Osiemdziesiątka w Berlinie

W ciągu jednego dnia obejrzeli najważniejsze punkty Berlina – wymagało to niesamowitej dyscypliny zarówno od organizatora jak również od uczestników wycieczki, czyli uczniów Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego w Sochaczewie. Wyjazd o piątej powrót też około piątej, tyle, że dnia następnego. Niektórzy ten dzień rozpoczęli nawet o 2 00 w nocy, a byli też tacy, którzy przed podróżą nie kładli się spać, ponieważ się nie opłacało.

Trasę do Berlina pokonali zgodnie z planem bez zdarzeń szczególnych. Już w stolicy naszych zachodnich sąsiadów obejrzeli najważniejsze zabytki stolicy Niemiec. Była więc Brama Brandenburska, przy której zawsze jest tłoczno, ponieważ jeżeli jesteś w Berlinie nie możesz nie być w tym miejscu, jeśli je ominiesz to tak jakbyś w ogóle nie widział tego miasta. Tu oczywiście musiało być zbiorowe foto. Brama Brandenburska – tu fotografują się wszyscy. Po jej przekroczeniu można podziwiać ogromy plac i fotografować się na tle łuku triumfalnego.

Budynek Reichstagu uczniowie Osiemdziesiątki obejrzeli tylko z zewnątrz, to w końcu była wycieczka jednodniowa, żeby wejść do środka trzeba wcześniej umówić spotkanie i zarezerwować sobie sporo czasu. W sąsiedztwie Reichstagu znajduje się siedziba kanclerz Niemiec Angeli Merkel – na dachu budynku może lądować helikopter – tego dnia akurat nie lądował. Taki pech.

Na Aleksanderplatz trzeba podnieść wysoko głowę, by podziwiać wieżę telewizyjną ze słynną restauracją widokową – dzień był pochmurny, deszczowy, więc wieża niestety nie błyszczała w słońcu. Potsdamer Platz to również obowiązkowy punkt programu. Przejechaliśmy cały Berlin poczynając od wschodniego, obejrzeliśmy resztki muru Berlińskiego, podziwialiśmy słynne graffiti na murze – w tym słynny pocałunek Breżniewa i Honeckera.

Berlin to miasto targów, na finał były Weinachtsmarkts, trzeba na tam się wybrać, by skosztować niemieckich świątecznych przysmaków. Wieczór, błyszczące girlandy feeria świateł, czyli klimat świąteczny. Słynne wursty, grzane wino i stragany z ozdobami świątecznymi. Wiem, w Polsce też można skosztować niemieckich kiełbasek, ale podobno te oryginalne są nie do podrobienia. Poza tym inaczej smakują na niemieckim targu.

54 osoby – tylu uczniów wybrało się do Berlina – wróciły cale i zdrowe. Magda Andrzejewska, która wyjazd zorganizowała może przyjmować już gratulacje, organizacja na medal.  Oczywiście, jak to w podróży bywa, nie obyło się i bez drobnej wpadki kierowcy, który nie skręcił w odpowiednim momencie w odpowiednią drogę i niechcący wydłużył grupie czas jazdy, ale takie ryzyko zawsze wpisane jest w tego rodzaju przedsięwzięcia. Dla wielu uczniów była to pierwsza wizyta w Berlinie, miasto zrobiło na nich wrażenie i pewnie jeszcze tam wrócą.

gbg