Pranky Monkey – jak złośliwa małpa wypada przed premierą?

0
40

PrankyMonkey001

Być może słyszeliście o prostej gierce na telefony Fat Hamster (najbardziej znanej z portfolio ich twórców). Jeśli nie, to na pewno znacie portal kwejk.pl. Grę jak i mobilną aplikację dla wspominanego portalu stworzyło studio Cube Investments. Najnowszym produktem Warszawiaków jest kolejna prosta, zręcznościowa gra idealnie wpisująca się w kanon casualowej komórkowej rozgrywki – Pranky Monkey.

Zasady tej darmowej gry są bajecznie proste. Jesteśmy małpą, która złośliwie ciska owocami w przechodniów. Kiedy jakiś nieopatrznie wyjdzie nam poza pole rażenia tracimy część dostępnych owoców, tak samo jak przy spudłowaniu. Im częściej posyłamy pomarańcze, ananasy i inne smakołyki na głowy niczego nie spodziewających się ludzi, tym bliżej do zmodyfikowania broni, a raczej amunicji na lepszą (ciągle pozostajemy w owocowych klimatach). Czasem zdarzy się, że wpadnie nam power-up dający „owocowy karabin maszynowy” – nielimitowane szybko wystrzeliwane banany przez krótki czas. Gdy zechcemy, możemy też kupić tą (mimo darmowości gra posiada mikrotransakcje) i jeszcze jedną niespodziankę – nalot.

Screenshot_2014-07-31-11-25-17 Screenshot_2014-07-31-11-23-32

Przechodzimy coraz dalsze misje, aż do zaliczenia 24 poziomów. Dodatkowo świat gry został podzielony na kilka stref. Brnąc dalej w plansze mamy chociażby afrykańską dżunglę z rdzennymi mieszkańcami lub tereny z japońskimi turystami. „wrogowie”, czy też „po prostu przechodnie” dzielą się na kilka grup. Od szybkich, niewielkich, na jeden rzut, po grubszych, lub nawet zmotoryzowanych, albo lecących na jakiś wielkich ptakach – tych zależnie od typu trzeba kilkukrotnie trafić (no chyba, że mamy już „mocniejsze owoce”).

I tyle. Nie możemy nikomu przepuścić. Za każdego człowieka, który ucieknie lub każdy nietrafiony rzut tracimy część pocisków które mamy, z kolei trafienia powiększają lub przynajmniej utrzymują ich ilość na równym poziomie. „Game over” widzimy dopiero, kiedy ilość naszych bananów, ananasów czy innych pomarańczy spadnie do zera. Niestety musimy wtedy zaczynać całą zabawę od samego początku, a nie ostatnio zdobytego etapu. Denerwujące. Co prawda możemy wykupić (to ostatnia z mikrotransakcji obecnych w grze) odblokowanie opcji zaczynania od najdalszego do jakiego przeszliśmy etapu, ale nie wiem czy godzi się płacić 3 dolary za taką funkcjonalność nawet w darmowej grze.

Screenshot_2014-07-31-11-25-53  Screenshot_2014-07-31-11-03-47

Finalnie dostajemy prostą produkcję na Androida i iOS, ale z ładnie rysowaną grafiką, która może być odstresowującym, krótkim, zabijającym czas przerywnikiem w autobusie, na przerwie w szkole czy „posiedzeniu” (jeśli chcecie czasem porobić coś innego niż korzystać z tej sytuacji jak z czytelni – na pewno wiecie co mam na myśli). Właśnie – krótkim. Tytuł raczej przy dłuższych rozgrywkach zacznie się w końcu nudzić, a o ile nie dokupicie opcji powrotu do ostatniego etapu Pranky Monkey może frustrować. W końcu czasem jedna pomyłka wystarczy, aby przechodzić od nowa całą grę, a nie od jednego z ostatnich poziomu. Nie mniej produkcja będzie darmowa, mikropłatności są tylko opcjonalne, więc można ją wypróbować już za niespełna dwa tygodnie, kiedy pojawi się w sklepie aplikacji Google Play i Apple App Store.

Screenshot_2014-07-31-11-03-32 Screenshot_2014-07-31-11-24-48