, trzy dni, abyśmy mogli wymienić filtry.

MOSiR wykorzystał czas zamknięcia na remonty i przeglądy techniczne swoich obiektów?

Podobnie jak podczas pierwszego lockdownu wiosną 2020 roku, staraliśmy się we własnym zakresie przeprowadzać wiele drobnych remontów. W przypadku wspomnianej już pływalni: na części mokrej wymieniliśmy kilka metrów kwadratowych najbardziej zniszczonych płytek, a w korytarzu przy szatniach, gdzie zawsze mieliśmy problem z wilgocią, która niszczyła dość szybko farbę pokrywającą tynk, postanowiliśmy położyć tak zwaną boazerię plastikową.  Wymieniliśmy liny oddzielające tory w części sportowej basenu, przy wejściach do saun uzupełniliśmy fugi, a jest to wbrew pozorom bardzo istotne, bo stanowi uszczelnienie dla wody i zwiększa efektywność urządzeń sauny. Zmieniamy też w kasach i innych punktach sprzęt komputerowy, aby usprawnić obsługę klientów. Ponadto w dwóch zarządzanych przez nas halach sportowych trwają generalne prace porządkowe, a dodatkowo przy ul. Kusocińskiego prowadzimy prace związane z naprawą dachu.

Jak to jest z tą dostępnością obiektów? Nie wszyscy mogą z nich korzystać, kto zatem trenuje?

Co najmniej do końca stycznia, zgodnie z rozporządzeniem rady ministrów, obowiązują konkretne wytyczne w tej kwestii. W skrócie mówiąc, z obiektów mogą korzystać osoby uczestniczące we współzawodnictwie sportowym prowadzonym przez odpowiedni polski związek sportowy. Co za tym idzie, zawodnicy z licencjami. 18 stycznia na pływalnię powrócili sochaczewscy WOPR-owcy, którzy zarejestrowali się w ostatnim czasie jako zawodnicy i wyrobili sobie licencje w Polskim Związku Pływackim, dlatego, zgodnie z obowiązującymi przepisami, mogłem udostępnić im pływalnię na treningi.

Ze względu na restrykcje sanitarne nie udało się uruchomić lodowiska.

Wszystkie niezbędne elementy – bandy, agregat, itd – do uruchomienia lodowiska mamy przygotowane i liczę, że może uda się je otworzyć w tym sezonie. Jeśli tylko będzie to możliwe, np. do połowy lutego, udostępnimy ślizgawkę nawet na krótki okres trzech, czterech tygodni. Na uruchomienie lodowiska, zbudowanie tafli lodu, potrzeba nam pięciu dni.

A jak będzie w przypadku parku linowego w Chodakowie w sezonie letnim?

Jesteśmy już po jego pierwszym przeglądzie technicznym, wykonanym po zakończonym ubiegłorocznym sezonie. Nie wykryto żadnych usterek. Park zostanie otwarty na początku maja, o ile będzie to oczywiście możliwe. Obiekt w Chodakowie będzie dostępny przez siedem dni w tygodniu.

Działalność ośrodka w dużej mierze przeniosła się do internetu. Ostatnio zakończyły się organizowane przez MOSiR wirtualne ferie dla dzieci.

Ofertę dla najmłodszych przygotowała kierownik Renata Kubik. Dzieci miały za zadanie przygotowanie prac plastycznych o tematyce sportowej, czy wykonanie zgodnie z harmonogramem różnych form aktywności fizycznej. Wszystko odbywało się w ramach wyzwania „Sochaczewska Karta Sportowca”. W zabawie brały udział dzieci w wieku od 4 do 11 lat. Organizujemy też inne konkursy. Przykładowo, do końca stycznia czekamy na wypełnione karty odpowiedzi w grze terenowej „Poznaj MOSiR”. Jest ona częścią, a właściwie zapowiedzią, obchodów jubileuszu 20-lecia istnienia Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sochaczewie i powstania pływalni „Orka”.

Czy może pan przypomnieć początki MOSiR i zdradzić jakieś szczegóły dotyczące obchodów jubileuszu?

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji istnieje od 1 maja 2001 roku. Miesiąc później, 1 czerwca, miało miejsce otwarcie i oddanie do użytkowania pływalni „Orka”. Było to wtedy wielkie wydarzenie. Basen służy nam do dzisiaj, a wiele osób, z którymi rozmawiam, nie może uwierzyć, że ten obiekt ma już blisko 20 lat. Oczywiście, co prawda skromnie, w reżimie sanitarnym, ale planujemy uroczystości z okazji jubileuszu. O szczegółach poinformuję wkrótce. W najbliższych dniach spotkam się z moimi kierownikami i wymienimy się pomysłami i propozycjami odnośnie programu obchodów. Na pewno przygotujemy jakąś ciekawą, jubileuszową ofertę na Dzień Dziecka. Wykorzystując też swoje możliwości i zaplecze sportowe, w tym jubileuszowym dla nas roku, w jakimś stopniu będziemy chcieli włączyć się w organizację Święta Mieszkańców Miasta – Dni Sochaczewa.  W tej chwili nikt nie wie, czy będzie to możliwe i w jakim zakresie, ale trzeba być gotowym na lekkie poluzowanie obostrzeń pandemicznych.

Pełni pan funkcję dyrektora ośrodka już od blisko 16 lat. Co się zmieniało na przestrzeni tych lat?

Przypomnę, że pierwszym dyrektorem MOSiR był obecny burmistrz Piotr Osiecki. Przejąłem po nim tę funkcję 7 lutego 2005 roku. Co warto podkreślić, w tamtym czasie ośrodek zarządzał tylko trzema obiektami: pływalnią oraz halami przy ul. Kusocińskiego i Chopina. Stadiony były wówczas użytkowane przez kluby MKS Orkan i KS Bzura. W sezonie 2005/2006 po raz pierwszy wypożyczyliśmy sprzęt niezbędny do budowy lodowiska, a trzy lata później zakupiliśmy własną infrastrukturę. Następnie przejęliśmy w zarząd teren ogródka jordanowskiego w al. 600-lecia. MOSiR otworzył także skatepark. Z biegiem lat przybywało administrowanych przez nas obiektów, dlatego bardzo ważną datą był 1 lipca 2011 roku. Wówczas stan naszego posiadania wzrósł praktycznie dwukrotnie. Burmistrz swoim zarządzeniem przekazał nam do administrowania i utrzymania dwa stadiony, integracyjne place zabaw i sportu – w Karwowie i przy ul. Grunwaldzkiej, czy targowisko miejskie.

To prawda, że planuje pan przejście na emeryturę?

Mam już swoje lata. Pracę zawodową rozpocząłem w 1967 roku jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Gawłowie. Nie ukrywam, planuję w tym roku przejść na emeryturę, ale nie chcę jeszcze zdradzać konkretnej daty. Nikt mnie do tego nie zmusza, jest to moja własna decyzja, dlatego nie żyję jeszcze tym tematem. Mam taki charakter, że pracuję do końca, a  zdrowie wciąż pozwala mi być aktywnym zawodowo i uczestniczyć w realizacji różnych przedsięwzięć. Ale czas jest nieubłagany. Niech młodzi przejmują stery. Na pewno będę służył radą i pomocą swojemu następcy, a już na emeryturze zawsze bardzo dobrze będę wspominał ten czas, gdy miałem zaszczyt pełnić funkcję dyrektora sochaczewskiego MOSiR.