Takie jest rugby…

0
69

Nie tak kibice wyobrażali sobie pierwszy mecz w sezonie rugbistów Orkana. Absencja zagranicznych graczy, kontuzja zawodnika pierwszej linii młyna na początku spotkania, dominacja rywali w tym elemencie gry i zwyczajny brak szczęścia. Po wyrównanej walce sochaczewscy rycerze przegrali minimalnie z Budowalnymi Lublin. Szalę zwycięstwa przechyliła ostatnia akcja meczu.

Ponad tysiąc kibiców w niedzielne popołudnie 17 marca przybyło dopingować sochaczewskich rugbistów na stadionie przy ul. Warszawskiej. Nowa trybuna wypełniła się niemal do ostatniego miejsca. Prowadzona była też transmisja internetowa meczu, którą śledziło na żywo blisko pół tysiąca osób.

Budowalni Lublin to zespół, z którym Orkan wygrał dwukrotnie w ubiegłym sezonie. Tym razem nasza drużyna również liczyła na zwycięstwo. Niestety, już w pierwszej akcji meczu skręcenia stawu skokowego doznał zawodnik pierwszej linii młyna Wiktor Dobrowolski. Utrudnieniem dla gospodarzy była gra pod wiatr. Rywale starali się to wykorzystać. W 8. minucie lublinianie zgłosili próbę rzutu karnego. Kopacz przyjezdnych jednak spudłował z 20 metrów. Budowalni wyszli na prowadzenie z wynikiem 7:0 po kwadransie gry. Kolejnego karnego, po zagraniu ręką piłki w młynie, drużyna z Lublina miała w 26. minucie, lecz na szczęście dla gospodarzy ponownie kopnięta piłka nie przeleciała między słupami. Na trzy minuty przed przerwą Jakub Budnik zdołał urwać się obrońcom i podać do Bartłomieja Sadowskiego, który położył piłkę na prawym skrzydle. W ostatniej akcji pierwszej części gry Budowalni zdołali odpowiedzieć. Ta połowa zakończyła się wynikiem 12:5 dla Lublina.

Pięć minut po przerwie drugie przyłożenie dla Orkana zdobył Marcin Krześniak, a po udanym podwyższeniu Marcina Kępy był remis. Po udanej próbie z rzutu karnego sochaczewskiej „dziesiątki” i kolejnym przyłożeniu w tym meczu Bartłomieja Sadowskiego w 74. minucie Orkan prowadził 20:12. Wystarczyło tylko utrzymać tę przewagę przez sześć minut. Budowalni jednak nie poddali się. W 77. minucie przeprowadzili skuteczną akcję 7+2 i przewaga sochaczewskiej drużyny stopniała do jednego punktu. Przyjezdni wykorzystali siłę swojego młyna. W ostatniej akcji meczu sukcesywnie zdobywali metry na boisku i próbowali wymusić rzut karny. Sędzia spotkania Dariusz Reks, po przekroczeniu linii 22 metrów, pokazał przywilej dla drużyny z Lublina, co po przerwaniu akcji skutkowałoby podjęciem próby na bramkę. Przyjezdni jednak nie czekali na gwizdek arbitra. Udało im się kopnąć „dropa”, a piłka wylądowała między słupami.

Gratuluję zespołowi z Lublina zwycięstwa. Niestety, moja drużyna nie realizowała założeń taktycznych. Przegraliśmy nie dlatego, że zadecydowała o tym ostatnia akcja, przegraliśmy, bo cały mecz graliśmy źle. Zawiódł młyn. Rywale byli lepsi w tym elemencie gry – mówił po meczu na konferencji prasowej trener Orkana, Andrzej Kopyt. – Z drugiej strony na wysokości zadania stanęli zawodnicy ataku Orkana. Zdołali zdobyć trzy przyłożenia, mimo iż ich akcje nie były w klarowny sposób zorganizowane przez partnerów z młyna. Na pochwałę zasługuje obrońca, Marcin Krześniak. Według mnie był on najlepszym zawodnikiem w naszej drużynie w tym spotkaniu. Podjął ciężar gry, nie tracił piłek, słuchał i wykonywał zadania taktyczne – podsumowywał trener.

W meczu z Budowalnymi Lublin zabrakło trzech wcześniej zapowiadanych zagranicznych zawodników. Ich absencję tłumaczył wiceprezes klubu, Robert Małolepszy.

Mamy niesamowitego pecha. Na trzy dni przed meczem straciliśmy trzech zawodników. Sandro Jelia dostał powołanie z gruzińskiej federacji rugby. Wyjechał na staż do Nowej Zelandii. To jego życiowa szansa, walczy o miejsce w kadrze przed turniejem pucharu świata, który odbędzie się we wrześniu. W przypadku Adriana Potrykusa wystąpiła dość kuriozalna sytuacja. Wstrzymano zgodę w angielskiej federacji na jego występy w polskiej lidze, a powodem tego była literówka w kontrakcie. Adriana powinniśmy zobaczyć w kolejnym meczu. Przykra rzecz dotknęła reprezentanta RPA, Mosolwę Mafumę. Z powodu rodzinnej tragedii musiał wrócić do domu, do Południowej Afryki. Wyleciał z Polski w piątek 15 marca. Póki co straciliśmy z nim kontakt – tłumaczył na konferencji prasowej, Robert Małolepszy.

Zarząd klubu nie poddaje się i deklaruje kolejne wzmocnienia. Przypomnijmy, że okienko transferowe trwa do 31 marca. W najbliższych dniach można więc spodziewać się informacji o zakontraktowanych zawodnikach. Najbardziej poszukiwani są gracze pierwszej i trzeciej linii młyna.

Za dwa tygodnie, w ostatni weekend marca, rugbiści Orkana Sochaczew zagrają w drugiej kolejce Ekstraligi na wyjeździe z warszawską Skrą.

 

RC Orkan Sochaczew – Budowlani Lublin

20:22 (5:12)

punkty: Bartłomiej Sadowski 10, Marcin Krześniak 5, Michał Kępa 5.

Składa Orkana: Marcin Krześniak, Adrian Niemiec, Jakub Młyńczak, Jakub Budnik, Bartłomiej Sadowski, Michał Kępa, Artur Fursenko, Mateusz Pawłowski, Piotr Wawrzyńczak, Russell Upton, Daniel Niemyjski (Daniel Woźniak), Maciej Brażuk, Kamil Kościelewski, Wiktor Dobrowolski (Michał Gadomski), Tomasz Markiewicz (Antoni Gołębiowski, Mariusz Brodowski).

.