Urlop radnego Żelichowskiego sprawą wagi państwowej?

0
51

Wojewoda Mazowiecki musiał pochylać się nad wakacyjnymi planami radnego Jerzego Żelichowskiego. Samorządowiec powiatu sochaczewskiego napisał pismo do wojewody, aby ten unieważnił uchwały Rady Powiatu w Sochaczewie podjęte podczas urlopu J. Żelichowskiego. Organ administracji rządowej stwierdził, że argumenty radnego „nie zasługują na uwzględnienie”.  

Sprawa, która na pierwszy rzut oka może wydawać się groteskowa, zasługiwała – zdaniem radnego Żelichowskiego – na angażowanie organów administracji rządowej. O co chodzi? O sierpniową sesję Rady Powiatu, na której nie był obecny radny z powodu wakacji. Jak potem stwierdził, nie został skutecznie powiadomiony o sesji, nie miał możliwości sprawdzenia skrzynki, o co oskarżył przewodniczącego Rady. Radny zasugerował, że przewodniczący Andrzej Kierzkowski winien konsultować termin zwołania sesji z jego planami wakacyjnymi. Sesja, o której mowa odbyła się oczywiście zgodnie z prawem, a na posiedzeniu nie było również kilku innych radnych, którzy o powodach nieobecności na zaplanowanej sesji powiadomili przewodniczącego rady. Oczywiście wszyscy radni zostali tak samo powiadomieni o sesji na ustalonych wcześniej zasadach. A jedną z tych podstawowych zasad jest mobilna cyfryzacja pracy radnych, o którą wcześniej – jak na ironię – dopominał się nie kto inny, tylko sam radny Jerzy Żelichowski. Nawiasem mówiąc, radny deklaruje się jako zwolennik cyfryzacji i nowoczesności pracy Starostwa Powiatowego a jednocześnie neguje publicznie budowę nowoczesnego archiwum urzędu, gdzie w odpowiednich warunkach będą przechowywane dokumenty.

Od dłuższego czasu radni korzystają z dobroci cyfryzacji, użytkując laptopy służbowe oraz kont e-mail, potrzebne do pracy, na które otrzymują wszelkie dokumenty, w tym zawiadomienia o posiedzeniach rady. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że jest to proste, nowoczesne i wygodne narzędzie, oszczędzające tony drukowanego papieru. Wystarczy z niego korzystać.

Wracając do sierpniowej sesji Rady Powiatu, radny Żelichowski napisał więc pismo do wojewody mazowieckiego jako organu nadzorczego, aby ten unieważnił sesję i wszystkie podjęte na niej uchwały, gdyż przebywał na urlopie i o sesji nie wiedział. Wojewoda z całą powagą i mocą swojego urzędu sprawą urlopu radnego i zwołanej sesji się zajął, zbadał ją i wyjaśnił.

Ustalił, iż wiadomość e-mail do wszystkich radnych z terminem i materiałami na sesję została wysłana z biura Rady 20 sierpnia o godz. 15:52, czyli na siedem dni przed posiedzeniem rady. Ponadto, jak podkreślił wojewoda, informacja o sesji została zamieszczona 20 sierpnia w Biuletynie Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego.

Organ nadzoru zauważył również, że radni: Robert Gajda, Wojciech Ćwikliński, Dariusz Zielski, którzy nie brali udziału w sesji, swoją nieobecność pisemnie usprawiedliwili przewodniczącemu rady urlopem wypoczynkowym lub wyjazdem służbowym, a nie brakiem skutecznego zawiadomienia – jak twierdzili podpisując się pod wnioskiem J. Żelichowskiego.

W konkluzji swojej odpowiedzi skierowanej do radnego Żelichowskiego, organ nadzoru stwierdził, że zarzuty radnego nie zasługują na uwzględnienie, a sposób elektronicznej korespondencji z biurem Rady, ustalony wspólnie przez całą Radę nakłada na każdego radnego obowiązek korzystania ze skrzynek służbowych i ich monitorowania.

Wychodzi więc na to, że z powodu własnego zaniechania, niesprawdzenia skrzynki pocztowej, zamiast przyznać się do błędu, radny Żelichowski uruchomił machinę administracji rządowej w celu unieważnienia pracy całej Rady Powiatu w Sochaczewie.

Starostwo Powiatowe w Sochaczewie