Podziemny Sochaczew

0
160

O kondycji miasta, o tym, co oferuje swoim mieszkańcom i jak wpisuje się w XXI wiek, nie świadczy tylko to, co widać gołym okiem. Asfalt w ulicach, chodniki, gdzie trzeba, kultura dla ducha to nie wszystko. Wiele mówi również to, czego nie widzimy, co skrywa ziemia. To taki podziemny świat, o którym ze Stanisławem Grażką, prezesem sochaczewskich wodociągów rozmawiała Monika Gadzińska.

 

Podziemne życie miasta – brzmi intrygująco…

– A tak naprawdę jest to wyjątkowo przyziemne, a raczej dosłownie podziemne. Kilometry rur i innych urządzeń ciągną się pod Sochaczewem.

Dodajmy, że nie mają nic wspólnego z tajnymi przejściami, ani skarbami.

– No nie powiedziałbym. Czy skarbem nie jest wodociąg lub nawet kanalizacja?

Rzeczywiście, woda to skarb, chociażby akwedukty starożytne, dające życie społeczeństwu. A tego życiodajnego płynu w wielu miejscach brakuje. Ale kanalizacja? Przecież to same brudy i smrody.

– Tak? A lepiej, jak te brudy są wszędzie obecne? Dzięki systemowi kanalizacji sanitarnej płyną tak, jak powinny i trafiają tam, gdzie powinny. Ale rzeczywiście te brudy i smrody są tak łatwo akceptowalne przez część społeczeństwa i stąd brak niektórych podłączeń do kanalizacji sanitarnej.

A bez systemu ścieki też się gdzieś muszą podziać. To gdzie tu zalety zbiorczego systemu. Zawsze sobie ludzie jakoś radzili.

– Radzili, pewnie że tak. Ale co z tego wynikało? Smród przy każdym opróżnianiu szamba, albo i nie tylko. Mało to ludzi skarży się, że „sąsiad spuszcza szambo i nie da się wyjść na dwór, bo tak śmierdzi”? Jest też sprawą oczywistą, że bez kanalizacji zatruwamy środowisko, a więc i siebie, ponieważ jesteśmy jednym z jego elementów.

To chyba w Sochaczewie już niemożliwe, bo przecież takie inwestycje były prowadzone, tyle kilometrów rur zakopano pod ziemią.

– W ciągu ostatnich kilku lat podziemny Sochaczew wzbogacił się o ponad 115 km rur kanalizacyjnych. Do tego jeszcze inne urządzenia – przepompownie, tłocznie i nowe urządzenia technologiczne dla oczyszczalni.

A jeszcze tak niedawno kanalizacja Sochaczewa była w powijakach. W 2007 roku było jej zaledwie 43,3 km.

– To się rzeczywiście zmieniło diametralnie z chwilą pozyskania środków unijnych w roku …. Miasto Sochaczew i spółka wodociągowa mogły zapewnić profesjonalny dostęp do zdrowej, bieżącej wody jeszcze większej liczbie mieszkańców. I jeszcze większej dać możliwość bezpiecznego, zgodnego z prawem odprowadzania nieczystości bytowych.

Długo trwały prace ziemne i inne im towarzyszące, by w całym niemal Sochaczewie zapanowały warunki godne XXI wieku?

– Łatwo nie było, a trwało też dość długo. Chociaż fachowcy mówią, że stanęliśmy na wysokości zadania i w relatywnie krótkim czasie dużo osiągnęliśmy. Prace prowadzone były etapami, w miarę napływania środków zewnętrznych.

To może po kolei. Przypomnijmy co się działo…

– Powiem może najpierw, że samorządy nie lubią tego typu inwestycji, bo ich efekt finalny w większości skrywa ziemia.

Najpierw bałagan, a potem praktycznie nie widać efektu wcześniejszych prac.

– W rezultacie jednak mamy wiele korzyści, uporządkowany system kanalizacji, zmodernizowany wodociąg, nowych klientów zakładu. Przede wszystkim jednak dostosowaliśmy się do wymogów Unii Europejskiej.

Wróćmy do kolejnych etapów prac…

– Projekty pod głównym hasłem „Poprawa gospodarki wodno-ściekowej miasta Sochaczew” rzeczywiście podzielona była na kilka etapów zależnych od pozyskiwanych środków zewnętrznych. Najpierw był etap I, w którym zwiększono długość sieci kanalizacji sanitarnej o ponad 90 km sieci oraz modernizacja dotychczas istniejącej o prawie 3,5 km. Wybudowano wtedy 37 pompowni oraz 7 tłoczni.

Ale dochodzą jeszcze poważne prace przy modernizacji Miejskiej Oczyszczalni Ścieków.

– Tym samym Miejska Oczyszczalnia Ścieków spełnia zapisy prawa wspólnotowego i jest jedynym takim miejscem w Sochaczewie, które przyjmuje nieczystości z całego miasta, gdzie jest już kanalizacja zbiorcza. Jest też przygotowana na odbiór dowożonych ścieków.

Czyli nie ma takiej konieczności, żeby ścieki trafiały gdzie popadnie, zanieczyszczając przy tym środowisko?

– Oczywiście, że nie. Przecież niemal każdy mieszkaniec Sochaczewa jest już podłączony do miejskiej sieci kanalizacji lub w każdej chwili może się do niej podłączyć. Ba, wręcz powinien to uczynić.

Po wspomnianym wcześniej projekcie były przecież kolejne jego etapy. 

– Skanalizowaliśmy chociażby osiedle kolejowe, ulicę Żyrardowską, Staszica, Brzechwy, ostatnio, Załamaną i ks. Janusza, Kraszewskiego i wiele innych. Cały czas czekamy na kolejnych mieszkańców dołączających się do miejskiej kanalizacji. Nie wymieniam tu więcej konkretnych rejonów miasta, bo wszyscy są na bieżąco informowani o możliwości, a raczej konieczności podłączenia do sanitarki.

A jak tak już wszyscy w całym Sochaczewie będą podłączeni do wody i systemu kanalizacyjnego, to co będzie robił ZWiK?

– Życzyłbym sobie takiego stanu, by Spółka zajmowała się li tylko eksploatacją sieci i urządzeń wodno-kanalizacyjnych. Tu bowiem potrzebny jest ciągły dozór i czuwanie okrągłą dobę nad gotowością do pracy wszystkich urządzeń. Taka jest po prostu nasza misja.