Osiem wyroków skazujących w aferze DPS

0
121

Po ponad pięciu latach od głośnych wydarzeń w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, zapadły kolejne wyroki skazujące w sprawie, której wyjaśnieniem zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Płocku.

Przypomnijmy – 21 stycznia 2014 r. opinią publiczną w Sochaczewie i w całym kraju wstrząsnęły wydarzenia w DPS w Młodzieszynie. Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej w Radomiu wraz z policjantami z naszego miasta dokonali zatrzymania pięciu osób – pracowników Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. W kolejnych dniach jedną z tych osób zwolniono, zatrzymano natomiast dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Barbarę B., a na jaw zaczęły wychodzić bulwersujące ustalenia prokuratury w tej sprawie. W toku policyjnych działań przeszukano pomieszczenia biurowe, zabezpieczając dokumentację, a także mieszkania zatrzymanych osób, gdzie znaleziono odzież i żywność pochodzące z  przestępstwa.

Wszyscy przyznali się do winy

We wtorek 14 maja w Sądzie Okręgowym w Płocku doszło do skazania kolejnych ośmiu osób zamieszanych w aferę DPS. Dorotę W., która zgodnie z treścią wyroku w porozumieniu z byłą dyrektor DPS Justyną N., fałszowała dokumenty, by wyłudzić prawie 36 tys. zł ze środków unijnych, sąd ukarał grzywną w wysokości 20 tys. zł. Elżbietę L., która według sentencji wyroku, w porozumieniu z byłą dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Barbarą B. fałszowała dokumenty dotyczące zwrotów kosztów podróży, czym doprowadziła do wyłudzenia przeszło trzech tysięcy złotych z środków publicznych, sąd ukarał grzywną w wysokości tysiąca zł. Zobowiązał również skazaną do częściowego naprawienia szkody, przez wpłacenie prawie 1.600 zł na konto PCPR. Jarosław S., który, jak słyszymy w wyroku sądu, działając w porozumieniu z Justyną N. podrabiał dokumenty, czym doprowadził do wyprowadzenia z środków publicznych 2.000 zł, sąd skazał na grzywnę w wysokości 3.000 zł i zobowiązał do oddania 1.000 zł tytułem częściowego naprawienia szkody. Z kolei Iwona M. za to, że w porozumieniu z innymi osobami, w tym byłą dyrektor DPS, podrabiała umowy o pracę i o dzieło, przez co doprowadziła do wyprowadzenia z zarządzanych przez placówkę publicznych pieniędzy w kwocie przeszło 32 tys. zł, sąd skazał na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok, zapłacenie grzywny w wysokości 2.500 zł, a także naprawienie szkody poprzez zwrócenie DPSowi ponad 8.000 zł. Adam M. za działanie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, w tym z Justyną N. i podrabianie dokumentów, przez co doprowadził do wyprowadzenia z DPS ponad 15.000 zł, został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok i 3.000 zł grzywny. Adam M. musi także zwrócić do kasy DPS prawie 4.000 zł. Barbarę M. za to, że wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, w tym z Iwoną M., Adamem M., Dariuszem K., Justyną N. i Elżbietą G., wielokrotnie podrobiła dokumenty dotyczące rzekomo zawartych umów, czym doprowadziła do wyprowadzenia z powiatu sochaczewskiego oraz DPS środków publicznych w łącznej wysokości prawie 130 tys. zł, sąd ukarał rokiem pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i 20 tysiącami zł grzywny. Barbara M. musi też wypłacić ponad 30 tys. zł Domowi Pomocy Społecznej w Młodzieszynie oraz prawie tysiąc zł Starostwu Powiatowemu w Sochaczewie. Z kolei Dariusz K., za działanie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, w tym z byłą dyrektor DPS, czym doprowadził do wyprowadzenia środków publicznych w wysokości prawie trzech i pół tysiąca zł, został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok, grzywnę w wysokości 1000 zł oraz został zobowiązany do częściowego naprawienia szkody przez zwrócenie do DPS 300 zł. Teresa S. za to, że, jak usłyszeliśmy w sentencji wyroku, jako szefowa kuchni w DPS wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami w tym Justyną N. wielokrotnie podrabiała dokumenty dotyczące przychodów na potrzeby DPS, czym doprowadziła do wyprowadzenia ze środków publicznych blisko 170 tys. zł sąd skazał na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę w wysokości pięciu tysięcy zł, a także zobowiązał skazaną do częściowego naprawienia szkody poprzez wpłacenie do DPS 12.000 zł. Jeśli żadna ze stron postępowania nie będzie wszczynała procedury apelacyjnej, wyroki te uprawomocnią się w środę 22 maja.

Skruszeni zostali łagodniej potraktowani

Orzekający w tej sprawie sędzia Dariusz Wysocki podkreślił, że wyrok jest wynikiem przede wszystkim porozumienia procesowego. Wszystkie osoby, które 14 kwietnia usłyszały wyroki w sprawie DPS, wcześniej przyznały się do winy i same poddały się karze, która z uwagi na ich postawę została złagodzona. W tej sytuacji, pokrzywdzone instytucje, DPS, PCPR czy starostwo powiatowe, nie mogły liczyć na pełne zadośćuczynienie finansowe. Na osądzenie czeka jeszcze dziewięć osób zamieszanych w tę głośną sprawę.Sąd podkreślił, że mamy do czynienia z przestępstwami popełnianymi z wykorzystaniem instytucji, których celem funkcjonowania jest zaspokajanie potrzeb obywateli wymagających szczególnej opieki.- Żerowanie na takich instytucjach jest zachowaniem moralnie odrażającym – powiedział sędzia Wysocki. Zaznaczył jednak, że wyroki w tej sprawie muszą zapadać z zachowaniem odpowiedniej proporcji do przestępstw cięższych.

To nie pierwsze wyroki skazujące

Przypomnijmy, że w 2018 roku płocka prokuratura zdecydowała się na wyłączenie ze sprawy DPS wątku związanego z nieprawidłowościami przy wypłacaniu premii i nagród. Oddzielnym aktem w stan oskarżenia postawione zostały wtedy była dyrektor DPS w Młodzieszynie Justyna N., była główna księgowa tej placówki Elżbieta G. oraz była kasjerka Barbara P. Już na pierwszej rozprawie oskarżone przyznały się do winy i przeprosiły pokrzywdzone osoby. Z uwagi na taką postawę sąd zdecydował się wymierzyć im złagodzone kary. Wszystkie skazane usłyszały wyrok jednego roku bezwzględnego pozbawienia wolności, 3.000 zł grzywny oraz zostały zobowiązane do solidarnego naprawienia szkody w kwocie blisko 300.000 zł. Kobietom zasądzono także pięcioletni zakaz świadczenia pracy na rzecz instytucji pomocy społecznej. Teraz czeka je kolejny proces, podczas którego zasiądą na ławie oskarżonych wraz z sześcioma innymi osobami. Sąd nie wyznaczył jeszcze jego terminu.

Sebastian Stępień