Whizz Orkan zatopił Arkę

0
136

W jednym z najlepszych i najważniejszych meczów ostatnich lat rugbiści Whizz Orkana Sochaczew zdemolowali Arkę Gdynia 46:8. Tak wysokiego zwycięstwa z zespołem z Pomorza nasza drużyna nie odniosła chyba nigdy w historii.

Goście nie wyszli wprawdzie na mecz w swym najsilniejszym składzie, ale to w niczym nie umniejsza sukcesu naszej drużyny. Wynik mógłby zresztą być dużo wyższy – bo błędów sochaczewianie wciąż popełniają sporo, zwłaszcza tych prostych technicznych, gdy piłka wypadała im do przodu.

Zawsze, gdy zespół chce grać szybsze rugby, na początku pojawia się dużo błędów indywidualnych. Tak było i w tym meczu. Zawodnicy muszą się zaadaptować do nowej sytuacji. Tych błędów będzie coraz mniej. Drużyna ma potencjał, ale potrzeba jeszcze sporo czasu, by pokazała pełnię swoich możliwości  – mówi Tomasz Putra, który dołączył do sztabu szkoleniowego Whizz Orkana, jako konsultant. Były selekcjoner kadry pomagał w przygotowaniach do meczów z Lechią (rozegrany 28.04 i przegrany 15:27) i Arką. Na pewno pojawi się w Sochaczewie przed kolejnymi ważnymi meczami.

Kibice pomogli

Cieszymy się ze zwycięstwa, ale się nim nie zachłystujemy. To był bardzo ważny mecz dla obu drużyn. Sytuacja w naszej grupie jest taka, że to raczej my i Arka walczymy o trzecie miejsce, premiowane awansem do pierwszej szóstki, walczącej jesienią o medale. Zwycięstwo bardzo zbliża nas do tego upragnionego celu, ale jeszcze go nie osiągnęliśmy. Walczymy dalej. Dziękujemy kibicom za wsparcie, prosimy o więcej. Dziękujemy, że przyjechali do Warszawy. Mecze na stadionie Polonii to był wymóg Polsatu, który transmitował oba spotkania (pierwszy raz w historii stacja Polsat pokazała starcia sezonu regularnego polskiej ligi – przyp. red). Dlatego graliśmy w Warszawie z Lechią i Arką. Za rok, gdy będziemy mieli nowy stadion, wszystkie mecze będą u nas. Prosimy też, by wszyscy pamiętali, że my dopiero jesteśmy na początku drogi. Ta drużyna buduje się od czterech miesięcy. Na pewno jeszcze nie raz będziemy musieli znosić gorycz porażki, ale widać, że praktycznie z każdym meczem robimy postęp – mówi grający menedżer Whizz Orkana Maciej Brażuk. I trudno się z nim nie zgodzić. Orkan rzeczywiście z każdym meczem robi postęp. W zgodnej opinii fachowców, gdyby sochaczewianie zaprezentowali dyspozycję ze starcia z Arką w meczu z Lechią, być może i gdańszczanie wyjechaliby do domu na tarczy.

Tongijski zaciąg

Zwłaszcza formacja młyna Whizz Orkan prezentuje się w tej chwili imponująco. Przed meczem z Lechią do Sochaczewa dotarł Kenijczyk Joshua „Bestia” Chisanga. Na spotkanie z Arką wybiegł w naszych barwach jeszcze jeden zawodnik z kraju, który rugbowo przewyższa nas o kilka klas – Tongijczyk Siokivaha Taufu’i Halaifonua.

Mówiąc trochę żartem pojawienie się u nas „Vahy”, bo tak  kazał o sobie mówić jest małą premią, za to, co robimy wokół promocji klubu. Siokivaha przyszedł na nasz mecz  z Lechią na stadionie Polonii, bo usłyszał o nim w mediach. Okazało się, że mieszka w Piastowie, ożenił się z naszą rodaczką. Zgłosił akces do gry w  Orkanie. Po pierwszym treningu widać było, że to facet z papierami na grę – mówi prezes RC Whizz Orkan Robert Dłutek.

Shiokivaha wyszedł na mecz z Arką w pierwszym składzie. W pierwszej połowie zagrał w trzeciej linii młyna, w drugiej na środku ataku. Na obu pozycjach radził sobie bardzo dobrze. Zresztą inaczej  być nie mogło – to rugbista, która ma za sobą występy nie tylko na Tonga, ale też w Anglii i Rumunii. „Vaha” będzie kolejnym wzmocnieniem zespołu, w którym pojawia się sytuacja, jakiej chyba nie było nigdy w historii, przynajmniej w formacji młyna. Mowa o konkurencji o miejsce w składzie. Coś, o czym marzy każdy trener na świecie. Maciej Misiak, który pozostaje oczywiście pierwszym szkoleniowcem, w młynie niemal na każdą pozycję ma dwóch zawodników. O tym, jak silni obecnie jesteśmy w tej formacji niech świadczy fakt, że mecz z Arką na ławce rezerwowych rozpoczął m.in. pozyskany zimą ze Skry, były reprezentant Polski, Paweł Poniatowski.

Zdrowa konkurencja

Kilku zawodników, którzy jeszcze rok temu wychodziliby w pierwszym składzie, dziś nie zmieściło się w szerokiej, meczowej kadrze. Ale wszyscy byli z nami w Warszawie. Cały czas mocno trenują. Nikt się nie obraża. Zespół rozumie, że tylko szeroka kadra, wspólne treningi oraz właśnie konkurencja o miejsce w składzie da nam sportowy rozwój. Za to wszystkim chłopakom bardzo dziękuję – mówi Brażuk.

Kolejny mecz Whizz Orkan rozegra dopiero za trzy tygodnie. Ekstraliga ma przerwę w związku z udziałem reprezentacji rugby 7 w mistrzostwach Europy. 27 maja o godz. 13 zmierzymy się na wyjeździe z mistrzem Polski MasterPharm Budowlanymi Łódź. Jedno jest pewne – to będzie już zupełnie inny mecz niż ten rozegrany w Sochaczewie, przegrany przez Orkan 5:36.
Bo Whizz Orkan to już zupełnie inna drużyna.