Każda kropla na wagę złota

0
41

Po budowie amfiteatru i zakupie trzech autobusów elektrycznych dla ZKM, to będzie trzecia największa tegoroczna inwestycja miasta. W 2020 na „Rozwój systemów gospodarowania wodami opadowymi na terenie miasta Sochaczewa” ratusz planuje wydać prawie 4,7 mln zł. O postępie prac przy tym projekcie z wiceburmistrzem Dariuszem Dobrowolskim odpowiedzialnym za szeroko rozumianą gospodarkę komunalną i inwestycje rozmawia Daniel Wachowski.

– Prawie 5 mln w tym roku, a łącznie aż 14 mln złotych, to wartość planowanych prac. Jaki jest ich postęp?

– Na wstępie warto przypomnieć, że projekt zatrzymania i użycia wód opadowych do naszych potrzeb składa się aż z ośmiu elementów i mamy trzy lata na jego realizację. Dwa pierwsze elementy już za nami, bo w ubiegłym roku powstał wylot wód opadowych i roztopowych do rzeki Utraty trafiających do kanalizacji z ulic Parkowej, Ogrodowej, Topolowej i Grunwaldzkiej. Wykonawca zakończył prace w uzgodnionym terminie czyli w połowie grudnia. W tym samym czasie do ZGK dostarczono wóz do pielęgnacji zieleni. To pojazd Citymaster wart prawie 300 tys. zł. wyposażony w zbiornik na wodę, pistolet natryskowy i listwę do podlewania trawników, który ma wykorzystywać wodę deszczową gromadzoną w zbiornikach retencyjnych powstałych w Chodakowie i przy ulicy Płockiej, podlewać nią np. zieleń w parku w Chodakowie, w parku Chopina przy ulicy Traugutta, zieloną kurtynę na Olimpijskiej, roślinność na placu Kościuszki.

 

– Można do niego dokupić narzędzia np. do zamiatania ulic, koszenia trawników czy przycinania żywopłotów?

– Oczywiście, i jesteśmy teraz na etapie rozmów, który element byłby Zakładowi Gospodarki Komunalnej najbardziej potrzebny. A mówimy o urządzeniach o wartości nawet 50-150 tysięcy, więc decyzja o ewentualnym zakupie musi być dobrze przemyślana.

– Kolejne elementy tego projektu to renowacja i budowa kanalizacji deszczowej oraz zbiornika retencyjnego w Chodakowie.

– Tak, i firma Trakt, która wygrała przetarg na te prace weszła na plac budowy. Jej zadanie to odwodnienie Parkowej, Grunwaldzkiej, Topolowej i Ogrodowej. Istniejąca tam deszczówka wymaga gruntownych napraw, kanały są zarwane, zasypane, podtopione, pozarastane roślinnością. Renowacji poddamy niemal trzydzieści studni i zbudujemy dwanaście nowych wpustów. Naprawa i odbudowa prowadzona będzie na ponad kilometrowym odcinku kanałów. Prócz tego około 300 metrów kanałów budowlańcy naprawią bezwykopowo. Woda z Parkowej, Grunwaldzkiej, Topolowej i Ogrodowej trafi do nowego, żelbetowego zbiornika, który pomieści jej prawie 600 m3. Prace mają wartość 2,46 mln i potrwają do końca września br.

 

– Potem ekipy przejdą na ulicę Płocką i Łowicką?

– To się dopiero okaże, bo na następne etapy ogłaszane będą nowe przetargi. Przed nami jeszcze budowa deszczówki we wspomnianej ulicy Płockiej i Łowickiej, drugiego zbiornika retencyjnego na terenie pobliskiej stacji uzdatniania wody oraz odwodnienie i odtworzenie nawierzchni wybranych ulic na terenie dawnego Chemitexu. Szczególnie ciekawy jest ten ostatni element, czyli renowacja Wiskozowej, Chemicznej i Włókienniczej. W tym rejonie zlecimy ułożenie prawie 1,8 km kanalizacji deszczowej, montaż studni rewizyjnych, rozbiórkę ponad 360 metrów nieużywanej deszczówki i starej sieci wodociągowej. W następnym etapie ulice utwardzone zostaną płytami ażurowymi pozwalającymi wodzie wsiąkać do ziemi. Trzeba jeszcze rozebrać stare chodniki i ułożyć nowe, usunąć zniszczone krawężniki, wyregulować studzienki, rozebrać nieczynny wodociąg, wykonać podbudowę jezdni, ułożyć na niej zbrojone płyty ażurowe pozwalające na ruch samochodów ciężarowych. To najtrudniejszy i najdroższy element całego projektu. Szacujemy, że może kosztować nawet 6 mln zł.

 

– Po co inwestować tyle milionów w obszar Chemitexu?

– Po pierwsze w tym roku działające tam firmy zajmujące się gospodarką odpadami kończą działalność w Chodakowie, a to istotna informacja dla potencjalnych inwestorów. Po drugie to obszar objęty planem rewitalizacji i poważnie myślimy o jego ożywieniu, wprowadzeniu kolejnych firm prowadzących nieuciążliwą dla otoczenia działalność. Ale jak nakłonić kogoś do otwarcia hurtowni czy budowy magazynu, jeśli nie można dojechać do terenów inwestycyjnych? Lata temu samorząd przejął te drogi za długi od syndyka upadającego zakładu. To dziś ulice miejskie i ich stan techniczny ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości dawnego Chemitexu. I po trzecie, chcemy zrobić wszystko, by wykorzystywać darmową wodę. Aspekt ekologiczny jest równie ważny jak gospodarczy, dlatego na projekt o wartości 14 mln zł otrzymaliśmy 9,86 mln dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W 70 procentach deszczówka, drogi i zbiorniki retencyjne wykonamy za pieniądze pochodzące spoza budżetu miasta.

 

Wspomniał Pan, że projekt obejmuje też ulicę Płocką. Co będzie z jej nawierzchnią, gdy w pasie drogowym powstanie już kanalizacja deszczowa?

Złożymy wniosek o dotację z Funduszu Dróg Samorządowych. Szacujemy, że za 4-5 mln zł uda się wymienić nawierzchnię ulicy na odcinku od skrzyżowania z Gawłowską do Chełmońskiego, ułożyć ścieżkę rowerową i obustronny chodnik.