Ledwo otwarte, a już niszczone

0
75

Dopiero co ukończone bulwary nad Bzurą padają ofiarą wandali. Demolowane są kosze, oświetlenie i siedziska. Teren jest notorycznie zaśmiecany. Powtarzają one los ruin zamku, stając się kolejnym „ulubionym” miejscem, w którym niektórzy dają upust swoim niszczycielskim zapędom.

Naczelnik Wydziału Inwestycji i Modernizacji UM Urszula Cielniak w rozmowie z nami zaznacza, że wandale stanowią zaledwie ułamek odwiedzających nadrzeczne tereny.

Sądzę że ogromna większość spacerujących bulwarami zachowuje się poprawnie. Odsetek tych, którzy wyrządzają szkody jest naprawdę niewielki. Jest to jednak grupa na tyle skuteczna, że następstwa ich działań dotkliwie odczuliśmy w ostatnim okresie – powiedziała nam naczelnik Cielniak.

Pracownicy ratusza pilotujący inwestycje na terenie miasta nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Liczyli, że wraz z poprawą estetyki, sochaczewianie docenią otaczającą ich przestrzeń i wykażą się większą dbałością o nowe tereny. Tymczasem odpowiedzialne za utrzymanie porządku służby nie nadążają ze sprzątaniem szklanych i plastikowych butelek, puszek, opakowań po jedzeniu, jednorazowych kubków i innych nieczystości. Nawet ci, którzy nie urządzają spotkań towarzyskich na bulwarach, potrafią przyczynić się do niszczenia małej architektury. Przykładem może być tu notoryczne przejeżdżanie rowerami i na rolkach po siedzisku z corianu. Choć jest ono już po pierwszych naprawach, pojawiły się kolejne pęknięcia.

Dodatkowo złodzieje skradli lampki oświetlające pomnik stojący przy brzegu Bzury.

Zostały one skradzione po kilkunastu dniach od zamontowania. Zniszczono też np. kosze na śmieci. Na bulwarach często zobaczyć można potłuczone butelki. Stwarza to niebezpieczeństwo dla spacerujących tam osób, tym bardziej, że odłamki mieszają się z piaskiem i żwirem co znacząco utrudnia ich usuwanie – tłumaczy Urszula Cielniak.

Podobne zachowania obserwowane są na wzgórzu zamkowym, gdzie wandale również upodobali sobie m. in. niszczenie oświetlenia. Jak usłyszeliśmy, dzieje się to tak często, że trudno jest nadążyć z wymianą. Pojawił się pomysł, by zrezygnować z niskich halogenów i zamontować lampy na wysokich stojakach. Spowoduje to jednak z pewnością, że ucierpi na tym estetyka obiektu. Naganny jest również fakt, że opiekunowie nie reagują na zachowania dzieci. W niektórych przypadkach wręcz zachęcają do wspinania się na mury. Z kolei niektórzy traktują poziome murki jako tor przeszkód do jazdy rowerem. Koszty naprawy murów, a w szczególności oświetlenia tarasu widokowego i oświetlenia ścieżek spacerowych to kwoty liczone w tysiącach złotych. Z kolei na terenach nad Utratą w Chodakowie również powyrywano kosze, podeptano stoły, a na dachy wiat wrzucano śmieci.

Pojawia się więc pytanie, czy podobnym zajściom nie mogłyby zapobiec częstsze patrole policji w tym rejonie, a także zamontowanie na bulwarach kamer monitoringu? Z pewnością stanowiłoby to pewne wsparcie. Nie należy jednak traktować takich rozwiązań jako panaceum.

Na zamku mamy już monitoring. Oczywiście odpowiedzialne za jego obsługę osoby na bieżąco informują o negatywnych zajściach odpowiednie służby. Fakty są jednak takie, że zanim policja zjawi się na miejscu, najczęściej wandale zdołają już uciec. Udaje się ich czasem zidentyfikować dzięki nagraniom, ale nie jest to regułą – mówi Urszula Cielniak. – Również jeżeli chodzi o patrole policji, to nie załatwią one wszystkiego. Policjanci muszą reagować na wiele różnorodnych zgłoszeń. Nie ma możliwości, by patrol miał za zadanie pilnowanie porządku jedynie na bulwarach.

Funkcjonariuszy w rejonie deptaków pojawić ma się docelowo więcej. Kluczowe jednak jest to, byśmy sami reagowali. Nie możemy być obojętni, gdy dochodzi do dewastacji. Dlatego też apelujemy – pozwólmy sobie nacieszyć się zmieniającym się obliczem miasta i nie bądźmy obojętni na przypadki niszczenia mienia.

Agnieszka Poryszewska

.