Pracownicy Załuskowa znowu się skarżą

0
53

41954

Wraca sprawa Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego „Dom na Szlaku” w Załuskowie. Do władz powiatu wpłynęło kolejne pismo od pracowników placówki, w którym skarżą się oni na nieprawidłowości w zarządzaniu ośrodkiem. Tematem zajęła się także Państwowa Inspekcja Pracy.

Sprawę przedstawił podczas ostatniej sesji przewodniczący komisji oświaty w Radzie Powiatu Tadeusz Głuchowski. Jak powiedział, pod pismem, które trafiło do jego rąk, podpisało się 14 pracowników MOW w Załuskowie. Ich nazwiska poznali także członkowie komisji.

– Pismo dotyczy konieczności zwiększenia liczby opiekunów w porze nocnej. Obecnie dyżuruje jedna osoba z kwalifikacjami pedagogicznymi i jedna z personelu obsługi. Jeżeli np. wychowawca musi zawieźć nocą podopieczną do szpitala, pojawia się problem. Pozostałe dziewczyny zostają pod nadzorem osoby nie mającej do tego wystarczających kwalifikacji – mówił Tadeusz Głuchowski.

Bez opieki?

Co prawda pod telefonem ma dyżurować gotowy na zastępstwo pracownik, jednak rozwiązanie to wydaje się mało funkcjonalne.

– Żeby wszystko przebiegało sprawnie, taka dyżurująca osoba powinna mieszkać bardzo blisko ośrodka. Jeżeli okazuje się, że ma ona dojechać do Załuskowa np. z Sochaczewa, wymaga to czasu. Przez pewien okres dziewczęta są bez opieki wykwalifikowanej osoby –powiedziała wiceprzewodnicząca rady Jolanta Popiołek.

– Co będzie, jeżeli dyżurujący wychowawca nie będzie mógł dotrzeć np. ze względu na pogodę lub gdy zachoruje? Czy na taką sytuację opracowano procedury postępowania? –pytała radna Anna Ulicka.

– Z pewnością ta sprawa wymaga przeanalizowania. Zamierzam spotkać się z dyrektor Aldoną Szymańską i wychowawcami – przyznał dyrektor Powiatowego Zespołu Edukacji Bogusław Bęzel.

Przeanalizowania wymagać może więcej aspektów działalności MOW. Z naszą redakcją skontaktował się jeden z jego pracowników. Jak nam powiedział, po naszych publikacjach na temat Załuskowa sytuacja w placówce częściowo się poprawiła.

– Pani dyrektor zrobiła się milsza, bardziej otwarta na kontakt z podopiecznymi i pracownikami – mówił nasz rozmówca (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). – Teraz, kiedy sprawa przycichła, można stwierdzić, że wszystko wróciło do „normy”.

Kary i zakazy

Obecnie w Załuskowie przebywa około 40 dziewcząt skierowanych tam na podstawie decyzji sądu rodzinnego. Teoretycznie placówka jest przystosowana do przyjęcia ponad 70 osób (na 30 września 2013 było ich dokładnie 72). Skąd wynikają te różnice? Bogusław Bęzel stwierdził: m. in. z tego, że nie wszystkim dziewczynom udało się wrócić z wakacji.

– Uważam, że w MOW dzieje się wiele złego. Dziewczyny są nieodpowiednio traktowane przez dyrektor Szymańską. Oczywiście zdawać sobie trzeba sprawę z tego, że nie trafiły one do nas za nic. Nikogo nie można karać jednak w nieskończoność – mówi nasz rozmówca. – W Załuskowie są same kary i zakazy, a żadnych nagród. Nic dziwnego, że atmosfera jest zła, a dziewczyny chodzą podenerwowane. Nic nie jest przecież czarne albo białe. Nasze wychowanki robią też pozytywne rzeczy, za które powinniśmy je chwalić. 

Agnieszka Poryszewska

Więcej w 41 numerze naszego tygodnika.

 

Tygodnik „Ziemia Sochaczewska”

 

41955 41956