Nowy most. Dlaczego wariant czwarty?

0
176

Dla samorządu powiatowego to będzie najważniejsza inwestycja obecnej kadencji, nie tylko ze względu na skalę, koszty, ale przede wszystkim poprawę komunikacji w mieście i poza nim. Nowy most ma zapewnić lepszy dojazd do gmin Iłów, Młodzieszyn, ale też hektarów terenu przeznaczanych pod zabudowę jednorodzinną w gminie Sochaczew.

Wstępną koncepcję lokalizacji nowej przeprawy poznaliśmy zorganizowanym w styczniu na wspólnym spotkaniu trzech rad – powiatu, miasta i gminy Sochaczew. Architekci z firmy Promost Consulting przedstawili analizę pięciu lokalizacji mostu, ich plusy i minusy oraz wstępne koszty każdego z wariantów.

Jak już pisaliśmy, najwyżej ocenili wariant IV. Jednak zanim wydali rekomendację, porównali go z pozostałymi lokalizacjami sprawdzając m.in. koszt inwestycji obejmujący roboty budowlane, pozyskanie terenu i odszkodowania oraz stopień technicznego skomplikowania inwestycji poza samym mostem. Uznali go na ograniczony, bo w wariancie IV nie dochodzi do kolizji np. z torami kolejowymi czy siecią wysokiego napięcia.

 

Droższy, ale efektywny i efektowny

Jako duży ocenili stopień technicznego skomplikowania samego obiektu, ale jednocześnie wybrana lokalizacja najwyższą notę otrzymała za efektywność komunikacyjną. Jak czytamy w materiałach Promostu, wariant IV bardzo dobrze wpisuje się w istniejący układ komunikacyjny prawobrzeżnej części miasta. Jego zaletą jest też niska konfliktowość społeczna, czyli stopień oddziaływania inwestycji na istniejącą zabudowę, bo nie generuje wyburzeń, podczas gdy w jednym z analizowanych wariantów, najbliżej kładki dla pieszych, kolizja dotyczyłaby aż sześciu domów i dwóch budynków gospodarczych.

Sprawdzono skalę oddziaływania inwestycji na środowisko i określona ją jako ograniczoną. Wysoko oceniono estetykę proponowanej przeprawy. Jak zaznaczyli eksperci Promostu brak stałych podpór spowoduje, że most będzie się efektownie prezentował, zostanie wpasowany w krajobraz m.in. dlatego, że ograniczona zostanie wysokość nasypów na dojazdach, podczas gdy w innych wariantach wskazywano na konieczność użycia murów oporowych.

Wstępnie obliczono, że koszt budowy dróg dojazdowych do przeprawy w wariancie IV to 12 mln netto, a samego mostu 16,5 mln zł netto.

 

Minimalne koszty społeczne

Cieszę się, że przy wyborze optymalnego wariantu nie brano pod uwagę jedynie kosztów, bo od początku mówiliśmy, że najważniejsze będą  dwa czynniki – minimalne skutki społeczne oraz funkcjonalność przeprawy. Most musi likwidować korki, a nie je generować, zatem powinien stanąć w takim miejscu, by dojazd do niego był szybki i wygodny, a wariant IV to zakłada – podkreśla burmistrz Piotr Osiecki.

W tym wariancie wielu kierowców jadących z Warszawy, chcących dostać się do Karwowa, Altanki czy Gawłowa zamiast do centrum miasta skieruje się w bok, na nową przeprawę.

Ostatni, trzeci etap remontu ulicy Trojanowskiej, sięgający aż do granic miasta, powiat przeprowadzi z naszym udziałem jeszcze w tym roku – przypomina burmistrz.

By ominąć miasto i główny most wystarczy wówczas skręcić w Kożuszkach w prawo, wjechać na Trojanowską, dotrzeć nią do projektowanego ronda, a stąd już na nowy most.

 

Nie dla Toruńskiej

Warto też wspomnieć o wariancie I, czyli moście w śladzie dawnego, drewnianego mostu. Co jakiś czas w mediach społecznościowych odżywa dyskusja, że to najlepsze rozwiązanie. A jaka jest prawda? Miasto już wcześniej zlecało wstępne badania tej lokalizacji i wynikało z nich, że skierowanie w to miejsce dodatkowego ruchu wygeneruje jeszcze większe problemy komunikacyjne. Ulica Toruńska jest wąska, zatem do budowy wjazdów i zjazdów konieczne byłyby wyburzenia kamienic (czy dałby na to zgodę konserwator zabytków?). Podkreślano, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej na pewno nie zgodzi się na dwa mosty w tak niewielkiej odległości, do tego trzeba by zbudować wysokie nasypy,  aby odległość od lustra wody na starym i projektowanym moście była zbliżona. Negatywnie o pomyśle wypowiadali się też strażacy podkreślający, że przed komendą, skąd wozy ruszają na akcje w całym powiecie, ruch należy minimalizować a nie go zwiększać.

Przed projektantami jeszcze dużo pracy, bo tak duża inwestycja wymaga m.in. uzyskania szczegółowych uzgodnień z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej, wykupów gruntów, ustalenia prawa do nich, wykonania badań gruntu, oceny geologicznej, raportu środowiskowego, planu organizacji ruchu itd. A tylko na decyzję środowiskową powiat może czekać nawet kilkanaście miesięcy.