O związkach Chopina z naszym miastem

0
17

W tym roku obchodzimy 190 rocznicę koncertu, jaki Fryderyk Chopin dał w Sochaczewie, w miejscu stacjonowania wojsk generała Szembeka. Z tej okazji na rynku wydawniczym ukaże się album „Sochaczewska Ojczyzna Chopina” opracowany przez pracownika Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, Radosława Jarosińskiego. Dowiemy się z niego, jakie są związki kompozytora z naszym miastem, natrafimy także na wiele ciekawostek oraz opowieści o sławnych muzykach odwiedzających nasze miasto w okresie przedwojennym, niezwykłych losach serca Chopina, czy maski pośmiertnej nabytej przez Kazimierza Hugo-Badera.

Jak mówi Radosław Jarosiński, doskonałą bazą do opracowania publikacji był ogrom materiałów, które w naszym muzeum pozostawił Kazimierz Hugo-Bader, człowiek dzięki któremu oficyna w Żelazowej Woli istnieje dziś w znanej na całym świecie formie.

Za wygląd parku odpowiadał Franciszek Krzywda-Polkowski, ale inicjatywa odrestaurowania oficyny i odpowiedniego upamiętnienia miejsca urodzenia wielkiego kompozytora wyszła od Kazimierza Hugo-Badera – przypomina autor.

Pojawia się pytanie, czy album poświęcony Chopinowi, postaci tak znanej i zbadanej przez historyków, może wnieść coś nowego do poświęconej mu bibliografii? Autor przyznaje, że tak, a wszystko zależy od podejścia do omawianego tematu. Celem pierwszych rozdziałów albumu jest wyeksponowanie związków Chopina z Sochaczewem i historii nie jednego, ale najprawdopodobniej dwóch koncertów, jakie dał w naszym mieście (Chopin w liście do Tytusa Woyciechowskiego pisze, że był w obozie Szembeka po raz wtóry, a autor noty biograficznej generała w Polskim Słowniku Biograficznym, Michał Baczkowski, pisze o dwóch koncertach).

Koncerty to jedno, ale trzeba też pamiętać o ewentualnych przejazdach Chopina przez Sochaczew gdy np. jechał do Sannik Z zachowanych źródeł wynika, że Fryderyk faktycznie bywał w naszym mieście i mógł nawet dość dobrze je znać – mówi R. Jarosiński.

Z albumu dużo dowiemy się o historii samego folwarku w Żelazowej Woli, w tym np. o wizycie Milija Bałakiriewa, rosyjskiego kompozytora, który odwiedził miejsce urodzenia Fryderyka Chopina i jako pierwszy zwrócił uwagę na ówczesny wygląd tego obiektu.

Trzeba pamiętać, że majątek podupadał już kiedy był własnością Skarbków. Po tym, jak Skarbkowie go sprzedali, coraz bardziej zatracał cechy siedziby ziemiańskiej. Od końca XIX w., gdy majątek znajdował się w posiadaniu rodziny Pawłowskich, niestety dom urodzenia Chopina miał już typowo gospodarcze zastosowanie. Nasilała się degradacja budynku, zwłaszcza, że na obiekt wpływ miały różne zawieruchy dziejowe, jak I wojna światowa. Po wojnie majątek rozparcelowano i trafił w ręce Rocha Szymaniaka, ostatniego prywatnego właściciela tych terenów – przypomina Radosław Jarosiński.

Niemal całkowicie nieznanym fragmentem historii jest udział mieszkańców Sochaczewa w dziele odbudowy domu urodzenia Fryderyka Chopina. Ta część albumu powstała w oparciu o źródła archiwalne, dotychczas nigdzie nie publikowane, znajdujące się w zbiorach Kazimierza Hugo-Badera (przekazanych naszemu muzeum), prezesa Komitetu Przyjaciół Domu Chopina, a następnie Komitetu Budowy Domu Chopina.

Jak na owe czasy i niezwykle trudną sytuację, kiedy Sochaczew w wielkim stopniu był zniszczony, ten ogromny wysiłek i starania mieszkańców o odbudowanie obiektu wydają się wręcz abstrakcyjne – relacjonuje R. Jarosiński. – Trudno uwierzyć, że udało się wówczas, najpierw doprowadzić do wykupienia ziemi, której właściciel wcale nie chciał się pozbywać. Udało się też zorganizować fachowe badania, sporządzić kosztorysy i projekty przebudowy oficyny, by znów przypominała ziemiańską rezydencję wiejską. Wszystkie te działania muszą budzić podziw i szacunek. Są to dzieje bardzo ciekawe, obfitujące wręcz w wydarzenia sensacyjne. To było ogromne szczęście, że w tych wszystkich pożarach i nieszczęściach, które spadały na folwark, przetrwała akurat ta jedna oficyna w której, jak udało się potwierdzić historykom, urodził się Fryderyk Chopin.

Kazimierz Hugo-Bader zasłynął również jako organizator licznych imprez chopinowskich. Ten temat nie był wcześniej szerzej poruszany w żadnej z publikacji. Hugo-Baderowi udawało się zapraszać na koncerty nie tylko sławy krajowe, ale też międzynarodowe. W 1937 roku na III edycję Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie przyjechała gwiazda – Japonka Chieko Hara.

Z osobą pianistki wiąże się ciekawa anegdota – mówi Radosław Jarosiński. – To jej występ sprawił, że stałym elementem Międzynarodowych Konkursów Chopinowskich w Warszawie jest nagroda publiczności. Jury nie przyznało jej żadnych nagród za występ i wywołało to wzburzenie wśród słuchaczy. Z relacji wynika, że organizatorzy obawiali się, że rozwścieczona widownia zdemoluje gmach w którym odbywał się konkurs. Ustanowienie nagrody publiczności było sposobem na rozładowanie napięcia.

Przedostatni rozdział albumu to rewizja, w oparciu o nowe źródła, dziejów serca Fryderyka Chopina, począwszy od śmierci kompozytora, do ponownego obsadzenia serca w filarze kościoła św. Krzyża w Warszawie – z istotnym epizodem uroczystości jego przekazania przez hierarchów kościelnych, narodowi.

Z tej okazji zorganizowano uroczyste obchody z udziałem Bolesława Bieruta, starosty sochaczewskiego, a także biskupów – mówi R. Jarosiński. – Udało się pozyskać unikatowe zdjęcia, które ilustrują te wydarzenia. Przekazała je Maria Jabłońska z domu Gierałt. Robił je osobiście jej ojciec, Mieczysław Gierałt. To świetna okazja, by te unikatowe fotografie zaprezentować. To dla mnie powód do dumy, że tak cenne materiały, zarówno muzealne, jak i znajdujące się w rękach prywatnych, ujrzą światło dzienne. Tu szczególne podziękowania należą się lokalnemu kolekcjonerowi Stanisławowi Duńskiemu i Annie Wróblewskiej, byłej dyrektor Szkoły Muzycznej w Sochaczewie, która udostępniła zbiory z kolekcji swego dziadka Piotra Gniado. Nie można też zapominać o udziale sochaczewskiego ratusza w dostarczeniu materiałów do publikacji, dotyczących zwłaszcza współczesnych inicjatyw upamiętniających wielkiego kompozytora. Dużą pomoc w wydaniu albumu okazał Wydział Kultury, Turystyki i Promocji Miasta z naczelnik Joanną Niewiadomską-Kocik na czele.

W albumie nie zabraknie również historycznych wątków, niemal sensacyjnych.

Poświęciłem sporo miejsca tematowi maski pośmiertnej Fryderyka Chopina – mówi autor. – Nie wiadomo co się z nią stało. Są bardzo rozbieżne informacje na temat jej losów. Na przykład Krystyna Krzyżak, córka Kazimierza Hugo-Badera twierdzi, że podczas okupacji maska została ukryta przez jej rodzinę. Według innych źródeł została uszkodzona przez wandala podczas ekspozycji w Żelazowej Woli. Była pierwszym eksponatem wystawionym w planowanym w dworku muzeum.

Autor jest też szczególnie zadowolony, że w publikacji udało się odtworzyć drogę jaką zmierzał Komitet Odbudowy Domu Chopina do pierwszych inicjatyw, aż do zwieńczenia starań.

Kiedy będzie można kupić to ciekawe wydawnictwo? Album ukaże się jeszcze w tym roku.

Sebastian Stępień

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*