W trosce o środowisko – śmieciowe ABC

0
29

Od 1 maja wszyscy bez wyjątku musimy segregować odpady. Od kilku tygodni firma Partner systematycznie dostarcza pod bloki i kamienice nowe kosze, by mieszkańcy mogli dzielić domowe odpadki na kilka, wymaganych prawem frakcji. Przypominamy, że kosz czarny jest przeznaczony na śmieci zmieszane, niebieski na papier, do zielonego pojemnika wrzucamy szkło, do brązowego odpady biodegradowalne, a do szarego popiół. Ostatni kosz, żółty, przeznaczony jest na plastik, metal i opakowania wielomateriałowe takie jak kartony po mleku lub soku.

Naprawdę musimy segregować domowe odpady?

Jako jedna wspólnota musimy osiągać coraz bardziej wyśrubowane normy odzysku, w przeciwnym razem czekają nas kary. Musimy wdrożyć sprawnie działający i skuteczny system segregacji odpadów szczególnie w zabudowie wielorodzinnej, bo w jednorodzinnej on już działa, gdyż tam dużo łatwiej sprawdzić czy rodzina robi to prawidłowo.

Co ze wspólnotami, które mają 2-3 pojemniki, ich mieszkańcy są na bakier z segregowaniem, a do tego w zamykanych altanach nie ma miejsca na dodatkowe kosze?

Wspólnoty i spółdzielnie od dawna wiedziały, że zmiany są nieuchronne i przyjdzie taki dzień, że trzeba będzie udostępnić mieszkańcom więcej pojemników. Tej tendencji nie cofniemy, musimy segregować i robić to poprawnie. Od miesięcy w mediach informowano, że wymagania się zaostrzają, kolejne miasta dostawiają pojemniki i rygorystycznie sprawdzają, jak mieszkańcy segregują odpadki. Ustawodawca nie daje wyboru, nałożył na mieszkańców konkretne obowiązki i zarówno miasto, jak spółdzielnie i wspólnoty mają do realizacji konkretne zadania. Zarządcy muszą wygospodarować miejsce na dodatkowe pojemniki.

Co grozi wspólnotom, spółdzielniom, właścicielom nieruchomości, którzy nie będą przestrzegli nowych regulacji?

Firma śmieciowa ma obowiązek powiadomić ratusz o tym, że np. w koszu na bioodpady znajdują się worki z plastikiem czy papierem. Na taką informację Urząd Miasta musi zareagować i takiej wspólnocie, spółdzielni lub właścicielowi nieruchomości  na miesiąc naliczyć podwyższoną opłatę. Ustawa mówi, że opłata podwyższona stanowi dwukrotność normalnej stawki śmieciowej w danym mieście. Jeśli w Sochaczewie zwykła stawka wynosi 23 zł od osoby, to stawka podwyższona aż 46 zł. Co ważne, podwyższoną opłatę można nakładać w kolejnych miesiącach, jeśli sytuacja będzie się powtarzała.

Od 1 maja 2020 roku nie można zadeklarować, że nie segreguje się śmieci?

Tak i ustawa mówi o tym bardzo wyraźnie. Koniec z deklaracjami, że ktoś chce płacić więcej, ale nie będzie segregował śmieci. Od 1 maja wszyscy segregujemy. W związku z tym osoby, które pod rządami starych przepisów składały deklarację o niesegregowaniu, muszą w Urzędzie Miejskim złożyć deklarację i zgłosić segregację odpadów. Jeśli właściciel nieruchomości tego nie zrobi, to UM decyzją administracyjną ustali opłatę dla danej nieruchomości przy uwzględnieniu stawki za odpady segregowane, czyli 23 zł od osoby.

Co ze zbiórkami odpadów wielkogabarytowych?

Miasto już ich nie organizuje. Niestety mimo licznych apeli, by nie wystawiać odpadów pod altanki śmietnikowe, trafiały tam np. części samochodowe i odpady budowlane. Do ratusza docierały sygnały, że na miejskie zbiórki przywożono z okolicznych gmin papę, smołę, szyby, części samochodowe, duże ilości opon. Tymczasem utylizacja takich produktów jest droga i przeprowadzana przez wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Niektórzy traktowali te akcje jak okazję do darmowego pozbycia się kłopotliwych odpadów. Odpady wielkogabarytowe trzeba osobiście dostarczać do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych mieszczącego się na terenie oczyszczalni ścieków w Trojanowie. Do PSZOK, czynnego w każdą sobotę od 9.00 do 15.00, każdy mieszkaniec Sochaczewa może dostarczyć np. zużyty sprzęt RTV, meble, dywany, baterie czy świetlówki. Ale tylko mieszkaniec Sochaczewa, bo chodzi o to, by odbywało się to pod kontrolą i do PSZOK nie trafiały odpady z okolicznych gmin, a także z działalności gospodarczej.

Rodziny mieszkające w domach jednorodzinnych mogą kompostować odpady?

Tak i jest to nowość w naszym systemie. Ratusz proponuje właścicielom domów, by zakupili kompostowniki, wrzucali do nich wszystkie odpady zielone i biodegradowalne, a w zamian zamiast 23 zł od osoby zapłacą miesięcznie 20 złotych. W takim przypadku jest konieczne złożenie stosownej deklaracji w Urzędzie Miejskim. I tu jedna ważna uwaga. Jeśli rodzina zadeklaruje kompostowanie, musi to robić sumiennie i biodegradacji poddawać nie tylko obierki, ale także wszystkie odpady zielone. Jeśli zatem latem skosi trawę, jesienią zgrabi liście, to wszystkie te odpady zielone muszą się znaleźć w kompostowniku. Taka rodzina nie będzie miała tego rodzaju odpadów odebranych spod posesji.

Ratusz będzie sprawdzał, czy zadeklarowany kompostownik znajduje się w ogrodzie?

Tak. Jeśli ktoś chce pomóc naturze i w ekologiczny sposób pozbywać się odpadów zielonych, a jednocześnie korzystać z niżej opłaty, musi się liczyć z kontrolą. Ratusz stara się czynić wszystko, by strumień odpadów trafiających do śmieciarek był jak najmniejszy, a to jeden ze sposobów. Warto podkreślić, że do końca kwietnia 2020 roku samorząd rozliczał się z firmą obsługującą nasz rynek śmieciowy ryczałem, płacąc stałą kwotę bez względu na to, ile odpadów wywiozła z terenu miasta. Ale od maja 2020 roku to się zmieniło i ratusz płacili za faktycznie zebraną ilość ton odpadów. Zatem im mniej ich trafi do koszy i worków, tym mniejszy rachunek firma wystawi miastu za dany miesiąc.

Mała wspólnota, złożona z kilku mieszkań, może kupić kompostownik i płacić mniej?

Niestety nie, gdyż ustawa tego nie przewiduje. Możliwość kompostowania mają tylko właściciele prywatnych domów, tak zwana zabudowa jednorodzinna. Co ważne, tylko osoby zainteresowane kompostowaniem muszą na nowo złożyć deklaracje śmieciowe. Ratusz musi wiedzieć, kto chce płacić mniej i kompostować, a nie da się tego zrobić bez złożenia zmiany deklaracji.

daw